Reprezentacja kangurow w pilke nozna

Trip Start Apr 29, 2011
1
158
215
Trip End Feb 01, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Australia  , Queensland,
Sunday, October 30, 2011

Az chce sie zakrzyknac: Karamba! Tak tu jest goraco i wilgotno. Marian caly sie szkli na twarzy, mloda co prawda spala w nocy ale byla tak mokra, ze jej pizame mozna bylo wykrecac. Ja mam wrazenie ze jestem w raju :)

Mimo tych nowych dla nas warunkow pogodowych wszystim dopisuje wspanialy humor. Chodzimy na lody i do basenu, jemy mrozone pomarancze, ktore fantastycznie schladzaja i lagodza pragnienie. Przyczepa stoi pomiedzy palmami obwieszonymi kokosami, a po drugiej stonie stoi piekne, rozlozyste grzewo mangowca z ktorego zwisaja powoli dojrzewajace owoce. Wybralam sie tez na spacer ( w wywiadu przeprowadzonego z lokalnymi wyniklo, ze brolgi kreca sie po okolicy), ale szybko zniechecilam sie- slonce grzalo jak piec hutniczy, drozka prowadzila przez szuwary tuz przy mangrowcach, kto sie tam mogl czaic wszyscy wiedza, do tego napotkalam pozostalosci po kangurze.... i zero brolg. Marian obiecal mi, ze wieczorem pojedziemy na rozlewiska i moze tam uda mi sie jakac piekna parke wypatzec.

Wieczorem.

Ufff, aparat sie zagrzal tak poszalalam. Slaniam sie juz na nogach, tyle mialam wrazen w krotkim czasie. Ale od poczatku.... Ruszylismy wypatrywac brolgi poznym popoludniem, slonce zachodzilo na czerwono- byl to efekt zadymienia. Wszystko wygladalo w tych barwach troche nierealnie, ale bardzo malowniczo (szczegolnie wysokie, zlote trawy zabarwialy sie na pomaranczowo).

Pierwsza brolge zobaczylam tuz przy drodze, stala majestatycznie nic sobie nie robiac z mojej obecnosci.

Potem bylo ich wiecej, spotkalismy cala rodzinke- tate, mame i mlode. Zauwazylam, ze samce maja wiecej czerwonego koloru na glowie (jakby naciagnieta skarpetke), samice tylko pasek na czubku (wyglada to jak beretka), a mlode w ogole nie maja czerwieni, tylko braz... Ale to tylko moje spostrzezenia i moze wcale tak nie jest?

Spacerujac za ptakami dotarlam do pasacych sie nieopodal koni, staly pod lasem w zacienionym miejscu i wygladaly niesamowicie pieknie. Nie chcialam naruszac ich prywatnosci (szczegolnie, ze byly tam tez zrebaki) i strzelilam tylko pare zdjec przez wysoka trawe.

Potem jeszcze napotkalismy czarne papugi, ktore jak leca to eksponuja piekne czerwone piora w ogonie, ale jak chodza po ziemi to wygladaja niesamowicie pokracznie. Zaraz potem droge przebiegl nam maly, czarny prosiak (dzikie swinie nie sa niczym niesamowitym w tej okolicy). Depnelismy po hamulcach, co bylo rozsadnym rozwiazaniem bo okazalo sie, ze po obu stronach drogi stoja dziesiatki malych walabies ( zwanych przez nas samobojcami, bo uwielbiaja stac na poboczu i wbiegac tuz przed pedzacy samochod) i faktycznie za chwile zaczely wbiegac na jezdnie, raptem kilka centymetrow od kol.

Zatrzylalismy sie, zeby przyjrzac sie im z bliska. Siedzialy w duzych grupach na boisku do pilki noznej i wygladaly jakby rozgrywaly mecz :) Az chcialo sie krzyknac: „podaj do tego przy bramce!"

Na koniec zdazylismy jeszcze podjechac na wybrzeze i zobaczyc jak zaglowiec wraca do portu, a slonce wchodzi w chmure dymu i znika z naszych oczu w czerwonej czapie :)

Wieczor byl baaaardzo goracy, Marian standardowo marudzil ze nie da sie spac w takich temperaturach, faktycznie w nocy bylo 27 stopni C. Wszytkie okna byly otworzone, powietrze stalo, a koldry byly zbedne.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: