W drogę!
Trip Start
Mar 03, 2012
1
2
27
Trip End
Mar 24, 2012
Pierwszy etap podrozy oraz pierwsze sukcesy za nami. Zgodnie z planem udalo nam sie spakowac caly sprzet do jednej walizki i dotrzec do Warszawy w przeciagu 5 godzin. Ania jak zwykle stanela na wysokosci zadania i bez protestow zamienila wygodne lozeczko na fotelik samochodowy. Drzemke zaliczyla o czasie, a Warszawe przywitala z usmiechem na twarzy.
Na lotnisku natychmiast wyczula atmosfere podrozy i pomachala dziadkom na do widzenia.
I potem machala juz do wszystkich. Pomaszerowala za azjatyckim chlopcem i sobie tylko znanym sposobem zmusila go do tego, by obejrzal sie za siebie i odwzajemnil jej machanie.
A juz po odprawie udzialem Ani stala sie scena niczym z filmu "To wlasnie milosc". Kilkuletni chlopczyk idacy w przeciwnym kierunku zatrzymal sie, pomachal do niej, potem podbiegl, zostawiajac swoja mame w tyle i ze smutkiem powiedzial, ze musi juz isc, bo jedzie bardzo daleko, ale ze moze jeszcze kiedys sie spotkaja :-)
My tez jedziemy bardzo daleko i tez musimy juz isc. Cdn.
Na lotnisku natychmiast wyczula atmosfere podrozy i pomachala dziadkom na do widzenia.
I potem machala juz do wszystkich. Pomaszerowala za azjatyckim chlopcem i sobie tylko znanym sposobem zmusila go do tego, by obejrzal sie za siebie i odwzajemnil jej machanie.
A juz po odprawie udzialem Ani stala sie scena niczym z filmu "To wlasnie milosc". Kilkuletni chlopczyk idacy w przeciwnym kierunku zatrzymal sie, pomachal do niej, potem podbiegl, zostawiajac swoja mame w tyle i ze smutkiem powiedzial, ze musi juz isc, bo jedzie bardzo daleko, ale ze moze jeszcze kiedys sie spotkaja :-)
My tez jedziemy bardzo daleko i tez musimy juz isc. Cdn.



