Rio de Janeiro dzien 2

Trip Start Jul 21, 2008
1
6
78
Trip End Dec 23, 2008


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Hotel da Lisboa

Flag of Brazil  ,
Sunday, July 27, 2008

Dzisiaj po sniadaniu postanowilismy pojechac na stadion Maracanão. Poszlismy na stacje metra i udalo sie nam nawet bez wiekszych klopotow kupic bilety na Maracanão. Metro w Rio jest dosc proste do polapania sie. Jest kilka linii, ktore lacza sie w pewnych miejscach.  Na stacjach gra muzyczka,jest czysto i nie jest ono zapchane jak metro londynskie. Wagony sa duzo szersze niz w Londynie, wiec nawet jak jedzie sporo ludzi nadal jest duzo miejsca. Inna rzecz, ktora zauwazylismy to, to ze zarowno autobusy i jak i metro w Brazylii maja drzwi po obu stronach i na niektorych stacjach ludzie z jednej strony wysiadaja a z drugiej wsiadaja.
Po jednej przesiadce dojechalismy na  stadion. Zrobilismy sobie kilka fotek z wiaduktu prowadzacego na stadion i pozniej szukalismy wejscia do srodka. W srodku kupilismy bilety (20 reali jeden) ktore upowaznialy nas do wejscia na trybuny i na sama murawe boiska. Przed wejscie na trybuny Rafal zrobil kilka fotek odciskow stop znanych pilkarzy takich jak Romario czy Ronaldinho. Potem wjechalismy winda na trybuny i tam kolejne fotki . Rafal przywiozl swoj szalik Widzewa wiec zrbil sobie z nim zdjecie. Patrzyli na niego chyba wsztscy ktorzy tam akurat byli i jedna kobieta (wygladala na japonke ale byla brazylijka) przeczytala slowo Polska na szaliku i rozpoznala, ze to Polonia....
Pozniej zjechalismy na dol i po kilku minutach bladzenia i probach znalezenia wejscia na murawe, wreszcie facet, ktory sprawdzal bilety pokazal nam, ktoredy trzeba isc i okazalo sie, ze trzeba bylo przejsc przez szatnie dla pilkarzy. Po zrobieniu kilku fotek (Rafal znow paradowal z szalikiem Widzewa) zaczelismy wracac na stacje metra i z powrotem do hotelu.
Stadion ogolnie fajny. Przede wszystkim bardzo duzy. Normalnie moze pomiescic ponad 100.000 kibicow ale zdarzalo sie, ze upychali tam kolo 200.000. Akurat tego dnia byl mecz o 18 wiec stadion byl otwarty tylko do 13. Przy okienkach z biletami bylo sporo ludzi i to nie tylko facetow, sporo tez bylo dziewczyn.
Po powrocie do hostelu odpoczelismy chwile i postanowilismy jeszcze dzisiaj wjechac na Corcovado, zeby zobaczyc statue Jezusa Odkupiciela. Niedaleko hotelu zjedlismy sobie w miare tani i dobry posilek i kierujac sie przewodnikiem poszlismy w strone Corcovado. Szlismy ponad godzine i kiedy doszlismy do stacji kolejki okazalo sie, ze kolejka jest olbrzymia ale ... po bilety. W sumie moglismy sie tego spodziewac, bo to weekend. Po grubo ponad godzinie czekania  kupilismy bilety ,  po krotkim oczekiwaniu  wjechalismy na gore. Kolejka pnie sie przez bardzo gesty las tropikalny. Po drodze jest kilka stacji ale nikt na nich nie wsiadal ani nie wysiadal. W nizszych partiach tej gory byly jeszcze jakies domy ale wyzej juz nie. Kiedy dojezdzalismy do szczytu zaczely sie pojawiac widoki na Rio. Po okolo 20 minutach dotarlismy do stacji koncowej,  potem jeszcze musielismy dojsc kawalek schodami. Widoki z gory sa zajebiste....Jezus jest ogromny ma 38 m wysokosci i wazy 1145 ton !
Nie wiem jak oni go wciagneli na te gore o wyskosci 710 m?! Myslelismy ze moze w kawalkach ale za bardzo nie widac zadnych laczen...Bede musial sobie jeszcze o tym poczytac jak bedziemy mieli internet.
Ludzi na szczycie bylo bardzo duzo i dosc ciezko bylo zrobic jakies fajne zdjecia na tle Jezusa, bo praktycznie kazdy probowal to zrobic. Po zrobieniu kilku fotek  i nakreceniu  filmikow zaczelismy schodzic na stacje kolejki. Do kolejki tez czekalo duzo ludzi wiec udalo nam sie dostac dopiero na nastepny pociag.
Po dojechaniu na dol Corcovado zaczelismy pieszo wracac do hotelu. Niedaleko hotelu kupilismy cos do jedzenia na kolacje i niedlugo potem poszlismy spac.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: