Ale ta plaza... marzenie kazdego Polaka

Trip Start Apr 29, 2011
1
98
215
Trip End Feb 01, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Australia  , Western Australia,
Wednesday, August 17, 2011

Przyczepa zostala pod czujna opieka miejscowch, a my wyskoczylismy na trzy dni na polwysep Dampier. Co za droga... najpierw przez 85km jechalismy ceglanym piachem. Ksztaltem droga przypominala tor saneczkowy i prade powiedziawszy byla tak piaszczysta, ze mielismy czasami wrazenie ze slizgamy sie jak po sniegu.

Jesli na chwile wypadlo sie z kolein to tyl samochodu (a czasami nie tylko tyl) krecil niezle piruety. Co do wyprzedzania to juz byl prawdziwy balet na lodzie. Potem jakby nigdy nic droga zrobila sie asfaltowa i caly polwysep (100km) jest juz idealnie rowny...

Na nocleg zatrzymalismy sie na kempingu w Middle Lagoon prowadzonym przez Aborygenow (caly ten teren jest aborygenski) Nie czuc tu komercji, jest pieknie i bardzo naturalnie. Mielismy duza ochote zamieszkac w chacie  z lisci palmowych- na plazy ($50/noc) , ale trzeba bylo niesc caly sprzet z samochodu jakies 150m i to nas zniechecilo.

Ale ta plaza... marzenie kazdego Polaka :)

Piasek bialy jak snieg, morze intensywnie lazurowe (Malediwy wysiadaja) do tego czasami wybrzeze blyska ceglanym kolorem... Gra kolorow jest rozbrajajaca! W skali od 1 do 10 spokojnie moge dac 12.

Po rozstawieniu namiotu pojechalismy do kafejki pod „Spiewajacym wielorybem", ktora znajduje sie nieopodal. Dotarlismy tam jednak o godzine za pozno i moglismy jedynie podziwiac to magiczne miejsce. Stare wraki samochodow, znudzony wielblad, prysznic po srodku lasu... Tego nie mozna zobaczyc nigdzie indziej!

Po powrocie poszlam razem z Nell na plaze, a Marian wyrwal sie na wczesniej upatrzone skalki aby dopasc jakas rybke na obiad. Zatoczka byla przepiekna , piaszczysto-kamienista. Nell byla zachwycona, ze moze bawic sie w cieplutkiej, wspanialej wodzie. A ja cieszylam sie widokiem mew i zachodu slonca. Taki wieczor nadaje inna perespektywe- jakie miasta, ludzie, cywilizacja?

Slonce zachodzilo w przepieknych malinowych barwach, do tego Marian nieswiadomie ustawil sie dokladnie na jego tle. Wykorzystalam to strzelajac kilkanascie zdjec, za kazdym razem nie wierzac w to co widze.

Niestety ryby nie mialy ochoty na przynete i na obiad mielismy zlowionego w Derby Mallowaya. Co bede pisac jak smakowal, wszyscy i tak wiedza ze byl wspanialy :)

Noc byla bardzo wietrzna i trzepalo namiotem tak, ze budzilismy sie kilka razy. Do tego ksiezyc swiecil tak bardzo, ze w calym namiocie bylo jasno jak w dzien...
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: