Bungle Bungle sa wspaniale
Trip Start
Apr 29, 2011
1
70
215
Trip End
Feb 01, 2012
Droga przez cale 245km z Kununurry do Turkey Creek Roadhouse byla bardzo malownicza. Pasma czerwonych gor to zblizaly to oddalaly sie od nas. Znow mielismy przygode z duzym obiektem na drodze- tym razem byla to lodka. Ciagnelismy sie za nia przez 30 km liczac ze nie skreca w strone Brome, niestety nadzieje okazaly sie plonne… Przed nami bylo 130km jazdy w zolwim tempie. Marian zdecydowal sie zagadac do nich czy nie ma mozliwosci wyprzedzenia, wlaczyl CB radio I zapytal. Okazalo sie ze chlopaki juz dawno chcieli nas poscic przodem, zagadywali, migali swiatlami… Tak bylismy zajeci marudzeniem ze wolno jada, ze nawet na to nie zwrocilismy uwagi, a radio nawet nie bylo wlaczone. Pelen profesjonalism!
Okolo poludnia dojechalismy do Roadhouse, tam zostawilismy przyczepe. Podlaczylismy tylko lodowke na gaz I w droge. Trak do Bangle Bangle jest dosyc wymagajacy I duze przyczepy maja zakaz wjazdu, tylko male przyczepki moga ewentualnie tam wjechac. Nasza teoretycznie tez sie nadaje na takie trasy, ale jak nie musimy to jej nie ciagniemy. Zbyt duzo balaganu, a poza tym mozna troche pomieszkac w namiocie. 80 km pokonalismy w niecale 2 godziny- trasa byla kreta, przekraczalismy kilkanascie strumykow, zdazaly sie wysepki ostrych skal I dziury z mialkim plaskiem ktorych nie bylo widac. Ale wszystko wynagradzaly widoki! Byly fenomenalne, blekit nieba, zielen traw spinifexu I ceglany kolor gor, ktore w zachodzacym sloncu robily sie z minuty na minute coraz bardziej bordowe. Bajka.
Na nocleg zatrzymalismy sie po polnocnej stronie parku w strefie generatorow I chyba jako jedyni go uzywalismy (padly mi baterie do aparatu). Namiot rozstawilismy w kilka minut I szybko pojechalismy na punkt widokowy poniewaz zachod slonca byl juz za kilka minut. Siedzielismy na szczycie niewielkiej gorki I obserwowalismy nie slonce ale gore ktora to slonce oswietlalo… a ona robila sie coraz bardziej czerwona. Zreszta wszystko dookola nabieralo intensywnie pomaranczowych barw- trawy wygladaly jakby sie palily!
Obok nas przysiedli ludzie z szampanem, bylo nierealnie pieknie.
Po ciemku wrocilismy do namiotu I w koncu byl czas na posilek, z wrazenia zapomnielismy ze caly dzien nic nie jedlismy. Szybki obiad I o godzinie 7 bylismy juz gotowi do spania…
Zanim jednak zasnelismy wysluchalismy koncertu na psie gardla, poniewaz dingo wyly jak potepione, co za atrakcje…
Okolo poludnia dojechalismy do Roadhouse, tam zostawilismy przyczepe. Podlaczylismy tylko lodowke na gaz I w droge. Trak do Bangle Bangle jest dosyc wymagajacy I duze przyczepy maja zakaz wjazdu, tylko male przyczepki moga ewentualnie tam wjechac. Nasza teoretycznie tez sie nadaje na takie trasy, ale jak nie musimy to jej nie ciagniemy. Zbyt duzo balaganu, a poza tym mozna troche pomieszkac w namiocie. 80 km pokonalismy w niecale 2 godziny- trasa byla kreta, przekraczalismy kilkanascie strumykow, zdazaly sie wysepki ostrych skal I dziury z mialkim plaskiem ktorych nie bylo widac. Ale wszystko wynagradzaly widoki! Byly fenomenalne, blekit nieba, zielen traw spinifexu I ceglany kolor gor, ktore w zachodzacym sloncu robily sie z minuty na minute coraz bardziej bordowe. Bajka.
Na nocleg zatrzymalismy sie po polnocnej stronie parku w strefie generatorow I chyba jako jedyni go uzywalismy (padly mi baterie do aparatu). Namiot rozstawilismy w kilka minut I szybko pojechalismy na punkt widokowy poniewaz zachod slonca byl juz za kilka minut. Siedzielismy na szczycie niewielkiej gorki I obserwowalismy nie slonce ale gore ktora to slonce oswietlalo… a ona robila sie coraz bardziej czerwona. Zreszta wszystko dookola nabieralo intensywnie pomaranczowych barw- trawy wygladaly jakby sie palily!
Obok nas przysiedli ludzie z szampanem, bylo nierealnie pieknie.
Po ciemku wrocilismy do namiotu I w koncu byl czas na posilek, z wrazenia zapomnielismy ze caly dzien nic nie jedlismy. Szybki obiad I o godzinie 7 bylismy juz gotowi do spania…
Zanim jednak zasnelismy wysluchalismy koncertu na psie gardla, poniewaz dingo wyly jak potepione, co za atrakcje…


