Na pustyni
Trip Start
Jul 02, 2010
1
21
52
Trip End
Sep 27, 2010
Gdy sie budzimy gospodarze juz wstali, dzieciaki jeszcze spia. Wstajemy. Na sniadanie pani domu przygotowuje makaron z warzywami. Zostawiamy u chinskiej rodziny plecaki i idziemy na pustynie. Dolaczaja do nas 3 dziewczynki. Dostajemy parasole, ktore wyginaja sie na wietrze. Robimy zdjecia dzieciakom a foteksamej pustyni jak sie pozniej okazuje mamy tylko kilka.
Wracamy po plecaki, znajomy motocyklista gospodarza ma nas podrzucic do centrum wioski skad dalej bedziemy sie musialy jakos wydostac do Yarkan. Monika wsiada na motor , ja czekam, podjezdza zloty samochod z osrodkaturystycznego, kierowca mowi ze mnie kawalek podrzuci – to ten sam facet,ktory chcial nas tu wczoraj zabrac za 100 youanow z noclek=giem. Wsiadam, podjezdzamy do Moniki, kierowca mowi ze do Yarkan dojedziemy za 5 youanow. OK. Muzyka na full, szyby w dol,czujemy sie jak malpki w Zoo. Jedziemy do nastepnej wioski, gdzie zatrzymujemy sie przy salonie fotograficznym – nasz kierowca jest prawdopodobnie jego wlascicielem. Robi sobie z nami zdjecia. Tymczasem przypominam sobie, ze u chinskiej rodziny zostawilam spodnie na sznurku, zwracamy.
Gdy przyjezdzamy spodnie wciaz w tym samym miejscu, zabieram je, chcemy juz jechac do Yarkan, gdzie czekaja na nas Karolina i Tomek, ale kierowca zabiera nas do swojego osrodka, zatrzymaly sie tam 2 amerykanki – jedna z nich gada calkiem dobrze po chinsku. Prosimy ja zeby napisala nam w tym obcym jezyku "Mie Fi" czyli “no money” – przyda nam sie w autostopowaniu. Dostajemy kolejne sms-y od Karoliny i Tomka, czekaja na nas przed meczetem w Yarkan. W koncu ruszamy ponownie, ale tylko do nastepnej wioski, gdzie nasz kierowca wsadza nas do minibusa do Yarkan. A Karolina, ze maja juz z Tomkiem bilety do Kaszgaru na autobus o 13-ej, mamy godzine, niewielkie szanse, ze zdazymy. W Yarkan jestesmy punkt 13, szukamy autokaru do Kaszgaru, dowiadujemy sie, ze to dworzec podmiejski, wiec musimy przeniesc sie na drugi dworzec. Kupujemy najtansze bilety i w droge.
Jedziemy autobusem a nie stopem chyba glownie ze wzgledu na deszczowa pogode a takze fakt ze chcemy byc dzisiaj w Kaszgarze zeby isc jutro na Sunday Market.
Na dworcu w Kaszgarze czekaja na nas Karolina i Tomek. Za 5 youanow jedziemy do tego samego hotelu co ostatnio.
Wieczorem szwedamy sie po nocnym bazarze, na kolacje kupujemy z Karolina pol kurczaka a Monika z Tomkiem kawalki smazonej ryby. Jeszcze tylko spacer po glownym placu, troche fotek i pora spac.
Wracamy po plecaki, znajomy motocyklista gospodarza ma nas podrzucic do centrum wioski skad dalej bedziemy sie musialy jakos wydostac do Yarkan. Monika wsiada na motor , ja czekam, podjezdza zloty samochod z osrodkaturystycznego, kierowca mowi ze mnie kawalek podrzuci – to ten sam facet,ktory chcial nas tu wczoraj zabrac za 100 youanow z noclek=giem. Wsiadam, podjezdzamy do Moniki, kierowca mowi ze do Yarkan dojedziemy za 5 youanow. OK. Muzyka na full, szyby w dol,czujemy sie jak malpki w Zoo. Jedziemy do nastepnej wioski, gdzie zatrzymujemy sie przy salonie fotograficznym – nasz kierowca jest prawdopodobnie jego wlascicielem. Robi sobie z nami zdjecia. Tymczasem przypominam sobie, ze u chinskiej rodziny zostawilam spodnie na sznurku, zwracamy.
Gdy przyjezdzamy spodnie wciaz w tym samym miejscu, zabieram je, chcemy juz jechac do Yarkan, gdzie czekaja na nas Karolina i Tomek, ale kierowca zabiera nas do swojego osrodka, zatrzymaly sie tam 2 amerykanki – jedna z nich gada calkiem dobrze po chinsku. Prosimy ja zeby napisala nam w tym obcym jezyku "Mie Fi" czyli “no money” – przyda nam sie w autostopowaniu. Dostajemy kolejne sms-y od Karoliny i Tomka, czekaja na nas przed meczetem w Yarkan. W koncu ruszamy ponownie, ale tylko do nastepnej wioski, gdzie nasz kierowca wsadza nas do minibusa do Yarkan. A Karolina, ze maja juz z Tomkiem bilety do Kaszgaru na autobus o 13-ej, mamy godzine, niewielkie szanse, ze zdazymy. W Yarkan jestesmy punkt 13, szukamy autokaru do Kaszgaru, dowiadujemy sie, ze to dworzec podmiejski, wiec musimy przeniesc sie na drugi dworzec. Kupujemy najtansze bilety i w droge.
Jedziemy autobusem a nie stopem chyba glownie ze wzgledu na deszczowa pogode a takze fakt ze chcemy byc dzisiaj w Kaszgarze zeby isc jutro na Sunday Market.
Na dworcu w Kaszgarze czekaja na nas Karolina i Tomek. Za 5 youanow jedziemy do tego samego hotelu co ostatnio.
Wieczorem szwedamy sie po nocnym bazarze, na kolacje kupujemy z Karolina pol kurczaka a Monika z Tomkiem kawalki smazonej ryby. Jeszcze tylko spacer po glownym placu, troche fotek i pora spac.

