Uciekly mi dwie ryby
Trip Start
Apr 29, 2011
1
169
215
Trip End
Feb 01, 2012
Poszlismy od rana na ryby. Byl sprzyjajacy przyplyw, prawie cala plaza byla zalana woda. Kazdy dopadl do swojej wedki i zaczelo sie... Stalismy obok siebie, ale tylko pod moj haczyk podchodzily ryby. Bylo to conajmniej dziwne. Marian sie irytowal, ja sie ekscytowalam, mloda szalala.
Ryba moze i maly mozg ma, ale znaja sie na sprzecie. Moja wedka miala slaba zylke, nie wiem czy sparciala czy bardziej pasowala na mniejsze ryby, faktem jest ze dwa razy zlapalam duza rybe i za kazdym razem zylka nie wytrzymywala. Male ryby natomiast bez problemu wyciagalam na brzeg, a potem je wypuszczalam.
Tak wiec po poludniu kupilismy nowa zylke i jutro zrobimy ring wolny, drugie starcie. Najgorsze jest to, ze za drugim razem widzialam z kim walcze- dorodny snaper dzielnie walczyl i chlapal ogonem dookola, tak ze mialam czas zeby sobie go poogladac (tylko poogladac).
Mloda chciala koniecznie na obiad rybe, a my mielismy tylko pusta torbe. Wtedy bez zastanowienia powiedziala ojcu, ze ma isc wieczorem na molo i przyniesc dorodna rybe, tak jak to zrobil w Derby. Nie pozostaje mu nic innego tylko to wykonac.
Na plazy znalazlam za to dorodnych rozmiarow swiezy kokos, podnioslam i sprawdzilam ze w srodku cos chlupie. Zabralam go sobie do degustacji, niestety jak spadal to chyba sie rozszczelnil, bo sok byl juz sfermentowany.
Wieczorem okazalo sie, ze rece do lokci i cala twarz mam spalona sloncem. Nie wiem jak to sie stalo, slonca bylo dzisiaj niewiele (a przynajmniej tak mi sie wydawalo). Caly dzien chodzilam w okularach, tak wiec teraz wygladam jakbym opalala sie w goglach...
Kupilismy tez dzisiaj lokalna gazete, a tam na pierwszej stronie ten nieszczesny pies, ktorego porwal krokodyl. Turysta udalo sie zrobic zdjecie jak krokodyl wyciaga go na brzeg w celu skonsumowania.... brrrr.
Pod spodem artykul grzmial, zeby nie zblizac sie zbytnio do brzegow i byc bardzo ostroznym. Najlepsze bylo podsumowanie-„ w koncu na tablicach ostrzegajacych przed krokodylami z jakiegos powodu napisane jest ACHTUNG (napisano z duzej litery)". Czyli wiadomo o co chodzi, pies zginal a oni znowu pija do Niemcow :)
Ryba moze i maly mozg ma, ale znaja sie na sprzecie. Moja wedka miala slaba zylke, nie wiem czy sparciala czy bardziej pasowala na mniejsze ryby, faktem jest ze dwa razy zlapalam duza rybe i za kazdym razem zylka nie wytrzymywala. Male ryby natomiast bez problemu wyciagalam na brzeg, a potem je wypuszczalam.
Tak wiec po poludniu kupilismy nowa zylke i jutro zrobimy ring wolny, drugie starcie. Najgorsze jest to, ze za drugim razem widzialam z kim walcze- dorodny snaper dzielnie walczyl i chlapal ogonem dookola, tak ze mialam czas zeby sobie go poogladac (tylko poogladac).
Mloda chciala koniecznie na obiad rybe, a my mielismy tylko pusta torbe. Wtedy bez zastanowienia powiedziala ojcu, ze ma isc wieczorem na molo i przyniesc dorodna rybe, tak jak to zrobil w Derby. Nie pozostaje mu nic innego tylko to wykonac.
Na plazy znalazlam za to dorodnych rozmiarow swiezy kokos, podnioslam i sprawdzilam ze w srodku cos chlupie. Zabralam go sobie do degustacji, niestety jak spadal to chyba sie rozszczelnil, bo sok byl juz sfermentowany.
Wieczorem okazalo sie, ze rece do lokci i cala twarz mam spalona sloncem. Nie wiem jak to sie stalo, slonca bylo dzisiaj niewiele (a przynajmniej tak mi sie wydawalo). Caly dzien chodzilam w okularach, tak wiec teraz wygladam jakbym opalala sie w goglach...
Kupilismy tez dzisiaj lokalna gazete, a tam na pierwszej stronie ten nieszczesny pies, ktorego porwal krokodyl. Turysta udalo sie zrobic zdjecie jak krokodyl wyciaga go na brzeg w celu skonsumowania.... brrrr.
Pod spodem artykul grzmial, zeby nie zblizac sie zbytnio do brzegow i byc bardzo ostroznym. Najlepsze bylo podsumowanie-„ w koncu na tablicach ostrzegajacych przed krokodylami z jakiegos powodu napisane jest ACHTUNG (napisano z duzej litery)". Czyli wiadomo o co chodzi, pies zginal a oni znowu pija do Niemcow :)


