Najwieksze jezioro Australii- Lake Argyle

Trip Start Apr 29, 2011
1
66
215
Trip End Feb 01, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Australia  , Western Australia,
Thursday, July 14, 2011

Marian wstal po raz pierwszy o 8 rano I przygotowal wszystko do wyjazdu. Po szybkim sniadaniu pojechalismy nad rzeke, aby zobaczyc wyznaczony szlak do jej przekraczania. Wygladalo to niesamowicie- tylko slupki ze strzalkami pokazywaly jak ja przejechac! Chetnie bysmy to zrobili, ale dookola nie bylo zywej duszy I balismy sie zaryzykowac kapiel w rzece o nieznanej glebokosci zamieszkalej przez znane nam juz gady. Dopisalismy sobie tylko ten szlak do naszej listy "do zobaczenia pozniej" I ruszylismy dalej.

Kilkaset metrow dalej znajduje sie zabytkowa farma w ktorej jest wystawa starych narzedzi, opis codziennego zycia I mozna poczuc klimat dawnych czasow. Przed domem rosnie ogromny baob z ktorym musielismy zrobic sobie zdjecia… Miejsce warte jest odwiedzenia.

W drodze powrotnej znowu niezle nakurzylismy, przekroczylismy tez kilka strumieni. Nellka byla zachwycona, przekraczanie wody to jedno z jej ulubionych zajec.

Potem znowu jechalismy w niesamowitych okolicznosciach przyrody- gory stawaly sie coraz wieksze I bardzo czerwone. Dojechalismy w koncu do granicy stanu. Tu czekalo nas kolejne trzepanie, wiedzac juz jak to dziala od razu oddalismy ziemniaki I cebule. Przyznalam sie jeszcze do grzybow I celnik (?) popatrzyl sie na nas dziwnie a nastepnie powiedzial, ze chce je zobaczyc. Jak przekonal sie ze sa to tylko niegrozne pieczarki dal nam spokoj. Na szczescie nie chcial ogladac lodowki w przyczepie, bo nie usmiechalo nam sie wyciagac wszystkiego na zewnatrz zeby sie do niej dostac.

Tak wiec znowu zostalismy bez warzyw, miodu, ryzu I orzechow, ale za to podrozujemy juz po Western Australia.

Kilka kilometrow za granica skrecilismy na tame aby obejrzec najwieksze w Australii – jezioro Argyle. No I musze przyznac, ze robi fenomenalne wrazenie. Nie jestem w stanie opisac tego slowami, moze sie powtarzam ale powiem to jeszcze raz- to trzeba zobaczyc. Ogromny zbiornik wodny, dookola dramatycznie pietrzace sie gory I blekitne niebo gorujace nad tym wszystkim!

Zatrzymalismy sie na kempingu z przepieknym widokiem na jezioro. Po 250km jazdy wszyscy marzylismy o odswiezajacej kapieli, niestety najpierw jednak musielismy umyc przyczepe (miala 2cm warstwe kurzu na sobie), potem ja rozstawic I wkoncu ruszylismy na basen. To bylo to! Woda byla zimna, ale I tak wpakowalismy sie wszyscy do basenu (nawet ja) poniewaz widok zapieral dech… I mozna bylo zrobic sobie niesamowite zdjecie :)

O zachodzie slonca poszlismy jeszcze na krotki szlak, ktos gral na kobzie (powaga), ludzie siedzieli na krzeselkach na brzegu urwiska wpatrzeni w czerwone skaly po drugiej stronie jeziora …I tak wlasnie zakonczylismy ten dzien pelen wrazen.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: