Himalaje

Trip Start Jul 02, 2010
1
41
52
Trip End Sep 27, 2010


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Tent

Flag of India  , Kashmir,
Saturday, September 4, 2010

O 16-ej jest autobus do Stok jednak gdy docieramy na dworzec okazuje sie ze odjezdza dopiero o 17-ej. 
W Stok przy wejsciu na szlak pytaja nas o permit - nie mamy, mowimy, ze idziemy na Stok La.
Zapada juz zmierzch, wedrujemy wiec tylko kawalek, jutro moze uda sie dotrzec do Base Camp (BC).


05.09.2010 r.

Rano probujemy ugotowac wode jednak juz na tej wysokosci butla gazowa nie pracuje. Trudno, moze przetrwamy jakos o suchym jedzeniu.
Po drodze spotykamy sporo grup - wiekszosc z przewodnikami. Co jakis czas sa rozstawione teatenty gdzie mozemy sobie ugotowac obiad.
Pytamy o droge na BC2 i trafiamy... na BC1 (5000 m npm), gdzie sprawdzaja skrupulatnie permity. Wieczorem pijemy herbate razem z panami od pozwolen.
Boli mnie glowa, cholerny AMS. Karolina takze nie czuje sie najlepiej. Zobaczymy kiedy (jesli w ogole) sprobujemy wejsc na szczyt. 


06.09.2010 r.

Do poludnia lezymy w namiocie, bol glowy nie ustal, ale jest do zniesienia. Decydujemy ruszyc sie stad do Advanced Base Camp (ABC) na 5300 m npm, a w nocy dolaczyc do ekspedycji ruszajacej z BC1 i razem z nimi wejsc na szczyt. Jednak gdy opuszczmy BC1 biegnie za nami pan od permitow, chce od nas 1000 rupii za jedna noc za namiot no i permit. W konsekwencji placimy 100 rupii za namiot, ale nie mozemy isc dalej do ABC, jedyne co udaje sie zrobic to dogadac zeby zostawic tu plecaki wejsc na ABC, porobic foty i wrocic, chce zobaczyc jak bede sie czula wyzej. Wtedy mozemy zawrocic, okrezna droga isc do BC2, gdzie nie sprawdzaja permitow i stamtad zaatakowac szczyt - tyle, ze zajmie nam to 2 lub 3 dni wiecej. 
Po kilku krokach Karolina zawraca, czuje sie na tyle zle, ze zostaje z plecakami. Ja takze czuje ogromny bol glowy, ale ide. Dochodze do ABC, nie czuje sie wiele gorzej, ale podejscie na szczyt moze okazac sie zgubne. Gdy wracam z ABC Karolina ma typowe objawy AMS.
Zawracamy, nie ma co sie pchac wyzej, nie pozostalo wiele czasu, trzeba napierac na Goa.
Wedrowka w dol jest dosc meczaca. 
Karolina potyka sie i upada, prawdopodobnie skreca sobie noge, jednak mowi, ze jest w stanie isc dalej. Droga prowadzi dolina wzdluz rzeki, jest juz ciemno, poziom wody jest znacznie wyzszy niz o poranku. Przekraczymy jeden z doplywow a nastepnie napotykamy na dosc silny, glowny nurt rzeki, nie chcemy ryzykowac. Znajduje miejsce miedzy kamieniami gdzie rozbijamy namiot. 
Marzenie o Stok Kangri wciaz pozostanie marzeniem, chociaz podejscie na Dome du Gouter na 4300 m npm w Alpach uwazam za wieksze osiagniecie niz ABC na 5300 m npm. 


07.09.2010 r.

Wstajemy po 6-ej i zaczynamy wedrowke, chcemy zdazyc na autobus do Leh o 9 lub 10, bo kolejny dopiero o 16
Pogoda sie psuje, pada deszcze. Moze dobrze, ze wracamy? Zdobywanie szczytow przy paskudnej pogodzie, tzn. bez zadnej widocznosci, nie daje mi satysfakcji, bo przeciez "chodzimy po gorach, zeby zobaczyc jak pieknie jest na dole".
Kostka Karoliny dosc mocno spuchla - niestety jest skrecona. Przed 9 przychodzimy do Stoku, chwile pozniej jedziemy juz do Leh.

 

 
       
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: