Wycieczka na koniach
Trip Start
Jul 21, 2008
1
43
78
Trip End
Dec 23, 2008
Wstajemy przed 9-ta, jemy sniadanie, robimy male zakupy, glownie wode bo jest strasznie goraco. Okolo 11-stej wychodzimy do miejsca w ktorym czekaja na nas konie. Mi przypada siwek o imieniu "Moro", Marek dostaje "Huragana". Nasz przewodnik udziela nam kilku krotkich instrukcji jak kierowac naszymi wierzchowcami i po chwili ruszamy w droge. Jedziemy bardzo wolno. Nasze zwierzaki sa dobrze wytresowane, praktycznie same nas prowadza sciezka wychodzaca z miasta. Wjezdzamy na szlak, mijamy sliczne miejsca. Otaczaja nas skaly o ostrych ksztaltach, przejezdzamy przez "Puerta del Diablo" do kanionu Duende. Krajobraz ktory podziwiamy przypomina nam klimat westernow. Robimy sobie krotka przerwe i ruszamy w strone Quebrada Seca, kilkakrotnie przyspieszamy. Nie jest to mile uczucie, gdy kon zaczyna przechodzic z marszu w klus, szczegolnie dla nas jezeli jechalismy pierwszy raz w zyciu. Moj Moro zaczyna byc niedobry, caly czas rzuca glowa i probuje kopac inne konie, gdy te podchodza blizej. Dojezdzamy do "Toroyoj". Jest juz 14-sta. Zostajemy tu na lunch. Do jedzenia dostajemy "Tamales" (kulki kukurydziane nadziewane ostro przyprawionym miesem) oraz owoce. Odpoczywamy godzine, Remik i Udo ida sie wykapac w rzece, Ja i Marek robimy zdjecia krajobrazow. Kierujemy sie dalej w strone Tupizy, powoli zaczynamy odczuwac skutki jazdy, szczegolnie w tylnej czesci naszego ciala :). Trasa wiedzie wzdluz rzeki San Juan Del Oro, czesto musimy ja przekraczac gdyz przecina nasz szlak. Huragan Marka co chwile sie zatrzymuje, wcina trawe lub pije wode. Zaczalem sie smiac, ze jaki jezdziec taki kon. Skoro Mareczek lubi sobie podjesc to jego zwierzak tez musi :). Mijamy "La Torre", podziwiamy fajne widoki i walczymy z naszymi rumakami, gdyz moj tez staje sie bardziej nerwowy. W koncu dojezdzamy do miasteczka jest juz pozny wieczor. Dajemy naszemu przewodnikowi 20 bolivianos napiwku dziekujac za udany dzien. Ze zbitymi tylkami oddalamy sie w strone hostelu, wstepujemy jeszcze na dworzec autobusowy. Rezerwujemy sobie miejsca na jutrzejszy wyjazd do Uyuni.


