Sao Paulo i podroz do Paraty

Trip Start Jul 21, 2008
1
3
78
Trip End Dec 23, 2008


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Brazil  ,
Wednesday, July 23, 2008

Dzisiaj kolejny dzień w Săo Paulo, niestety nie z naszego wyboru tylko z konieczności bo nasze bagaże wczoraj nie przyjechały. Rano poszliśmy na śniadanie. Dzisiaj obaj zjedliśmy jajecznicę i te same kanapki co wczoraj. W czasie śniadania dzwonili do nas z lotniska i mówili,że przywiozą nam bagaże po południu. Zapytałem czy nie moga wcześniej bo my koło południa wyjeżdżamy do Paraty. Koleś sobie zapisał, żeby dostarczyć jak najszybciej. Po śniadaniu poszliśmy się spakować, wziąć prysznic i zapłacić za pokój bo checkout był o 12. Po zapłaceniu czekaliśmy chwilę w tym hotelu aż przyszedł facet z recepcji i powiedział, że przywieźli nasze bagaże. Wreszcie ! Po krótkiej inspekcji okazało się, że nasze plecaki trochę ucierpiały, głównie Rafała, bo pourywali mu sznurki i klamry od pasków. Z hotelu poszliśmy na metro i pojechaliśmy na dworzec autobusowy. Dworzec był wielki. Jak przynajmniej ze 2 terminale na Okęciu, 75 stanowisk dla autobusów. Wszystko to pod dachem z wielkimi poczekalniami i sklepikami z jedzeniem. Po znalezieniu odpowiedniego przewoźnika do Paraty, kupiliśmy bilety (42 reale) mieliśmy 3 godziny do odjazdu autobusu. Usuedliśmy sobie i staraliśmy sobie jakoś umilić ten czas oczekiwania....Rafał grał w swoją gierkę na komórce, która grała idiotyczne melodyjki. Potem obserwowaliśmy ludzi chodzących po dworcu. Ok. Godzinę przed odjazdem autobusu zjedliśmy sobie Master Sheik (ciasto jak na pizzę z mielonym mięsem lub serem- mi bardzo smakowało).
Autobus do Paraty przewyższył nasze oczekiwania... Siedzenia bardzo wygodne a odległość między rzędami przynajmniej 2 razy większa niż National Express w Anglii. Siedzenia kładą się bardzo nisko a dodatkowo są takie podpórki pod nogi i stopy. Siedzenia te nazywają się semi-cama, czyli takie pół-łóżko, bo prawie się leży... Jechało sie bardzo wygodnie. Ja sobie obejrzałem odcinek 24 godziny i trochę się zdrzemnęliśmy.
Do Paraty dojechaliśmy ok. 22 i znaleźliśmy sobie pokój w hotelu (Hotel de Immigrante) niedaleko dworca autobusowego. Hotel prowadził  taki dziadek z żoną, pokój był bardzo mały i okno wychodziło na ścianę innego budynku ale przynajmniej był tani. Normalnie kosztował 30 reali ale dziadek opuścił nam do 20 reali za osobę.  Wzięliśmy prysznic i poszliśmy spać.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: