Ilha Grande dzien 1

Trip Start Jul 21, 2008
1
13
78
Trip End Dec 23, 2008


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Brazil  ,
Sunday, August 3, 2008

Na sniadanie dzisiaj mielismy...jogurt i bulki. Po tak sytym sniadanku poszlismy do portu. Okazalo sie, ze lodz odplywa z innego miejsca niz to ktore mielismy podane na mapce z Informacji Turystycznej. Mielismu jeszcze 10 minut na znalezienie tego miejsca. Na szczescie nie bylo to daleko. Jeszcze przed 8 weszlismy na poklad i jakies 25 minut pozniej plynelismy juz na Ilha Grande.
Rejs trwal ok.1.30 a mial niby trwac 40 minut. Doplynelismy do portu w wiosce Vila do Abraćo. Pierwsze wrazenia bardzo pozytywne, wyspa porosnieta w calosci dzungla i do tego dosc gorzysta.
Jeszcze w porcie podszedl do nas koles i zapytal czy mamy zarezerwowany jakis hotel, bo jesli nie to on ma swoj hotelik za 25 reali na osobe. My nie mielismy nic zarezerwowanego wiec poszlismy z nim. Hotel byl na wzgorzu ,  znowu czekalo nas podejscie z naszymi ciezkimi plecakami. W hotelu okazalo sie ze za 25 reali byl pokoj wieloosobowy a my chcielismy dwojke ze wzgledu na laptopa. Dwojka kosztowala 30 reali za osobe wiec tez nie najdrozej. Zostalismy i uzgodnilismy ze zaplacimy mu w dolarach bo nasz zapas reali powoli sie wyczerpywal. Dalismy mu 65 dolarow, czyli polowe tego co powinnismy za 3 noce. Druga polowe mielismy dac przy check-out.  Standard pokoju byl dosc niski. Futryna ledwo sie trzymala a tynk na jednej ze scian zaczal odpadac. Jedyna pozytywna rzecz to lazienka, czysta i w dobrym stanie.
Zostawilismy plecaki w hotelu i poszlismy cos zjesc. Szukalismy jakiegod w miare taniego miejsca i znalezlismy bufet na kilogramy. Byl drozszy niz na kontynencie ale mozna zjesc ile sie chce i tylko za to sie placi wiec nam odpowiadalo.
Po obiedzie wrocilismy do hotelu troche odpoczac i pozniej poszlismy na dosc krotki szlak (ok. 3-4 km) zeby zobaczyc plaze niedaleko tej wioski, ruiny wiezienia, akwedukt  no i jeszcze jedna taka mala plazw na koncu szlaku. Na pierwszej plazy bylo dosc sporo ludzi, bo to weekend. Plaza dosc waska wiec bardzo duzo miejsca nie bylo. Posiedzielismy troche i poszlismy dalej do ruin wiezienia i akweduktu. Stamtad mielismy jeszcze ok. 1.30 h przez las do konca szlaku. Spora czesc drogi byla pod gore wiec niezle sie spocilismy i zmeczylismy. W lesie bylo jak w saunie, zero powiewu i dosc goraco...prawdziwa dzungla.  Po dojsciu do tej ostatniej plazy, weszlismy na troche do wody, pomoczyc nogi i zaczelismy szykowac sie do powrotu. Bylo tam sporo lodek, ktore za 10 reali mogly nas zabrac z powrotem do Abraao ale my postanowilismy, ze damy rade wrocic sami. Trzeba bylo tylko sie troche pospieszyc po mielismy ok 1.30h do zachodu slonca a w lesie miejscami juz bylo dosc ciemno. Do Abraao udalo nam sie dojsc jeszcze przed zmrokiem.Zmeczeni i caly mokrzy od potu poszlismy do hotelu wziac prysznic.
Wieczorem kupilismy sobie pare browarkow i jakies krakersy, usiedlismy na lawce przy plazy i gadalismy sobie obserwujac przechodzacych ludzi.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: