Dzien 10. - Fresno - Yosemite
Trip Start
Mar 07, 2009
1
14
20
Trip End
Mar 22, 2009
We Fresno obudzil nas spiew ptakow dobiegajacy z ogrodu za domem. Juz po chwili poczulismy zapach jajecznicy z kielbasa i ziemniakami, ktora Nancy przygotowala dla nas na sniadanie. Wczoraj przy kolacji zdradzilismy, ze ta potrawa niezwykle nam posmakowala - efektem tych zwierzen była ta oto wlasnie jajecznica o poranku. Wreszcie moglam tez napic sie porzadnej herbaty, za ktora tak bardzo tesknilam.
Po sniadaniu czekala na nas niespodzianka - wraz z Nancy poszlismy do ogrodu zerwac pomarancze na droge (!). Pierwszy raz w zyciu to robilismy :-) Mielismy szczescie przyjezdzajac do Kalifornii w marcu, gdyz drzewa cytrusowe daja owoce tylko raz w roku i to wlasnie o tej porze. Zerwalismy także kilka grejprfutow i cytryn. Jak pieknie pachna te cytryny! Swiezo zerwane w Kalifornii maja bardziej intensywny zapach niż te w Polsce przekrojone na pol.
Pozegnalismy sie z Nancy, ktora powiedziala, ze w razie zmiany naszych planow zawsze mozemy do nich wrocic i zatrzymac sie na noc, i ruszylismy naprzod.
W tej chwili jestesmy już na terenie Parku Yosemite. Przed chwila Stas dzwonil do Xaviera, naszego kolejnego gospodarza z San Francisco. Xavier pracuje przez najblizsze 3 dni i w domu pojawi sie najprawdopodobniej dopiero w czwartek rano, czyli wtedy, gdy my mamy zamiar opuscic San Francisco. Nie przeszkodzilo mu to jednak zostawic u sasiadow kluczy do mieszkania, ktore mamy sobie odebrac i dzieki którym mamy poczuc sie u niego jak u siebie w domu.
Po sniadaniu czekala na nas niespodzianka - wraz z Nancy poszlismy do ogrodu zerwac pomarancze na droge (!). Pierwszy raz w zyciu to robilismy :-) Mielismy szczescie przyjezdzajac do Kalifornii w marcu, gdyz drzewa cytrusowe daja owoce tylko raz w roku i to wlasnie o tej porze. Zerwalismy także kilka grejprfutow i cytryn. Jak pieknie pachna te cytryny! Swiezo zerwane w Kalifornii maja bardziej intensywny zapach niż te w Polsce przekrojone na pol.
Pozegnalismy sie z Nancy, ktora powiedziala, ze w razie zmiany naszych planow zawsze mozemy do nich wrocic i zatrzymac sie na noc, i ruszylismy naprzod.
W tej chwili jestesmy już na terenie Parku Yosemite. Przed chwila Stas dzwonil do Xaviera, naszego kolejnego gospodarza z San Francisco. Xavier pracuje przez najblizsze 3 dni i w domu pojawi sie najprawdopodobniej dopiero w czwartek rano, czyli wtedy, gdy my mamy zamiar opuscic San Francisco. Nie przeszkodzilo mu to jednak zostawic u sasiadow kluczy do mieszkania, ktore mamy sobie odebrac i dzieki którym mamy poczuc sie u niego jak u siebie w domu.



Comments
xavier...
postawa xaviera jest niesamowita! moze to i szalenstwo powierzac komus caly swoj dobytek, ale z drugiej strony to piekne, ile zaufania i wiary w innych jest w czlowieku :)... zreszta sam couchsurfing w swym zalozeniu jest niesamowity - ja dowiedzialam sie o nim kilka lat temu z artykulu w gazecie, gdy owo przedwsieziecie dopiero zyskiwalo rozglos w naszym kraju i w innych zakatkach swiata :)...