Dzien 2 Bukit Lawang

Trip Start Jun 09, 2009
1
2
23
Trip End Jul 04, 2009


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Ecco Lodge

Flag of Indonesia  , North Sumatra,
Friday, June 12, 2009

Pobudka o 8:00. O 10-tej mamy spotkanie z Antonem z Tamasaya Indonesia, ktory ma byc naszym kierowca na Sumatrze. Przed spotkaniem schodzimy na sniadanie, bardzo urozmaicone od tostow i dzemu po kuchnie indonezyjska..... Czas wniknac w kulture i wprowadzic organizm na obroty. Nie omieszkamy skorzystac z propozycji tutejszej kuchnii :) O potrawach bede jeszcze pisal bo to jeden z celow tej podrozy.

Mr. Anton okazuje sie byc bardzo sympatyczny i dobrze mowi po angielsku. Po krotkiej kurtuazji i zchargowaniu z gory za 7 dni ruszamy w droge. Z Tamasaya Indonesia umowilem sie na kwote 560 usd za dwie osoby. W cenie jest kierowca z samochodem, noclegi po trasie, trekkingi, przewodnicy w trakcie trekow, ceny wstepu do parkow. Rozwiazanie takie znalazlem jako polecane na Sumatrze dla osob ograniczonych czasowo, mozna zyskac nawet trzy dni na czasie kosztem podrozy. Sumatra nie moze sie pochwalic siecia drog, nie moze sie nawet pochwalic ta garstka drog ktore ma. Poza miastami sa one kompletnie wyniszczone przez pory deszczowe, ktore trwaja tu od pazdziernika do kwietnia.

Celem dzisiejszego dnia jest zobaczenie ciekawszych miejsc w Medan, farmy krokodyli i dotarcie do Bukit Lawang u wejscia do parku Gunung Leuser. Prosze jeszcze wczesniej Antka o zatrzymanie sie przy kantorze. Wymieniam 200usd po kursie 9920, powino starczyc na tydzien i jeszcze troche.

Medan ma ponad dwa miliony mieszkancow, jest totalnie brzydkie, bez chodnikow i niezorganizowane. Mnostwo tu ludzi, motorow i motorow z przyczepka osobowa zwnaych becakami. Motorem wozi sie wszystko i wszystkich. Na motor miesci sie dwojka doroslych i dwojka dzieci. Cena benzyny to mniej wiecej 45 centow za litr.

W Indonezji nie mozna wypozyczyc samochodu, mozna wypozyczyc samochod z kierowca. Przyczyna jest prosta. Niesposob obcemu po tych drogach sie poruszac, Tu przepisy w zasadzie nie istnieja, kazdy jezdzi jak chce, kierowcy maja pierwszenstwo nad pieszymi, kazdy sobie trabi, nikt sie nie denerwuje, wszyscy sobie zajezdzaja droge,

a wypadkow nie ma bo srednia predkosc to 30 km/h niewazne na jakiej drodze. Kierowcy ciezarowek daja na srodku skrzyzowania policjantowi sterujacemu w lape za to, ze ich wpuscil na zakazie.

Totalnie crazy, i jeszcze do tego wszystkiego lewostronny ruch. Dla europejczyka temat nie do ogarniecia :)

Palac sultana Van Deli Mahmoed El Rasjid Perkasa Alamsja jest pierwszym celem naszej wizyty. W sumie nie ma czego zwiedzac. Najciekawsze z tego wszystkiego jest jego nazwisko. Muzeum sklada sie z zyrandola i z dwoch tronow, na ktorych mozna usiasc i zrobic sobie zdjecie. Rodzina sultana mieszka nadal w basemencie.

Swiatynia buddyjska tez bez rewelacji, takie szukanie czegos w brzydkim miescie na sile. Zrozumialem wczorajsze pytanie taksowkarza: dokad jedziesz jutro rano ?

Farma krokodyli okazala sie niezla atrakcja bo uczestniczylismy w odlawianiu krokodyla. Farma to wielki staw, jezioro z kilkoma setkami krokodyli. Choduje sie je w celach gastronomicznych, a lubuja sie w takim miesie chinczycy. W procesie odlawiania jednego krokodyla udzial bralo dokladnie 20 facetow. Metoda jest tradycyjna, rzuca sie przynete w postaci martwej kury, krokodyl ja lapie, ukreca sie mu sznurek dookola glowy i trzeba go wyciagac, I do tego procesu potrzeba kilkunastu facetow, dodatkowo pozostali czesza dlugimi bambusami staw czy nie przychodzi zaden krokodyl z odsiecza. Proces odlowienia krokodyla trwal ponad godzine a wszyscy sie umeczyli potwornie. Podroz do Bukit Lawang zajmuje ok. trzech godzin, droga jest zniszczona przez deszcze i do tego ruchliwa. Srednia predkosc to 40km/h, Przed 15-ta jestesmy na miejscu. Kwaterujemy sie w Ecco Lodge. Najobszerniejsze i najciekawsze miejsce do spania w BL Jest tu mnostwo zieleni (w sumie to juz dzungla:) )

Bukit Lawang to wioska, ktora liczy wg przewodnika 30tys mieszkancow polozona wzdluz rzeki Bohorok. Nie ma tu drog w wiosce, sa sciezki ktorymi chodza ludzie i czasami motory. Turystow zbyt wielu tu nie zaglada, ale byc moze to jeszcze nie sezon. Naliczylismy przez caly dzien z dwudziestu bialych.

Spacer po wiosce to sama przyjemnosc, wszyscy mowia hello i sie usmiechaja :) Jak do tej pory Indonezja zaskakuje pozytywnie tym, ze nawet w takim Bukit Lawang jest czysto.

Docieramy do konca wioski, do wejscia do parku Gunung Leuser. Aby wejsc trzeba przeprawic sie lodzia przez rzeke. Czasami lodzia ta steruje wycwiczony orangutan :) Byl i tym razem. Ludzie wsiadaja, a on ciagnie za line i przeciaga ludzi na druga strone :) Orangutan ma swojego pana i chodzi z nim za reke. Bardzo mile dla oka przezycie.

W drodze powrotnej zatrzymujemy sie na jedzenie w Jungle Inn. Lonely Planet poleca je jako najlepsza kuchnie domowa w BL. Zamowilismy kurczaka w sosie slodko-kwasnym i sattay, typowa potrawe miejscowa. Jedzenie niczego sobie, sok ze swiezych limonek i ananasowy tez.

Pod naszym bungalowem wieczorem zaczepil nas handlarz artysta oferujacy gadzety masci przeroznej. Wspominal, ze robi je sam, ale jakosc nie bardzo moglem mu uwierzyc, zwlascza ze sprzedawal tez koszulki :) Rozlozyl caly kram, pokazal co ma, podziekowalem mu grzecznie i zarazony ta wszechobecna uprzejmoscia pomoglem mu schowac graty do plecaka.

W nocy obudzil nas deszcz, padal na blaszany dach tak glosno, ze nie mozna bylo spac.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: