Dzien 4. - Lake Havasu City - Wielki Kanion - Page

Trip Start Mar 07, 2009
1
6
20
Trip End Mar 22, 2009


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed

Flag of United States  , Arizona
Wednesday, March 11, 2009

Znow kawal drogi za nami. Dzien ponownie zaczelismy przed switem i tym sposobem wczesnym rankiem opuscilismy naszych serdecznych gospodarzy z Lake Havasu City.

Miasto nad jeziorem Havasu jest niezwykle mlode, niewiele tylko starsze od Stasia, bo zalozone w 1971. Jego najwieksza atrakcja jest London Bridge, most przywieziony statkiem z Wielkiej Brytanii, kawalek po kawalku zlozony ponownie nad sztucznie utworzona wyspa na jeziorze. Ot, taki oto kawalek Londynu na pustyni.

Dom Pustynnych Piratow okazal się być wymarzona przystania po dlugiej podrozy, wspanialym poczatkiem przygody z couchsurfingiem. Gdy juz po zmroku zajechalismy pod wskazany adres, naszym oczom ukazal sie maszt z powiewajaca flaga Polski. Coz za mile powitanie!

Piraci dali się poznać jako przesympatyczne malzenstwo z dwojka dzieci i 18-letnim stazem. Czekali na nas z otwartymi ramionami i pyszna kolacja. Opowiedzieli co nieco o sobie, troche popytali o nas, i swiadomi tego, ze jestesmy zmeczeni, zaprowadzili nas do naszej sypialni. Jako ze Piraci wiedzieli, iz jestesmy krotko po slubie, postanowili przygotowac dla nas pokoj dla nowozencow :-) Na poduszkach znalezlismy czekoladowe serca, w wazonie pachnialy czerwone roze, swiece potegowaly romantyczny nastroj. Jakiez jednak bylo nasze zdumienie, gdy gospodarze zaprowadzili nas do ogrodu, w którym czekala na nas aromatyczna kapiel w jacuzzi. Na brzegu wanny plonely swiece, w kieliszkach było juz czerwone wino, a nad naszymi glowami swiecily gwiazdy nieba Arizony. Nie wiedzielismy, co powiedziec.

Poranek przywital nas pachnaca kawa i pysznym sniadaniem. Dziewczynki Piratow szykowaly sie do szkoly, po kuchni grasowal kot, a nasza gospodyni pakowala nam lunch na droge. Jeszcze tylko pozegnalne zdjecie, usciski dloni i pora sie pozegnac.

Gdy wyszlismy przed dom, by zapakowac bagaze do samochodu, oczom naszym ukazal się zdumiewajacy widok. Nasz samochod przyozdobiony byl magnesami w ksztalcie serc, a napis na tylnej szybie informowal wszystkich dookoła, ze jestesmy w podrozy poslubnej.

Nie bylismy w stanie wyrazic naszej wdziecznosci za cudowna goscine. Z usmiechami na twarzy i pieknymi wspomnieniami wyruszylismy w dalsza droge, ktora prowadzila nad Wielki Kanion.
Przebylismy odcinek historycznej Route 66, mijajac stacje benzynowe i miasta widma. Droga ta zwana jest inaczej Droga Matka, poniewaz byla pierwsza trasa, ktora polaczyla Chicago z Los Angeles. Arizonski odcinek Route 66 zostal uznany za narodowa droge krajobrazowa, ktorej spory kawal dzis pokonalismy. Niezapomniane wrazenia.

W Stanach jestesmy zaledwie od kilku dni, ale już zdazylismy sie przyzwyczaic do zmiennych i imponujacych krajobrazow. Jednak na spotkanie z Wielkim Kanionem nic nie byloby w stanie nas przygotowac. Widok glebokiego na ponad dwa tysiace metrow przelomu rzeki Kolorado zaparl nam dech w piersiach. Piekna pogoda i swietna widocznosc sprzyjaly podziwianiu tego cudu natury. Fakt, ze przyjechalismy nad Kanion poza sezonem, pozwolil nam w spokoju cieszyc sie jego urokami. Kilka krokow za parkingiem i pierwszymi tarasami widokowymi panowala cisza przerywana jedynie bzyczeniem owadow.

Poznym popoludniem skierowalismy sie w strone Page - naszego kolejnego przystanku. Trasa wiodla przez niewielkie wioski indianskie, zazielenione wzgorza oraz pustynie. Matka Natura wykonala w Arizonie kawal dobrej roboty.

Slideshow Report as Spam

Comments

adamwro
adamwro on

Film drogi
Monotonny widok, zbyt wolna narracja. Prosze o wiecej zbli¿en kierowcy.
Tata

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: