Rishikesh - joga, ashrams and babas people ;)

Trip Start Feb 25, 2011
1
18
22
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of India  , Uttarakhand,
Friday, May 6, 2011

Rishikesh to po Pushkarze (a właściwie także po Waranasi i Haridwarze) miejsce święte gdzie zabronione jest jedzenie mięsa oraz spożywanie alkoholu. Ale to także miejsce gdzie możemy znaleźć Ganges w postaci czystej wody :). I to tu odbywam swoją pierwszą kąpiel w Gangesie ;).

Rishikesh to przede wszystkim jednak światowa stolica jogi z niezliczoną ilością aśram oferujących rozmaite kursy a także lekcje dla początkujących. I tak na początku wybieram się do Shivanand Ashram. Chyba najsłynniejsza aśrama założona przez Swami Shivananda. Miejsca tam niestety nie znajduje ale może to i lepiej (ze względu na panujące w aśramie przepisy ;) ) spotykam za to Polkę - instruktorkę jogi która pobiera tutaj lekcje.

Udaje się do innej aśramy o nazwie Ved Niketan. Warunki trochę spartańskie (no ale taki to już urok aśram) za to przepisy przyjaźniejsze. Tutaj mogę używać papieru toaletowego oraz elektroniki ;). Całodniowe zajęcia nie są również obowiązkowe. Następnego dnia o 6 rano wybieram się na jogę do Shivanand Ashram. Jest to już moje drugie starcie z jogą (pierwsze było w Jaipurze) ale jakoś się do tej formy spędzania wolnego czasu nie przekonuje ;).

W Rishikeshu warto się zatrzymać. Można powiedzieć, że Rishikesh to trochę taki drugi Pushkar z tym, że mający znacznie więcej do zaoferowania. Spotkamy tutaj mnóstwo turystów, a także osób uciekających od majowego gorąca panującego bardziej na południu. O tej porze w Rishikeshu jest również upalnie i gdy słońce świeci wszelkie popołudniowe spacery są niewskazane ;). Z tym, że tutaj krajobraz jest już bardziej górski, a z krajobrazem idzie także pogoda, więc chmury i deszcz także tutaj zastaniemy (jednego dnia ulewa jest tak silna, że drogi stają się bez zamoczenia co najmniej po kostki w wodzie nieprzechodnie. Na szczęście udaje mi się złapać podwózkę z dalekiego spaceru ;) ).

W Rishikeshu nie sposób nie spotkać sadu a właściwie to badziej baby. Baba to w dosłownym tłumaczeniu ojciec. Tutaj to święty, mnich który dzień spędza na modlitwie (często także na popalaniu fajki ;) ) oraz zbieraniu jałmużny. Baba są całkowicie wolni i z tego czerpią radość. Są niezależni i często preferują przebywanie w samotności - dlatego preferują góry. Nie mają rodziny, żyją często w podstarzałych barakach albo rozklekotanych namiotach albo w ogóle nie mają domu. Ich cały dobytek często możesz zamknąć w foliowej siatce. Charakteryzują się długą brodą, specyficznymi szatami oraz sposobem bycia. Część z nich jest sympatyczna, drugą część interesuje bardziej 'wyżebranie jak najwięcej'.

Baba żyje z tego co im bóg przyniesie. I jeśli bóg jest łaskawy to ktoś wrzuci im coś do koszyka. Tego typu ludzi w Rishikeshu jest dużo i jest to także pewnie po części związane z tym, że w niektórych aśramach rozdają darmowe posiłki.

Rishikesh oprócz wspaniałych niekiedy aśram ma do zaoferowania także rafting, spacery w pobliskie wodospady, całkiem przyzwoitą plaże, liczne trekkingowe wyprawy. No ale to sławne i słynne miasto pewnie nie byłoby tak sławne gdyby nie Beatlesi ;).

W 1957 roku pewien 'mistrz' rozpoczął tu budowę aśramy. Tak się złożyło, że Beatlesi szukający inspiracji spotkali owego mistrza gdzieś w Europie i tak rok później w roku 1967 wyruszyli na trzymiesięczny kurs do świeżo wybudowanej aśramy. 'Mistrz' okazał się zwykłym oszustem oraz erotomanem. Pierwszy z Beatlesów Ringo Star opuścił aśramę po ledwie dwóch tygodniach. Po nim wyjechał Paul McCartney. Najbardziej zatwardziali John Lennon i George Harrison również nie dokończyli kursu.

Krótki lecz namiętny romans z Indiami zespołu odcisnął duże piętno na dalszych wydarzeniach. Rozpadł się związek McCartneya oraz małżeństwo Lennona i kto wie jak wielki wpływ miała ta wizyta na rozpad ledwie trzy lata później zespołu. Aśrama leżała na państwowej ziemii wynajętej na okres 40 lat. Po tym czasie w 1997 roku ziemia oraz budynki przeszły na własność państwa. I jest to naprawdę niesamowite jak okres ledwie 14 lat zniszczył to zapewne piękne miejsce.

Przechadzając się po wielkich salach, małych pokojach, domkach i widząc z zewnątrz w jakim to wszystko jest stanie - powiedziałoby się, że minęło pewnie ze sto lat. A cóż się stało z owym mistrzem? No właśnie - któż to wie?

W Rishikeshu da się odczuć specyficzną atmosferę którą daje aśrama, a także środowisko i ludzie ją otaczający. Znajdziesz tu pełen przekrój ludzi-turystów, począwszy od tych którzy przyjechali z ciekawości, skończywszy na tych którzy starają się żyć prawie jak baba.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: