Dzien 11. - San Francisco

Trip Start Mar 07, 2009
1
16
20
Trip End Mar 22, 2009


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Couchsurfing

Flag of United States  , California
Wednesday, March 18, 2009

Jest teraz 22:00, a za nami caly dzien zwiedzania San Francisco. Agnieszka, zmeczona dzisiejsza wycieczka, poszla juz spac, dlatego tym razem ja zasiadlem do klawiatury :-)

Do San Francisco dotarlismy w poniedzialek po 20:00. Dzieki nawigacji bez problemow odnalezlismy dom naszego kolejnego gospodarza. Tak jak obiecal mi przez telefon, klucz do domu czekal na nas pod wycieraczka (Xavier jest strazakiem i w poniedzialek zaczal klikudniowy dyzur - wszystko wskazuje na to, ze zobaczymy sie z nim dopiero w czwartek gdy wroci z pracy). Wciąz nie mogac uwierzyc w goscinnosc i otwartosc tutejszych ludzi weszlismy do srodka i znalezlismy na podlodze list, w ktorym Xavier zaprosil nas do rozgoszczenia sie i poczestowania jedzeniem, ktore dla nas zostawil w lodowce. Do tego wszystkiego na blacie kuchennym czekalo na nas kilka butelek wina oraz dwa kieliszki. Zadzwonilismy wiec do naszego gospodarza, zeby sie zameldowac, po czym udalismy sie na zasluzony odpoczynek.

We wtorek rano pospalismy nieco dluzej niz zwykle i ruszylismy do zwiedzania miasta dopiero okolo 11:00. Zaczelismy oczywiscie od najslynniejszej atrakcji San Francisco - mostu Golden Gate. Wbrew temu co wyczytalismy w przewodnikach, pogoda nad zatoka byla wrecz wymarzona i nie widzielismy zadnego sladu slynnej mgly. Poszlismy wiec na spacer po moscie i po dojsciu do polowy zdecydowalismy sie na powrot z uwagi na straszliwy halas, jaki powodowaly przejezdzajace po moscie samochody (wedlug danych z tablicy informacyjnej rocznie przez ten most przejezdza 40 milionow pojazdow!). Ku naszemu zdziwieniu, gdy ruszylismy z powrotem w kierunku brzegu, nad most zaczela nadciagac mgla. W ciagu kilku minut zgestniala ona na tyle, ze przestalismy widziec charakterystyczne ksztalty pylonow. Wygladalo wiec na to, ze gdybysmy wstali z lozka pol godziny pozniej, to nie bylibysmy w stanie wykonac zadnego zdjecia mostu w calej jego krasie.

Po powrocie do samochodu postanowilismy udac sie do wschodniej czesci miasta i upolowac slynne Cable Cars - charakterystyczne pojazdy komunikacji publicznej poruszajace sie po stromych ulicach miasta. A propos ulic - oboje wiedzielismy z filmow, ze sa dosc strome. Nie wiedzielismy jednak, ze sa az tak strome dopoki nie przejechalismy sie po nich samochodem. Przy okazji ponownie dostrzeglismy zalety automatycznej skrzyni biegow - na stromych ulicach miasta bardzo sie przydaje, poniewaz zdecydowanie  ulatwia sprawne ruszanie pod gore.

Nastepnie zatrzymalismy sie w malej kawiarence zeby podlaczyc sie do Internetu i uzupelnic zalegle wpisy na naszym blogu. Pozniej przespacerowalismy sie po ulicy, przy ktorej roilo sie od malych i klimatycznych sklepikow. Po kupieniu kilku pamiatek ruszylismy w strone nabrzeza - slynnego Fisherman's Wharf. Tu ponownie zapuscilismy sie w gaszcz uliczek pelnych sklepow z pamiatkami.

Jako ze we znaki dawalo nam sie zmeczenie, a dzien mial sie juz ku koncowi, zdecydowalismy sie wsiasc do samochodu i ponownie udac sie w okolice mostu Golden Gate, aby zrobic mu jeszcze kilka zdjec w nocnej odslonie.

To tyle na dzis. Jutro dalszy ciag atrakcji (w tym wycieczka do slynnego Alcatraz).
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: