Odcinek 71 czyli w krainie egzotycznego luksusu

Trip Start Jan 31, 2013
1
71
111
Trip End Jun 15, 2013


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

, Prowincja Louangphrabang,
Sunday, May 5, 2013

Luang Prabang. Już sama nazwa tego miasta obiecuje egzotyczną przygodę, owiana orientalna tajemnica. Dobrze ukryte wsród gór północnego Laosu, obmywane wodami Mekongu i wpadajacej do niego rzeki Nam Khan. To najbardziej laoskie miasto w całym kraju, niegdysiejsza stolica krolestwa, a jednocześnie na każdym kroku przypomina o dawnych czasach kolonii francuskiej. Piękne kolonialne wille i dwupietrowe domy, miks kuchni azjatyckiej i francuskiej, kolorowy nocny bazar i eleganckie coffee shopy, mnisi buddyjscy i turyści na rowerach. To miejsce troche przypomina mi Hoi An i dlatego od razu czuje sie jak w domu. Słodkie nicnierobienie, cisza i spokój, medytacja i wypoczynek. To tu spędze najbliższy tydzień.

Na blogu rzadko rozpisuje sie o hotelach, w ktorych sie zatrzymuje, bo w końcu człowiek spędza w nich minimum czasu, ale dziś będzie inaczej. Oto trafiłem do najpiękniejszego miejsca mojej wyprawy. Przedstawiam Maison Dalabua. www.maison-dalabua.com Powiedzieć ze jest tu przepięknie to zbyt mało. Butikowy hotel położony nad stawem z rozowymi kwiatami lotosu i przerzuconymi nad nim drewnianymi pomostami. Tropikalny ogród a w nim ukryty mały hotel z przepieknym wystrojem wnętrz, szemrzacym basenem, zacisznymi tarasami za ogrodzeniem z bambusa, sciany w kolorze ochry a na nich ciekawe lokalne tkaniny albo szpulki i wrzeciona z kolorowymi nicmi oprawione w ramy. na patiach wygodne fotele i stoliczki. duże ale prosto urządzone pokoje, darmowe rowery do poruszania sie po miescie. Wygodne wielkie łóżko i dobry prysznic. Tak wiele i tak niewiele. Nie moge wyjść z podziwu ze za 40 dolarow za noc ( wiem nie najtaniej jak na laotanskie warunki) można dostać kawałek nirvany.

Po obfotografowaniu hotelu wychodzę na pierwsze spotkanie z LP, nocny bazar już rozkłada swoje kolorowe kramy, restauracje kuszą swoimi menu i stolikami w podcieniach. Główna ulica to miejsce zeby usiąść, obserwować i być obserwowanym. Dużo turystow i backpakerow, jezyki angielski, francuski mieszaja sie z odgłosami modlow dobiegajacymi ze świątyń. Pierwszy smak Laosu, pierwszy spacer po miescie, pierwszy wieczór w Luang Prabang, pierwsza noc w domu nad rozlewiskiem.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: