Bieg malych zolwi do wody, niezapomniane przezycie

Trip Start Apr 29, 2011
1
203
215
Trip End Feb 01, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Australia  , Queensland,
Saturday, January 7, 2012

Bundaberg- gorace miasto kojarzone przez prawie kazdego australijczyka z bialym misiem polarnym. Dziwne prawda? No nie do konca, poniewaz misiek siedzi na kazdej butelce produkowanego tu rumu :)

Jako ze jakos nie mielismy jeszcze okazji „zaprzyjaznic sie z miskiem" postanowilismy dzisiaj nadrobic zaleglosci i wybrac sie do destylarni rumu. Mielismy okazje skosztowac melasy -skondenswanego wyciagu z trzciny cukrowej (brr), przesledzic proces jej zamiany w 78% alkohol (to juz tylko wachalismy), potem zaimponowala nam wielkosc ogromnych jak garaz beczek z kanadyjskiego debu (specjalnei do tego celu sprowadzanego) w ktorym rum dojrzewa przez kolejne 6 m-cy, aby nabrac specyficznego posmaku. Beczki kosztuja majatek, jedna okolo 100 tysiecy dolarow, ale wykonywane sa bez gwozdzi i kleju, spinane sa tylko metalowymi obreczami. Zalowalam ze nie moglam zrobic zadnych zdjec, ale zasady sa bardzo scisle- zadnego sprzetu elektronicznego na terenie gorzelni (nawet kluczyki od samochodu trzeaba oddac), z uwagi na ogromne ilosci wysoko procentowego alkoholu. Wiedza pewnie co mowia, poniewaz w historii zakladu bylo kilka pozarow, w tym jeden ogromny w 1936 roku, kiedy to duze ilosci rumu wlaly sie do pobliskiej rzeki i ryby zapily sie na smierc. Na czarno-bialych zdjeciach mozna gladac ogromne sztuki lezace na brzegu rzeki z pootwieranymi szeroko pyskami... co za smierc.

Na koniec dostalismy po dwa drinki do wyboru, z czego trzy wypilam ja bo Marian chcial sie prowadzic :)

Najbardziej smakowala mi specjalna edycja rumu, ktory byl dluzej przechowywany w beczkach i przez to mial intensywniejszy smak. Niestety butelka tego specyfiku kosztowala „tylko” $80.... ale teraz przynajmniej wiem, ze lubie drogi alkohol...

Po poludniu pojechalismy na ryby, ustawilismy sie tuz przy ujsciu rzeki do morza. Pogoda byla wspaniala, wial niewielki wiatr i bylo bardzo przyjemnie. Niestety ryby byly badzo sprytne i w blyskawicznym tempie zdejmowaly przynete z haczyka, same sie nie nadziewajac. Jedna nawet w pewnym momencie sie zlapala, ale przytomnie schowala sie pod skaly i Marian nie mogl jej za nic wyciagnac. Wygladalo to smiesznie, bo przez pol godziny chodzil to w prawo, to w lewo i szarpal wedka pod roznymi katami, ale nic to nie dalo i w koncu musial ja odciac.

Wieczorem wyruszylismy na wyczekiwana przez nas od kilku dni atrakcje- spotkanie z zolwiami.

Pomimo tego, ze rezerwacje zrobilismy cztery dni wczesniej to i tak znalezlismy sie dopiero w trzeciej grupie ktora wyruszyla poznym wieczorem na plaze. Czekanie oplacalo sie, poniewaz bylismy swiadkami wykluwania sie malenkich zolwi morskich i ich niezdarnego biegu ku wodzie. Zanim to jednak nastapilo przez ponad trzy godziny czekalismy cierpliwe razem z reszta 300 osob, az pojawi sie zolwica aby zlozyc jaja, lub tez male zolwie beda gotowe aby odkopac sie z piasku i ruszyc w nieznane. Na szczescie Australia to cieply kraj, wiec wylozylismy sie na nagrzanym sloncem betonie i obserwowalismy latajace po niebie pokazne nietoperze.

Jak wywolano nas wreszcie na plaze okolo dziesiatej wieczorem, to szlismy w calkowitych ciemnosciach (nie bylo tak zle, bo pelnia juz blisko), aby nie wystraszyc zolwic ktore mogly wlasnie wychodzic z wody aby zlozyc jaja, oraz nie zmylic malych zolwi ktore po wykluciu ida zawsze w strone swiatla. Potem moglismy przez chwile poobserwowac te malenstwa, a nawet je dotknac. Na koniec znow w kompletnym zaciemnieniu (zdjecia przez to sa niedozwolone) obserwowalismy w dwoch szpalerach jak maluchy bardzo nieporadnie gramola sie przez  piach do wody. Bylo to niesamowite widowisko i kazdy z nas obserwowal to z zapartym tchem myslac co czeka te bezradne istotki w groznych wodach oceanu. Statystyki nie sa dla malych zolwi korzystne- przezyje jeden na tysiac.... prawa natury sa czasami bardzo brutalne.
Slideshow

Use this image in your site

Copy and paste this html: