Jezioro Tonle Sap i pola lotosu

Trip Start Feb 05, 2010
1
11
25
Trip End Mar 03, 2010


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Cambodia  , Siĕm Réab,
Friday, February 12, 2010

Stalo sie, dzisiaj poczulam, ze jestem na drugim koncu swiata.

Ruszylysmy dzisiaj same na wycieczke do plywajacych wiosek wietnamskich na jeziorze Tonle Sap. Jest to najwieksze w porze deszczowej kambodzanskie jezioro, a do tego jedno z najwiekszych zrodel wody pitnej w Azji.

Sinal, nasz kierowca Tuk-Tuka, zawiozl nas do doplywu zbudowanego w celach transportowych, i tam zlapalysmy juz lodke.

Po drodze do lodki mijamy pola ryzowe, uprawy lotosu i woski rybackie. Chaty zbudowane z lisci palmowych, blachy falistej, przedziwne konstrukcje typu druciarksiego. W porze deszczowej jak woda zalewa wszysto to ludnosc podobno sie stad wyprowadza. A chate jest sie w stanie podniesc w czterech chlopa.

Bieda az piszczy, brud wszedzie, dzieciaki biegaja, czasem jakis wychudzony psiak przebiegnie nam ulice. To wszystko na prawde mnie poruszylo.

Na domiar tego, zlodziejska oplata  za lodke zasilila kieszenie chinskiego biznesmena- Sou Ching'a. Wyglada na to ze najwiekszy biznes na Kambodzy robia przyjezdni.
Chociaz Sinal mowi, ze nasze, czyli turystow, pieniadze robia zmiane na lepsze i maja bezposrednie przelozonie na tych biedakow. Mowi tez, ze bylo tu kiedys jeszcze gorzej, nie wiem za bardzo, jak w tych wioskach moglo byc jeszcze gorzej?

Sinal plynie z nami, fajnie bo z nim jakos bezpieczniej, no i robi za tlumacza. Po jednej stronie doplywu ciagnie sie szpaler chato-podobnych konstrukcji. Totalna prowizorka. Tam mieszaja kamobodzanie, ponizej na rzece, w domach-lodkach wietnamczycy. Wietnamczycy przybyli tutaj szukac latwego zycia. Jakby ktos nie wiedzial, co to latwe zycie, to po prostu mnostwo ryby w wodzie, i rzad ktory nie wciska nosa w zycie obywatela. Bo przeciez w Wietnamie komuna.

Rzeka zolta i metna, ale zywi wszystkich wokol. Ludzie tutaj lowia, kapia sie, lodki z miejscowymi i turystami plywaja, ogolnie duzo sie dzieje. Tak przy okazji zauwazylam, ze miejscowi w lodkach maja dedykowana zawsze jedna osobe do wylewenia czerpakiem wody. Nie sa widac zbyt szczelne te lodeczki:)

Doplywamy do jeziora, tutaj juz tylko lodki. Jedna lodka to takie nasze M1. Jest tam wszystko nawet telewizor na baterie. Nackane tych lodek, jedna obok drugiej, wygladalo to niesamowicie. I nie do opisania. Sam fakt, ze toczy sie tutaj cale zycie rodzin wietnamskich. Nawet na jednej wiekszej lodzi bylo male boisko do koszykowki, osiatkowane i zadaszone. Plynimy i zagladamy im do domow, no mamy frajde, mozecie sobie wyobrazic.

Doplywamy do plywajacej knajpy, maja tam krokodyle, mini basen z rybami i caly kram dla turystow.

W drodze powrotnej zatrzymujemy sie przy polach lotosu. Hodowany jest ze wzgledu na makowki, ktorych nasiona sie jada oraz na sprzedaz.
Lotos rosnie w wodzie, a pomiedzy sa usypane male, tak na 20 cm sciezki, po ktorych dzielnie wlasnie wedrujemy. Widok niesamowity, wszedzie woda, paki, kwiaty, liscie.

p.s. Ja tutaj pisze elaborat, a wszyscy spia. Zabawilismy wczoraj z miejscowymi w dyskotece do rana.

Kambodzanie uwielbiaja milosne ballady, bylo tego na prawde duzo, do tego tancza w parach przytulance. Nawet panowie tancza razem, jak im wszystkie dziewczyny odmowia. Na parkiecie czulismy sie jak na imprezie wsrod przedszkolakow. Ale super sympatycznie, wszyscy przyjazni.
Spotkalismy oczywiscie kilku naszych, Polacy sa wszedzie. No i tak jakos wyszlo, ze potem zrobilismy wspolny clubbing.

Slideshow

Comments

tata on

Piszesz: "Nackane tych lodek, jedna obok drugiej, wygladalo to niesamowicie. I nie do opisania." ale jeszcze ani razu nikt nie napisal ze robicie jakies zdjecia! Przeciez nie uwierzymy Wam na slowo ze tam byliscie!
Pozdrawiam

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: