Nova Friburgo

Trip Start Jul 21, 2008
1
10
78
Trip End Dec 23, 2008


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Brazil  , State of Rio de Janeiro,
Wednesday, July 30, 2008

Po sniadaniu musielismy zdecydowac gdzie jedziemy. Wypadlo na Nova Friburgo, glownie dlatego ze za bardzo nie moglismy sie zebrac zeby zdarzyc na prom o 3.30 z Angra dos Reis.
Wyszlismy z hostelu po 11-tej i wzielismy autobus na dworzec autobusowy. Na dworcu okazalo sie, ze nastepny autobus jest o 15-tej wiec mielismy kilka godzin do odjzadu. Poszedlem poszukac kawiarenki internetowej zeby zabic troche czasu. Znalazlem jedna dosc niedaleko dworca i poszlismy tam z naszymi plecakami. Po godzinie na Internecie wrocilismy na dworzec i o 15-tej pojechalismy do Nova Friburgo.
Droga biegla przez gory. Widoki byly piekne (dla tych co nie spali ;). Przed 17-ta bylismy we Friburgo. Na dworcu jakis facet zapytal nas czy nie potrzebujemy taksowki, wiec powiedzialem mu, ze tak i chcemy jechac do tego hostelu z przewodnika. Na poczatku nie byl pewien gdzie to jest wiec zadzwonil do nich i zapytal jak tam dojechac. Kiedy pokazal nam swoj swoj samochod okazalo sie ze to nie byla normalna taksowka, bo nie miala zadnych oznaczen tylko pewnie koles sobie dorabial po godzinach jako taksowkarz. Za ten kurs chcial od nas 15 reali. Potem okazalo sie ze to nie duzo, bo hostel byl polozony po drugiej stronie miasta na wzgorzu.
Hostel byl w fajnej dzielnicy z duzymi domami (niektore to prawdziwe rezydencje!) Byl czysciutki, mial basen, widok na gory, bezprzewodowy Internet no i cena za pokoj 2-osobowy -50 reali byla naprawde niska. Ten pokoj byl warty 90 reali ale chyba dlatego ze nie bylo zbyt duzo innych ludzi wlascicielka opusicla nam cene. Dodatkowy plus to, to ze wlascicielka mowila po angielsku. Dokladnie wytlumaczyla nam jak dojsc lub dojechac do miasta, gdzie zjesc i inne przydatne rzeczy. Zaproponowala tez, ze moze nas zabrac do centrum, bo wlasnie sama musi tam jechac.
Zostawilismy plecaki w pokoju i pojechalismy samochodem do miasta. W centrum znalezlismy te restauracje (Quinta Rica), o ktorej mowila nam wlascicielka hostelu. Ta restauracja to taki bufet na wage. Wybor jedzenia mieli naprawde duzy wlacznie z deserami. Po jedzeniu poszlismy na zakupy. Kupilismy miedzy innymi winko na wieczor, tym razem biala wersje tego co pilismy w Teresopolis. Pozniej poszlismy na dworzec autobsowy i wrocilismy do hostelu.Autobus jezdzil po wszystkich malych uliczkach w okolicy naszego hostelu a my za bardzo nie wiedzielismy gdzie wysiasc. Ten autobus byl bardziej jak jakas taksowka dlatego, ze niektorych ludzi podwozil pod dom i wycofywal zeby jechac dalej. Zapytalem konduktora gdzie jest nasz przystanek (Curva da Macumba-smieszna nazwa:) i on powiedzial, ze da nam znac jak tam dojedziemy. Po kilku minutach bylismy na miejscu.
W hostelu po kilkunastu minutach poszukiwania korkociagu zeby otworzyc wino (znalazla go dla nas kobieta, ktora tez byla w tym hostelu z rodzinka), w koncu moglismy sie napic i dzieki temu, ze mielismy internet wyslalem czesc bloga razem ze zdjeciami na travelpod.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: