Naples - day 2

Trip Start Mar 03, 2012
1
13
27
Trip End Mar 24, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of United States  , Florida
Tuesday, March 13, 2012

Trzynasty dzien marca przyniosl nam szczescie. Tego dnia spelnily się dwa  marzenia. Pierwsze nasze wspolne, prozaiczne – Ania wreszcie się przestawila i spala do 07.30. Drugie tylko moje, prywatne, pielegnowane od najwczesniejszych dzieciecych lat – wreszcie mialam okazje zobaczyc delfiny! I to nie w oceanarium, a w ich naturalnym srodowisku, w Zatoce Meksykanskiej, z odleglosci kilkunastu metrow. Na chwile zapomnialam o calym swiecie, stalam na molo i wpatrywalam się w ich wyskakujace z wody sylwetki. Bylam naprawdę wzruszona. A nasz gospodarz Bill cieszyl się, ze pomogl spelnic moje marzenie. Dzien zaczelismy dość pozno pysznym sniadaniem skladajacym się ze swiezej papai, tostow z chleba cynamonowego z galaretka wisniowa i jablkowa oraz z pysznej kawy z kokosowa smietanka. Wspanialy posilek. Po sniadaniu Bill zabral nas na obiecana wycieczke po najblizszej okolicy. Jego dom znajduje się w niewielkiej odleglosci od plazy, dlatego to tam w pierwszej kolejnosci skierowalismy swoje kroki. Plaza w Naples jest przepiekna. Czysta, szeroka, pelna muszelek, oddzielona od miasta rzedem palm.Bill mieszka w Naples niemal od urodzenia i pamieta czasy, gdy było tam tylko kilka drewnianych chatek. Zaprowadzil nas do najstarszej dzielnicy, gdzie rzeczywiście moglismy podziwiac piekne domy z lat 30-tych i 40-tych. Niestety miasto cieszy się duza popularnoscia wsrod bogaczy i drewniane chatki są zrownywane z ziemia, by na ich miejscu mogly stanac warte kilkadziesiat milionow dolarow wille. Bill wie, co mowi, gdyż przez kilka lat pracowal w nieruchomosciach.Po spacerze wsiedlismy w samochód i udalismy się do dzielnicy, w której owi majetni Amerykanie buduja swoje „domki letniskowe”. Nie robilismy zadnych zdjec, ale mozecie nam wierzyc, ze ten przepych jest wrecz obrzydliwy. Tym bardziej, ze posiadlosci te są zamieszkane zaledwie przez kilka miesiecy w roku. W miesiacach letnich ich wlasciciele wracaja na polnoc, by odetchnac troche od upalow.Wczesna pora obiadowa odwiezlismy naszego gospodarza do domu, zjedlismy cos na miescie i poszlismy na plaze, gdzie Ania uciela sobie godzinna drzemke. Wsunelismy jej wozek do cienia i moglismy korzystac z urokow plazy. Stas dotrzymywal Ani towarzystwa, oddajac się tej samej co ona czynnosci, a ja wybralam się na krotki spacer nad brzegiem oceanu, by podziwiac widoki i zbierac muszle. Udalo mi się wzbogacic kolekcje o kilka ciekawych okazow.Po poludniu zrobilismy male zakupy potrzebne do przygotowania kolacji. Obiecalismy Billowi placki ziemniaczane ze smietana. Przed kolacja nakrecilismy jeszcze krotki film z udzialem naszej corki, która podczas wakacji zyskala nowa umiejetnosc (to zasluga jej taty). Nie będę nawet probowac opisac tej sztuczki, odsylam do filmiku pod spodem. Po 19.00 polozylismy Anie spac, przygotowalismy kolacje i zasiedlismy do stolu, by wysluchac niesamowitych historii naszego gospodarza. Bill naprawdę ma co opowiadac, gdyż był między innymi lowca skarbow i 30 lat temu był czlonkiem ekipy, która odnalazla na Bahamach wrak hiszpanskiego statku pochodzacy z XIX wieku. Podczas tej właśnie wyprawy, gdy pozostali uczestnicy udali się na odpoczynek, Bill i jego znajoma postanowili oddac się przyjemnosci nurkowania. Byli w nieduzej odleglosci od brzegow wyspy i stali na dnie oceanu, gdy nagle minal ich caly klan delfinow, na którego czele plynely dwa najwieksze samce alfa. Gdyby mogli, przetarliby oczy ze zdumienia. Jeszcze większe było ich zdziwienie, gdy wspomniane samce alfa wylonily się z morskich czelusci i podplynely do nich na odeglosc kilku metrow. Poczatkowo Bill myslal, ze to mogą być rekiny. Gdy okazalo się, ze to delfiny, wcale nie odetchnal z ulga. Wszak to one nalezaly do tego podwodnego swiata, nie on. I nie mial pewnosci, jak się zachowaja. To, co nastapilo pozniej, przeszlo jego najsmielsze oczekiwania. Delfiny w pelnej synchronii wyprostowaly się, tak ze ich oczy znalazly się ponad glowami Billa i jego kolezanki, po chwili rownoczesnie dotknely nosami podloza, podplynely blisko tych dwojga i tak nagle, jak się pojawily, zniknely w oddali. Przez pewien czas po tym wydarzeniu Bill nie mogl dojsc do siebie. Na szczescie mial wspoltowarzyszke, która również była swiadkiem tego zdumiewajacego wydarzenia.Historia ta dala poczatek jego wielkiej fascynacji delfinami. Okazalo się, ze gatunek, który mial okazje spotkac (byli to delfiny posiadajace ciemne plamki na ciele), wystepuje tylko w dwoch miejscach na swiecie – kolo jednej z wysp Bahama oraz gdzies na poludniu Afryki. I ten właśnie gatunek jest uznawany za najbardziej towarzyski i komunikatywny. Wspolnie z naszym gospodarzem zastanawialismy się, czy zachowanie owych delfinow moglo mieć charakter rytualnego powitania. Pewnie nigdy się tego nie dowiemy.Poszlismy spac bardzo poznym wieczorem. Za rada Billa postanowilismy nastepnego dnia skierowac się do Fort Myers, gdzie zatrzymamy się na dwa dni w hotelu. Ciekawe, co tym razem nam los przyniesie.
Slideshow

Use this image in your site

Copy and paste this html: