Welcome back to Bangkok !

Trip Start Aug 05, 2011
1
3
32
Trip End Aug 27, 2011


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed

Flag of Thailand  ,
Sunday, August 7, 2011

Wielkim boeingiem 767 lecimy do Bangkoku. Samolot jest pełny. Dostaliśmy świetne miejsca, w środkowej części samolotu w pierwszym rzędzie, wiec możemy swobodnie wyciągnąć nogi.

Usiłuję spać, ale chyba nic z tego nie będzie. Na wielkim ekranie, który mamy prawie przed nosem wyświetlają filmy. Wole jednak posłuchać sobie muzyki. Znalazłam "stacje" z fajnymi kawałkami, wszystko z lat 60 i 70-tych. Przypomniałam sobie stare czasy kiedy tego słuchałam.
A Whiter Shade of Pale (Procol Harum), Nights in White Satin (The Moody Blues), Wuthering Heights (Kate Bush) i cała masa innych.

W tzw. międzyczasie dostajemy coś do jedzenia: soki, mini posiłek (makaron z kurczakiem, sosem i zielonym groszkiem + sałatka ze świeżych ogórków i jednej (??) oliwki, bułka, masło, jakiś cukierek, ciepły napój), woda, woda, sok, drugi mini posiłek (rodzaj jakiegoś naleśnika z sałatką, jogurt, bułka, mufinka), woda, itd. Głodni nie jesteśmy, zdecydowanie.


Po prawie dziesięciogodzinnym locie docieramy do naszego celu. Odprawiamy się, wymieniamy na początek trochę euro na bahty, zjeżdżamy na 1 piętro na darmowy shuttle bus.

Tak dla jasności: 1 zł = około 10 THB (baht), czyli dla wygody wszystko dzielimy przez 10.

Po wyjściu z lotniska uderza nas masakryczna fala gorąca, trzeba się nauczyć na nowo oddychać..  Ale jest super ;)

Dojeżdżamy do Public Transport Center, a tam dalej ładujemy się do busika nr 551 (40 THB), który nas zawozi na Victory Monument. Przechodzimy górą na przystanek po drugiej stronie ronda i za chwile łapiemy autobus nr 12 (15 THB). Starym zwyczajem kierowca wrzeszczy Khao San Road !! i wysadza nas nieopodal mekki backackerów z całego świata. Cala trasę robimy w godzinę, jest nieźle :)

Znajdujemy nasz stary znajomy Lamphu House. Ponieważ nasz pokój (610 THB za dwójkę z klimą) będzie gotowy dopiero za dwie godziny, zostawiamy bagaże w waiting room. A w ogóle to nie ma już wolnych pokoi, nic dziwnego to bardzo fajne i popularne miejsce. Cale szczęście, ze zrobiliśmy wcześniej rezerwacje online.

Idziemy na mały rekonesans, trzeba też coś zjeść. Nasz pierwszy posiłek prawie wypalił mi buzię !! ale był naprawdę pyszny: ryż z wołowiną i warzywami + zapiekana dynia (świetna), prosto z garkuchni tajskiej babci na rogu Soi Rambuttri. I za jedyne 30 THB za osobę :p

Trochę się włóczymy po Khao San Road i okolicach w poszukiwaniu agencji, w której kupimy bilety na jutrzejszy wypad na pływający market. Znajdujemy najtaniej za 250 THB i bukujemy bilety na jutro rano.

Ponieważ dopadły nas objawy jet leg, idziemy spać....

Po południu zaskoczył nas deszcz, lunęła z góry ściana wody, postanawiam więc skorzystać z kawiarenki internetowej i powpisywać trochę radosnej twórczości na bloga :) Robię tez check-in na nasz lot do Krabi za dwa dni i drukuję bilety na Air Asia.

Ulewa trwała jakieś 15 minut i znów jest parno i gorąco. Wieczorek zamierzamy spędzić włócząc się po Bangkoku. Czas też wynaleźć coś dobrego do jedzenia, a najlepiej solidną porcję pad thai i jakieś dobre piwko :))
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: