Podroz do Uyuni
Trip Start
Jul 21, 2008
1
44
78
Trip End
Dec 23, 2008
Dzisiaj wyjezdzamy do Uyuni. Stawiamy sie na dworcu okolo 10. Kupujemy bilety za 30 bolivianos i oczekujemy na przyjazd naszego autobusu. Jestesmy ciekawi, czy jego standard bedzie chociaz troche wyzszy niz ostatniego z Villazon. W koncu podjechal... niestety nie wygladal najlepiej,mowi sie trudno w koncu podrozujemy po jednym z najbiedniejszych krajow w Ameryce Pld. Kierowca ubrany w brudny kombinezon upycha nasze bagaze w luku i spokojnie zajmujemy miejsca w pojezdzie. Ruszamy z 30 minutowym opoznieniem. Poprzednia droga z Villazon w porownaniu z ta to "autostrada"! Poczatek jedzie sie w miare spokojnie, wspinamy sie z wysokosci 3000m do ok. 4000m, miejscami trasa jest tak waska, ze widze przepasc wygladajac z okna autobusu.Po okolo godzinie zaczyna sie prawdziwe pieklo. Droga przypomina tartke do warzyw, od ilosci dolow ktore sie na niej znajduja. Praktycznie nie jedziemy tylko skaczemy. Mijaja 3 godziny i zatrzymujemy sie. Powodem jest wielka dziura w ziemi przechodzaca przez nasza trase.Przed nami stoi kilka samochodow, wychodzimy zobaczyc co sie dzieje.Okazuje sie, ze miejscowi akurat w tym czasie musza wkopac jakas rure :). Pasazerowie poprzedzajacych nas pojazdow wrzucaja kamienie do dolu, aby umozliwic przejazd. Tracimy kolejne minuty, gdy udaje sie nam pokonac te przeszkode musimy jeszcze wyciagnac kamienie :). Ruszamy dalej, po drodze mamy jeszcze tylko mala awarie i po ok. 8 i pol godzinie witamy Uyuni. Jest juz pozny wieczor, szybko znajdujemy hostel, mieszczacy sie tuz przy dworcu autobusowym. Wlasciciel posiadal wlasne biuro podrozy, wiec zaproponowal nam 3 dniowa wycieczke na Salar za 550 bolivianos od osoby. Po negocjacjach schodzi do 500. Postanawiamy poszukac w innych agencjach. Odwiedzamy jeszcze dwie. W ostatniej udaje sie nam wytargowac 470 bolivianos. Rezerwujemy miejsca na wszelki wypadek i postanawiamy zaryzykowac jutro. Wracamy do hostelu.


