Przez zaspy i zamieć z Konfucjuszem

Trip Start Unknown
1
21
41
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Poland  , Southern Poland,
Saturday, December 8, 2012

To kolejna cudowna wyprawa z Kołem Turystycznym z mojej poprzedniej szkoły :)
Tym razem zbiórka była naprawdę wcześnie, bo od godziny 6:15. Po wyjściu z domu zaskoczył mnie siarczysty mróz (tak ok. -14*C). O ile my przybyliśmy punktualnie (nawet kolega, który był pierwszy, co zdarza się bardzo rzadko, a wszystko dlatego, że się ze mną założył), naszemu pociągowi nie spieszyło się.

Po około godzinnym oczekiwaniu na dworcu postanowiliśmy pojechać pociągiem osobowym do Opola, a tam przesiąść się w kolejny osobowy do Gliwic. Po wejściu na peron ujrzeliśmy oszroniony, pełen śniegowych sopli wagon, jakby go wyciągnęli z Syberii. Nastąpiła jednak szybka zmiana planów, ponieważ przyjechał pociąg inter regio, na który czekaliśmy wcześniej. Szybko przemieściliśmy się do nie mniej oszronionego pojazdu. Tam pozostaliśmy, dosłownie, na dłużej. Podróżowaliśmy przez ok. 4,5 godziny. Pociąg zatrzymywał się na wielu stacjach i chyba mu się na nich podobało, bo zostawał tam na dość długi czas, z powodów takich jak brak prądu czy zamarznięte rozjazdy. Było kilka zabawnych sytuacji. Pan konduktor starał się rzetelnie informować pasażerów o tym, co się dzieje. Pewnego razu przyszedł do naszego przedziału i powiedział tylko "Jak wyjdą z szafy, to będę wiedział, co się dzieje." Kazdemu dłuzsza chwilę zajęło zrozumienie, ze chodzi mu o szafę elektryczną w pociągu. Ponadto innym razem, kiedy staliśmy chyba od 15 minut na stacji Łosiów, przybył i oznajmił "Wszystko stoi." , a w tym samym momencie obok nas przejechał zabójczym tempem ekspres do Warszawy. W dobrym towarzystwie podróż mija jednak bardzo szybko i, czytając porady filozofa Konfucjusza oraz śpiewając piosenki, dotarliśmy do Gliwic.

Pierwszym celem było zwiedzenie Radiostacji Gliwickiej, w której odbyła się 31.08.39r Prowokacja Gliwicka. Ale o tym później, ponieważ idąc (autobus nie przyjechał :D) zahaczyliśmy o cmentarz, na którym próbowaliśmy znaleźć grób architekta wrocławskiego Trzonolinowca. Wszystko było jednak przykryte śniegiem, znaleźliśmy więc jedynie grób pradziadka naszego opiekuna, na którym postawiliśmy znicze.

W samej radiostacji obejrzeliśmy bardzo ciekawy film- rekonstrukcję prowokacji, która zapoczątkowała działania zbrojne w czasie II wojny światowej. To, co było w tym wszystkim wyjątkowe, to fakt że znajdowaliśmy się w dokładnie tym miejscu, przy oryginalnym sprzęcie. Mogliśmy „dotknąć historii".

Następnie udaliśmy się autobusem do miasta, gdzie oczywiście „zwiedziliśmy” pizzerię. Bardzo nam smakowało (niektórzy wzięli nawet rozmiar „xxl”). Wypiliśmy również herbatkę i ogrzaliśmy się nieco.

Ostatnim z celów naszej podróży była Palmiarnia w Gliwicach. Wczuliśmy się w tropikalny rytm, posłuchaliśmy śpiewu ptaków i odpoczęliśmy na ławce.


W drodze powrotnej graliśmy w… mafię ;) Chyba naprawdę zrodziła się nowa tradycja! Jedna z partii gry była zadziwiająca, ponieważ zaczęliśmy podczas pojedynku recytować wiersze i poematy narodowych wieszczów bądź słynnych polskich autorów. Przyłączył się do nas nawet pewien podróżny, ale szybko zrezygnował, ponieważ powróciliśmy do standardowej gry. Dotarliśmy na Dworzec Główny ok. 20.20 i przepełnieni nadzieją, że następna wycieczka będzie równie udana, rozeszliśmy się do domów.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: