"Moja" wyspa

Trip Start Aug 05, 2011
1
12
32
Trip End Aug 27, 2011


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed

Flag of Thailand  , Krabi,
Friday, August 12, 2011

Dziś rano biorąc prysznic okryłam, że w łazience za wiaderkiem zadekowała się... żaba. Zupełnie nie mam pojęcia jak tam wlazła.

Ponieważ nasze mięśnie dostały za swoje na wczorajszym wypadzie do Świątyni Tygrysa, dzisiejszy dzień spędzimy lokalnie na wnikliwym zbadaniu okolicy.

Jemy pyszne muesli z jogutem, liczi, arbuzem i ananasem na późne śniadanie. Ubieramy kostiumy kąpielowe, zabieramy tylko niezbędne rzeczy i w drogę.

Robimy sobie spacer wzdłuż całej plaży, mijając po drodze setki uciekających krabików, całe mnóstwo pięknych muszli (jaka szkoda, że nie można ich zabrać ze sobą) i ciekawą roślinność.

Dochodzimy w końcu do maleńkiej zatoczki, skąd woda rzeczką wbija się w ląd. Zatoczka jest cała porośnięta pojedyńczymi drzewami i licznymi zaroślami mangrowymi. Uroczo.

Wracamy w okolice naszego bungalowu i czas na kąpiel. Woda jest bardzo przyjemna i ciepła. Jest również całkiem płytka.

Postanawiamy przejść wpław do małej wyspy, która znajduje się w odległości jakieś 200 metrów od naszej plaży. Zajmuje nam to około pól godziny i czujemy się jak Robinson Crusoe na dzikim lądzie. Jesteśmy na maleńkiej plaży, ponad nami same skały porośnięte dziką tropikalną roślinnością. Nas wyspą krąży wielki kruk i złowieszczo kracze. Postanawiamy obejść wyspę dookoła. Nie jest to łatwe, bo w wyspa jest skalista, a w wodzie jest mnóstwo ostrych skałek i śliskich kamieni. W pewnym momencie natykamy się na tysiące maleńkich rybek.

Mamy darmowe fish spa ;-)
Dodatkową atrakcją jest to, że co jakiś czas rybki całą ławicą wyskakują nad powierzchnię wody. Fantastyczny widok! Mijamy kilka małych grot.  Idąc brzegiem zauważamy wielkie kraby, które są tak szybkie, że nie sposób im zrobić fotki. Pod kamieniami wylegują się czarne morskie ślimaki (nie mają skorup, a długie są na jakieś 20 do 30 cm). Prawdę mówiąc wyglądają jak wielkie g.... ;p


Wyspa zdobyta, czas więc wracać do naszego domku. Teraz sprawa jest prosta, bo w międzyczasie był odpływ i możemy dojść do plaży po lądzie. W oddali zauważamy dwoje Tajów, kobieta trzyma wiaderko, a mężczyzna zawzięcie grzebie grabiami po dnie morza. Zaciekawieni podchodzimy sprawdzić, czego tam szukają. Pokazują nam swoje zdobycze - małże, które potem posłużą im za posiłek.

Jest już późne popołudnie i porządnie zgłodnieliśmy. Zamawiamy sobie pad thai i stir fry z kurczaka z warzywami i ananasami oraz owocowe szejki. Naprawdę pysznie to gotują.
Dodatkową zaletą jest to, że gotują nam na żądanie.

Wieczorem żaba dostaje eksmisję z łazienki, a my ładujemy się w hamaki i popijamy Changa. Kolejny świetnie spędzony dzień :-))
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: