New York - day 4

Trip Start Mar 03, 2012
1
7
27
Trip End Mar 24, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of United States  , New York
Wednesday, March 7, 2012

Dziś Ania obudzila nas o 04.00. W hotelu zaliczyla jeszcze krotka drzemke i przed 09.00 była gotowa na ostatni spacer po Nowym Jorku. Od początku naszego pobytu tutaj wiedzielismy, ze najpiekniejsza pogoda będzie właśnie w srode, dlatego to na ten dzien zostawilismy sobie jedna z największych atrakcji. Dzien był cieply, sloneczny, wprost wymarzony na wycieczke statkiem w okolice Statuy Wolnosci. Dzieki wczesnej pobudce Ani zalapalismy się na pierwszy rejs, kiedy większość turystow prawdopodobnie była dopiero w drodze do przystani i chyba to właśnie dlatego taksowka wodna była niemal pusta. Przewodnik wycieczki kazal nam bardzo uwazac na Anie i ostrzegl, ze dzieci pozostawione bez opieki otrzymuja filizanke espresso i szczeniaka gratis. Nasze dziecko na szczescie nie chcialo się od nas oddalac. Ania grzecznie siedziala na swoim miejscu i smiala się od ucha do ucha, gdy fale rzucaly statkiem (cenna informacja – wszystko wskazuje na to, ze nie cierpi ona na chorobe morska :-).Wspaniale było wreszcie zobaczyc Statue Wolnosci na zywo, ale absolutnie kazda atrakcje przebija usmiech Ani. Stala się bardzo smiala w kontaktach z ludzmi i nie ogranicza się tylko do odwzajemniania usmiechow. Doszlo do tego, ze sama sobie namierza „ofiare”, szczerzy do niej zeby i sciaga na siebie jej spojrzenia. A potem oczywiscie rozplywa się wsrod zachwytow pod jej adresem..Nasz babel calkowicie zapomnial już o przykrej historii z szyna na nodze i bardzo chetnie spaceruje. Wszystko ja ciekawi, najbardziej oczywiscie ludzie. Gdy ktos ja zainteresuje, staje przed nim jak wryta i nie da się jej ruszyc, dopoki nie zamieni kilku slow czy usmiechow z ta osoba.Chetnie tez goni psy i golebie. Robi to z takim zapalem, ze z tego powodu zrezygnowalismy nawet z wizyty w zoo w Central Parku. Stwierdzilismy, ze nie będziemy placic za wstep do zoo, skoro Ania wpada w zachwyt na widok psow i golebi, których tutaj pod dostatkiem :-)Co prawda wizyte w zoo sobie odpuscilismy, ale spacer po parku był w taka pogode obowiazkowy. Ania spala, w tle slychac było pana grajacego na saksofonie, więc usiedlismy sobie w sloncu i cieszylismy się chwila. Po poludniu wybralismy się do American Museum of Natural History. W hallu przywitaly nas olbrzymie szkielety dinozaurow, a wewnatrz kilka ciekawych wystaw, sposrod których calej naszej trojce najbardziej podobala się ta poswiecona ssakom afrykanskim. Ania stala przed tymi sztucznymi zwierzakami i smiala się w najlepsze. Chyba jeszcze nigdy nie widzielismy jej tak pogodnej. Co więcej, nie musielismy kierowac jej uwagi na nic specjalnego, ona sama potrafila  znalezc wzrokiem cos, co ja bawi i interesuje. Do hotelu wrocilismy kolo 19.00 i po godzinie już wszyscy spalismy. W czwartek lecimy do Miami, spedzamy tam noc u Couchsurferow i kierujemy się na Key West, gdzie mamy wynajety domek na trzy noce. Cala reszta nawet dla nas jest tajemnica.
PS dla dziadkow:1. Pobyt na Florydzie nie będzie mial charakteru stacjonarnego, dlatego tez nasze wpisy mogą już nie pojawiac się tak regularnie.2. My codziennie spowiadamy się z tego, co robimy, a Wy co? Prosimy o jakiś status.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: