The Consulate Part 3 : New Hope.

Trip Start Oct 17, 2011
1
68
91
Trip End Feb 02, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Indonesia  , East Nusa Tenggara,
Thursday, December 29, 2011


At the morning I went again to
consulate, this time with Fernando. I parked my bike on the same
place, but security guy started grumbling. 2 metres backwards made
him happy. The girl at the counter when saw me just vanished away and
after minute, another one came and asked how can she help. Fernando's
letter was ready, as it supposed to be, he had applied 3 days
earlier, so he just collected it then it was my turn. I said I called
to Dili yesterday, talked to consullar and he said me to come back,
cause someone will attend me. It was not true, but I tried to start
somehow. Then I noticed she is listening. I started my story, about
early ship, no time, rush, bike problems and she was listen all the
time. I kindly asked if is possible to speed up the process little
bit so I can have this letter today. She kindly answered it's no
problem and told me to come back 3pm, it should be ready. I didn't
have more questions, I was not sure what's going on, are they joking
or I've mistaken consulates. I turned back and rode off.
I spent another few hours to do some
necessary maintenance to my bike, changing tire, cleaning forks,
changing petrol pipe, greasing chain, then I packed up and rode to
consulate. The same girl who was trying to get rid of me yesterday
this time brought me required letter and not knowing what to say was
watching my reaction. I smiled and loudly said “ Thank You. You are
nice girl, and you are able to do nice things, but is just about to
want. Be nice and people will be nice for you”. She was smiling
too. All this could happen yesterday and I would be even more happy,
that quarrel was absolutely unnecessary. Bureaucracy and power
corrupts people.
Right from consulate I hit the road and
rode to Atambua, the border town. When riding it third time the road
was so familiar, I did it even faster then last time with no special
afford. I ate in the same point by the road, I took the same hotel,
same good guy has lent me his USB dongle for internet, all the same
story but week later. And tomorrow I am going to the same border to
see the same emigration and customs officers.

WERSJA POLSKA


Rankiem znowu ruszyłem do konsulatu, tym razem jednak z Fernando. Zaparkowaliśmy motocykle na jednym miejscu parkingowym, ale ochroniarz z miejsca zaczął sapać. Przesunąłem więc maszynę o dwa metry i to starczyło, żeby się zamknął. Gdy dziewczyna z okienka zauważyła, że nadchodzę, uciekła na zaplecze i po kilku minutach pojawiła się inna, pytając, jak może mi pomóc. Jako że Fernando złożył swoje podanie trzy dni wcześniej, tak jak wymaga tego procedura, dziewczyna z miejsca wydała mu odpowiednie papiery. Zaraz po tym przyszła kolej na mnie. Powiedziałem, że zadzwoniłem wczoraj do Dili i rozmawiałem z konsulem, a ten kazał mi stawić się tu dzisiaj, bo ktoś mnie w końcu przyjmie. Oczywiście zmyśliłem sobie tę historyjkę, ale od czegoś musiałem zacząć. W tym momencie zauważyłem, że dziewczyna zaczęła mnie słuchać! Zacząłem więc snuć swoją historię o wczesnym promie, braku czasu, pośpiechu, problemach z motocyklem - a ona wciąż mnie słuchała! Kulturalnie spytałem, czy możliwe jest przyspieszenie nieco procesu wydania papierów, tak bym mógł je odebrać już jutro. Odpowiedziała mi uprzejmie, że owszem, jest to możliwe, i bym stawił się tu ponownie o trzeciej po południu, wtedy dokumenty powinny już na mnie czekać. Nie miałem już więcej pytań, nie byłem też do końca pewien, czy nie robią sobie ze mnie jaj albo czy nie pomyliłem konsulatów. Odwróciłem się jak nigdy nic i odjechałem.
Kolejne kilka godzin poświęciłem na sprawdzenie motocykla, zmianę opony, wyczyszczenie cieknacych teleskopów  itp., a następnie spakowałem się i pojechałem do konsulatu. Ta sama dziewczyna, która tak nieustępliwie mnie wczoraj zbywała, dziś przyniosła mi upragnione papiery i nie wiedząc, co powiedzieć bacznie obserwowała moją reakcję. Uśmiechnąłem się szeroko i głośno powiedziałem "Dziękuję. Kochana z ciebie dziewczyna i jednak zdolna do robienia miłych rzeczy, wysttarczy  tylko chciec. Bądź na przyszłość miła, to i ludzie będą dla ciebie mili". Ona również się uśmiechnęła. Cała akcja mogła mieć miejsce wczoraj, a byłbym już w ogóle szczęśliwy - ta cała kłótnia była kompletnie niepotrzebna. Biurokracja i władza psuja ludzi.
Prosto z konsulatu ruszyłem do Atambui, miasta na granicy. Jadąc tą trasą po raz trzeci, wydawała mi się ona tak znajoma, że pokonałem ją bez żadnych wysiłków nawet szybciej niż poprzednio. Zjadłem obiad w tym samym miejscu co wcześniej, wziąłem ten sam hotel, a ten sam przemiły gość użyczył mi swoich haseł do internetu - ta sama historia, tyle że tydzień później. A już jutro ruszam na to samo przejście graniczne, by spotkać tych samych celników.


Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: