Shaked, not stroud

Trip Start Nov 03, 2010
1
24
46
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Sylvie's Home (CS Host - Martigny)
Andre & Emile's Home (CS Host - Olten)

Flag of Switzerland  , Valais,
Friday, January 21, 2011

"Spytano sie go wtedy: A Ty jestes Prawem czy Chaosem?
Jam jest rownowaga we wszystkim i we wszystkich."


Ksiega Drogi, Roz. 4, Wers: 13-14
 

W wydostaniu sie z Lichtensteinu pomogly mi wlasne nogi bo do Szwajcarii zwyczajnie doszedlem na piechotke. Mozna nawet powiedziec, ze jak rasowy imigrant - mostem kolejowym nad rzeka dzielaca oba kraje. Dalej ustawilem sie przy wlasciwej stronie ronda - zjazdu na autostrade i calkiem szybko zlapalem okazje. 

Kierowca byl niejaki Dominik i jak sie okazalo jest on synem dwojki mieszkajacych w Szwajcarii Polakow i choc on sam w Polsce byl tylko raz i to na kilka dni doskonale mowi w naszym jezyku, choc z zauwazalnym akcentem.

Wesolo rozmawiajac sobie po polsku zostalem przewieziony wieksza czesc trasy do Zurichu. Troche przyszlo pospacerowac, troche poczekac ale stopniowo zblizalem sie do Olten. W miedzyczasie mialem pierwszego hiszpanskiego kierowce - Sandre oraz kolejnego Syryjczyka na mojej drodze - fryzjera z Zurichu, ktory obiecal gratisowe strzyzenie o ile wpadne kiedys do jego lokalu.

Olten nie wyroznialo sie niczym specjalnym, no moze pomimo parku - malego zoo, gdzie calkiem darmowo mozna sobie pojsc i zobaczyc kilka koz, muflonow, jeleni, saren i szopow. Za to moi gospodarze uraczyli mnie najdziwniejsza rzecza jaka jadlem - bananem zawijanym w szynke w sosie serowym, na cieplo - jakkolwiek to nie brzmi nie byl zle. A na deser czekoladowe fondue - tlumaczac na polski: na srodku stolu stala gliniana miska ze swieczka pod spodem, a w misce bulgotala czekolada w ktorej maczalo sie pokrojone owoce (kiwi, pomarancze, mango, jablka) lezace w misce obok.

Przedostajac sie do Martigny zostalem zlapany przez powracajaca zime i to dwukrotnie bo raz udalo mi sie wyprzedzic sniezyce tylko po to by w miejscu nastepnego postoju dac sie zasypac ponownie...

Pod koniec trasy zaczely sie problemy jezykowe - wjechalem na francuskojezyczna czesc Szwajcarii, trzeba sie przyzwyczaic ponownie do zwrotow typu "ja jade autostop, ja Polak, Francja piekny kraj!" :)

Jako, ze moja gospodyni nie mieszkala we wlasciwej czesci Martigny tylko w wiosce Vernayaz, ostatnie 4km musialem pokonac na piechote jednak dystans ten byl niczym w porownaniu do majestatu i uroku otaczajacych mnie gor widzianych w blasku ksiezyca i gwiazd. Szczegolnie cudownie wygladalo to wtedy gdy akurat kolej alpejska wspinala sie pod gore co z mojej perspektywy wygladalo jak ogromny swietlisty waz pnacy sie po alpejskim zboczu!

To tyle na dzisiaj, spijcie grzecznie drogie dzieci. :) 

 
ENGLISH VERSION 

Route Lichtenstein - Switzerland I made by foot as it was merely 5km distance, simply shame to hitch-hike on such a small way. After crossing a railway bridge and finding an entrance to the highway I have been taken pretty quickly by a polish speaking son of polish couple that came to Switzerland in 70's.

I have been in Zurich for about half a hour, and from there in two cars I have made a distance to Olten - the city of my next hosts. It was quite an ordinary town with a small zoo/animal park in the edge and tiny but charming old town in the middle. But the thing I will remember the most is the banana in ham dressing that my hosts have served mi for the dinner. It was both very tasty and very extraordinary. :) 

In my way to Martigny that s placed in south-west, french part of the country I have been caught twice by the winter in the shape of a heavy snow blizzard. Firstly it was very close to Olten and the second time around Bern where I have been waiting long enough for this storm to chase me and catch me again...

Around Lousanne my drivers started to be of a french origin and long forgot language barrier met me again, too bad. 

From Martigny to Varnayaz - the actual habitat of my host was more than 4km and this distance was nothing according to the beauty and magnificence of the mountains flashed with the light of the moon and stars with occasionally giant light snake moving up the slope - the alpen railway.       
Slideshow

Comments

Lan on Jan 22, 2011 at 11:13AM

Siedzac w domku przy kominku czytam o Twojej samotnej wyprawie.Widze Cie stojacego przy drodze. Smaganego wiatrem, deszczem i sniegiem....

Autor on Jan 22, 2011 at 03:34PM

No juz sie tak nade mna nie uzalaj jabym byl na Syberii na zeslaniu, sam sobie zgotowalem ten los i nie narzekam, a skoro glowny zaangazowany nie narzeka to tym bardziej nie powinien nikt inny kto tylko to czyta

Ja on Jan 24, 2011 at 08:14AM

NIECH MOC BEDZIE Z TOBA !!!!

Jaro on Jan 24, 2011 at 08:58PM

czasem Ci zazdroszcze i mysle, ze fajnie by bylo jechac razem, ale czesciej mam tak, ze dobrze, ze jedziesz sam! Wiecej zyskasz! Takze zycze "blasku w oku" :)

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: