Summer at last!

Trip Start Jul 27, 2009
1
33
35
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
31 Ngaio Road, Kelburn, Wellington

Flag of New Zealand  , North Island,
Sunday, February 14, 2010

Greetings,

A more recent blog entry for you, letting you know what we've been up to since the return from our road trip.  Back to work and all good.  The boys are growing fast and have tons of energy, so keeping busy.  Leszek continues to do well with his new job and gaining lots of experience in politics.

Wellington finally had some good weather, with weekends showing plenty of sunshine and little wind.  A while ago we started our weekend on Friday night by visiting the Botanical Gardens (2 mins from our place) to enjoy a free night of music.  It's a great Wellington experience and the Kiwis love it.  Some people really put a lot of effort into their picnics, with champagne and various snacks.  We followed suit (beer for Leszek) and a great picnic.  The next day, we had a lazy morning, then trundled off to the beach to chill.  I braved the cold water and had a lovely sea swim & we generally relaxed and enjoyed the good weather, reading, chilling and enjoying yet another picnic on the beach.  In the evening we met Isabel and went to see Avatar, which was brilliant.  Any film that can keep me seated for that length of time is a winner.  The effects were great and we all enjoyed it.  A perfect day off.

A few weeks ago was Waitangi Day in recognition of when the Treaty of Waitangi was signed in 1840.  There was a festival at a park close to Te Papa, which we attended and listened to some traditional songs and general entertainment.  The same weekend saw the big international rugby "Seven's".  This is a variation of the sport with 7 players and matches in progress after 7 min / half. The whole tournament lasts for 2 days, with matches taking place one after another (several games a day). Wellington Stadium was filled to the brim on both days with all fans dressed in fancy dress.  It seemed to be one of the largest costume event in the world! People from all over the world come here to not only cheer on their national team, but to take part in a huge costume ball. The city changed into a big party capital, with road closures and extra parties and festivities in the street.

This weekend we said goodbye to Isabel.  She handed in her notice and is now on the South Island travelling.  We should meet again in a few weeks, but then after a brief North Island tour / trip to Australia, she will leave and return to Chile.  Friday we had drinks and nibbles at her friends house - a great flat on Oriental Bay with perfect views of the city. Saturday we went to Wagamama (mmmm) and had a lovely Japanese meal.

Not much else to report.  We're both having discussions about what to do and when to return to the UK.  We'll let you know as soon as we know... Lots to think about.

Take it easy,

Kirst / Leszek.xx

------------------------------------------------------------

WItamy,
Pisanie bloga z naszej wycieczki po południowej wyspie idzie nam ostatnio jak po grudzie (zostały dwa wpisy), więc wrzucimy kilka fotek z ostatniego miesiąca.

W styczniu odbył się w Wellingtonskim ogrodzie botanicznym cykl koncertów letnich "Magiczny ogród". Występy głównie lokalnych gwiazd i gwiazdeczek mozna było oglądać za darmo i codziennie. Ze względu na bliskość do naszego domu (5 min), mogliśmy wybrać sie pieszo na koncert w prawdziwie nowozelandzkim piknikowym stylu. Ludzie tu maja piknikowanie we krwi - wiekszosc ma ze sobą krzesełka, stoły, do jedzenia pełny bufet - selekcja serów, pieczywa itp. poza tym wino i to ze szklanych kieliszków! W Polsce nie do pomyślenia piknikować na koncercie... hmmm co kraj to obyczaj...

W lutym odbyła się w Wellington duza imrpeza międzynarodowa rugby - "Sevens". Jest to odmiana tego sportu gdzie gra tylko 7 zawodników a mecze trwają po 7 min/połowe. Cały turniej trwa 2 dni, przy czym mecze odbywają się jeden za drugim (kilkanaście meczów dziennie). Stadion w Wellington wypełniony był po brzegi w oba dni (stadion mieści ok. 40tys widzów), tyle ze kibice najmniej przejmowali się tym co dzieje się na boisku! Otóz - turniej "Sevens" najbardziej jest znany jako jedna z najwiekszych imprez przebierańców na świecie! Ludzie z całego świata przyjezdzają tu zeby nie tyle kibicowac swojej narodowej druzynie, ale zeby wziąć udział w olbrzymim balu przebierańców. Przez cały weekend tłumy ludzi prebranych za niewiadomo co nie tylko idzie na stadion, ale większość przede wszystkich zalega w okolicznych pubach i dyskotekach. Ulice centrum zamyka sie na weekend dla ruchu samochodowego, zeby przebierancy mogli dac upust swoim emocjom :) Ze wszystkich przeróznych przebran najbardziej utkwiła mi w pamięci grupa ludzi przebrana za słupy ze światłami na przejściu dla pieszych, czekająca na .... zielone światło na przejściu dla pieszych.. :)

Oprócz tego odwiedziliśmy imprezy związane z dniem Waitangi (święto narodowe NZ) oraz pozegnaliśmy naszą znajomą Isabel z Chile, która wyruszyła na podbój wyspy południowej.

W nastepnym blogu opiszemy ciag dalszy naszej podrozy lub wizyte rodziców Kirsty w Nowej Zelandii. Jeszcze nie wiemy, dlatego przetrzymamy Was w niepweności :)

Pozdrówka
Leszek i Kirsty

Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: