Toczenie szprota fizjologicznego 7.04.

Trip Start Unknown
1
28
41
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Poland  , Lower Silesian Voivodeship,
Saturday, April 6, 2013


        6.04.2013r. Dumnym krokiem wchodzę na Dworzec Główny. Zauważam kilka znajomych twarzy, które serdecznie mnie witają. To już druga wyprawa z TKT. Wsiadamy do pociągu, rozpoczynają się poranne rozmowy. Wysiadamy na dworcu w Wałbrzychu. Zauważamy dość sporo śniegu, można powiedzieć, że to powtórka z zimowiska. Zakładamy stuptuty, wyciągamy z plecaków kije i wyruszamy.

         Pierwszą atrakcją jest baaaaardzo długi tunel kolejowy, niczym wejście do Mordoru. W środku tunelu odbywa się ceremonia przyznania koszulki pierwszej osobie spoza LO3, bardzo „osom" miejsce na takie sprawy. Wzruszeni idziemy dalej. Jest ciemno, a grunt pod stopami nie pewny. Widać jednak światełko w tunelu. Wychodzimy i znów zadziwia nas biel śniegu.

         Po dość długim marszu, jednym przeskoku przez strumyk i zawodach w rzucaniu śnieżkami na odległość spotyka nas interesująca przygoda. Idąc wzdłuż torów pewien szynobus zatrzymał się i groził nam telefonem na policję. Cóż za brak poczucia humoru (ktoś leciutko rzucił śnieżką…).

         Do jednych z większych atrakcji należy także zjazd ze zbocza, gra w Pająka oraz wizyta w Biedronce. Dom zdrojowy z toaletą również okazał się być bardzo cenną atrakcją.

Dotarliśmy do naszego celu – Niedźwiedzicy. Natychmiast przebraliśmy się w ciepłe i suche ubrania, rozpoczęliśmy także proces odpoczywania. Potem ugotowaliśmy obiad – przepyszne placki ziemniaczane z sosem. Siedzenie przy kominku jako pierwszym wiosennym ognisku okazało się być niesamowicie przyjemne, ale ostatecznie przenieśliśmy imprezę na górę.  Zwyczajowe darcie mordy przerodziło się w około 2 godzinne głosowanie nad terminem letniego obozu. Dowiedzieliśmy się , że fizjologiczny dzień to taki dopóki nie pójdzie się spać – tak więc fizjologicznego 6.04 miało zostać to ustalone. Ostatecznie chyba nie zostało do końca zatwierdzone, ale frajda była niesamowita. Później trwało nocne zamulanie, a dla najwytrwalszych była nagroda – kwas chlebowy!

Następnego dnia po przepysznym śniadaniu udaliśmy się w długą trasę do Świebodzic. Dużo działo się po drodze, do najciekawszych momentów należy obiad przygotowany na śniegu, tj. kanapki z pasztetem , szynką lub dżemem – na bogato! J Do dworca dotarliśmy nieco zmęczeni, ale zadowoleni rzecz jasna. W pociągu leżeliśmy, siedzieliśmy bądź robiliśmy tor przeszkód dla naszego nowego przyjaciela – Szprota… Powstało nawet określenie „szprotnie”, co znaczy tyle co „smerfnie” itp.
Wszyscy czekamy na kolejną wyprawę!  
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: