Paraty
Trip Start
Jul 21, 2008
1
4
78
Trip End
Dec 23, 2008
Dzisiaj po sniadaniu (swieze buleczki z maslem i dzemem oraz masakrycznie slodka kawa z mlekiem) poszlismy zwiedzac miasto. Paraty jest dosc male, 30000 mieszkancow ale ma swój urok szczególnie stare miasto gdzie uliczki sa wylozone kostka a budynki sa z czasów kolonialnych kiedy Paraty sluzylo jako port skad wyplywalo do Europy zloto wydobywane w stanie Minas Gerais. Potem jak znaleziono inna drogę przez góry Serra do Mar niedaleko Rio de Janeiro Paraty trochę podupadlo. Ale teraz większosc budynków jest odnowiona i miasto stara się o umieszczenie go na liscie UNESCO.
Niedaleko miasteczka jest kilka plaz, niestety te najladniejesze sa za daleko zeby isc tam pieszo. My poszlismy na 3 plaze najblizej Paraty. Pogoda byla nienajlepsza, bo slonce nie moglo sie przebic przez chmury. Dopiero jak doszlismy na te ostatnia plaze zaczelo troche swiecic. My z Rafalem usiedlismy sobie na plazy i gralismy w karty w macao. Po prawie 10 grach troche zglodnielismy i poszlismy szukac jakiejs restauracji. Bylo kilka na plazy ale ceny nie nalezaly do najnizszych wiec postanowilismy wrocic do centrum zeby cos zjesc. Znalezlismy mala restauracyjke, wktorej zamowilismy sobie danie z ryba, na 2 osoby za 25 reali, cena nienajgorsza a filet byl naprawde duzy. Po obiedzie poszlismy jeszcze na stare miasto i powoli wracalismy do naszego hotelu. Jeszcze po drodze wstapilismy na dworzec autobusowy zeby sprawdzic autobusy do Rio na nastepny dzien. Kiedy doszlismy do hotelu odpoczelismy chwile i poszlismy na drobne zakupy do supermarketu, ktory znalezlismy rano. Kupilismy sobie cos do jedzenia na kolacje i butelke jakiegos brazylijskiego wynalazku alkoholowego-16% spirutus z trzciny cukrowej z ziolami. Byl tani wiec postanowilismy sprobowac.
Po kolacji poszedlem po szklaneczki do kobitki, ktora byla chyba zona wlasciciela tego hotelu i otworzylismy butelke Fiorini. Oj, nie byl to najlepszy wybor. Smakowalo to bardziej jak jakis wyciag z ziol na spirytusie.blehhhh! Na pewno byl to ostatni raz jak to pilismy. Ale w glowce mozna bylo to poczuc....:)
Po skonczeniu buteleczki poszlismy spac. Jutro do RIO !
Niedaleko miasteczka jest kilka plaz, niestety te najladniejesze sa za daleko zeby isc tam pieszo. My poszlismy na 3 plaze najblizej Paraty. Pogoda byla nienajlepsza, bo slonce nie moglo sie przebic przez chmury. Dopiero jak doszlismy na te ostatnia plaze zaczelo troche swiecic. My z Rafalem usiedlismy sobie na plazy i gralismy w karty w macao. Po prawie 10 grach troche zglodnielismy i poszlismy szukac jakiejs restauracji. Bylo kilka na plazy ale ceny nie nalezaly do najnizszych wiec postanowilismy wrocic do centrum zeby cos zjesc. Znalezlismy mala restauracyjke, wktorej zamowilismy sobie danie z ryba, na 2 osoby za 25 reali, cena nienajgorsza a filet byl naprawde duzy. Po obiedzie poszlismy jeszcze na stare miasto i powoli wracalismy do naszego hotelu. Jeszcze po drodze wstapilismy na dworzec autobusowy zeby sprawdzic autobusy do Rio na nastepny dzien. Kiedy doszlismy do hotelu odpoczelismy chwile i poszlismy na drobne zakupy do supermarketu, ktory znalezlismy rano. Kupilismy sobie cos do jedzenia na kolacje i butelke jakiegos brazylijskiego wynalazku alkoholowego-16% spirutus z trzciny cukrowej z ziolami. Byl tani wiec postanowilismy sprobowac.
Po kolacji poszedlem po szklaneczki do kobitki, ktora byla chyba zona wlasciciela tego hotelu i otworzylismy butelke Fiorini. Oj, nie byl to najlepszy wybor. Smakowalo to bardziej jak jakis wyciag z ziol na spirytusie.blehhhh! Na pewno byl to ostatni raz jak to pilismy. Ale w glowce mozna bylo to poczuc....:)
Po skonczeniu buteleczki poszlismy spac. Jutro do RIO !


