Waiting for ship with bike.

Trip Start Oct 17, 2011
1
62
91
Trip End Feb 02, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Indonesia  , East Nusa Tenggara,
Wednesday, December 21, 2011


Luckily airport was not far from my
hotel, just a few hundred metres. I walked this distance at the
morning - it's good to have no traffic to get there and no stress to
be late. Entering airport is like entering somebody's garden, I
almost stepped on the airfield looking for something familiar which I
could recognize as a terminal. Check-in room was size of my flat and
waiting room placed outside, next to the parking. Boarding the plane
I was planning today's schedule: direct taxi to the ferry port,
unloading bike and riding till late night just to be in Dili same
day. And tomorrow I look for options to ship it to Darwin. I really
want to have it done before Christmas, otherwise I will be stuck here
for another week or two. When taking off I looked through the window,
to have a last picture of Flores. Ferry port was very near airport
and I could easily see the ships.

The one with my bike on deck was
still in the port!


My relaxed mood had just blown away.
Even speaking Indonesian this people are understandable.
Right after arrived I found somebody
who speaks fairly English and asked him to call to Capitan from my
mobile and find out what's going on. They answered they have a fuel
problem and can't leave until this night, so they arrived in here
tomorrow, not today. I was crossed, apart of delay, if I knew it I could stay
another day on Flores and have a nice riding to somewhere else, but
here, with no motorbike I couldn't even find a proper hotel. I had my
luggage and heavy motor bikers boots on, no way to walk like this in
midday sun.


I called taxi and asked driver to take
me to hotel, not to 5 stars but something cheap with internet. He
took me to the village a few kilometres away, where hotel had no
Wi-Fi, breakfast or shower but internet coffee is just a few hundred
metres away. Nothing to do but seating in there and browsing network
so, I am searching for shipping options now.


I have Contacted Contour technical
support about my lost video camera recently. As loosing it was not my
fault, it happened only because of wick fitting which broke, I wanted
to claim replacement. After exchanging a few emails the best they
could offer was 25% discount if I buy another one from them. I don't
think I do it – camera is overpriced. It's big, heavy and awkward
in use, I am afraid I loose it again if buy another one.
Also it has GPS trucking-on-map option but the thing is that after taking tens of shots for
whole day long you want to sort it in to one or few longer ones at the end and you
need something to make a movie or convert it to movie maker format. And then you are loosing GPS data. So, it's useless function.
Also battery is a joke, two hours
max, it's radiculous.
Switching on/off another bad point. You never know
in what position it is. To be sure you have to take battery out for a second
everytime you finish recording.
I broke clip after only a few days of using. I had
to stick it wit two compounds glue and loose adjustmant possibility. It broke
again a few times durring the trip and I've finally lost it. With this rough
switch, clip is too wick to hold it on helmet firmly.It's simply
no worth money they want even with discount. I will have to look for
something better and cheaper soon. Shame it didn't happen earlier, in
Thailand, everything was cheaper there.

WERSJA POLSKA


Szczęśliwie się złożyło, że lotnisko było zaledwie kilkaset metrów od mojego hotelu. Wyruszyłem tam z buta z samego rana - fajnie jest nie odczuwać korków i nie bać się, że się człowiek spóźni. Wejście na lotnisko przypominało nieco wejście do czyjegoś ogrodu. Prawie wlazłem na pas, szukając czegoś, co przypominałoby terminal. Sala odpraw była wielkości mojego mieszkania, a poczekalnię zrobione na zewnątrz, naprzeciwko parkingu. Ładując się do samolotu, układałem w myślach plan na dziś - bezpośrednia taksówa do portu, odebranie motocykla i jazda do późnej nocy, byleby tylko znaleźć się w Dili jeszcze tego dnia, a jutro poszukam jakichś opcji na załadunek maszyny do Darwin. Naprawdę chciałbym to mieć za sobą przed Świętami, w przeciwnym wypadku będę tu uziemiony przynajmniej na tydzień. Gdy samolot zaczął wzbijać się w powietrze, spojrzałem po raz ostatni na Flores. Port był niedaleko lotniska i bez problemu mogłem dostrzec też statki.

Ten z moim motocyklem ciągle był w porcie!

Mój spokój wyparował w ułamku sekundy. Gdy tylko doleciałem na miejsce, znalazłem kogoś mówiącego w miarę po angielsku i poprosiłem, żeby zadzwonił z mojego telefonu do kapitana i spytał, co jest grane. Odpowiedzieli, że mają problem z paliwem i nie mogą wypłynąć przed nocą, więc będą tu jutro, nie dzisiaj. Byłem załamany. Pomijając już samo opóźnienie, to gdybym wiedział, mógłbym zostać jeszcze jeden dzień na Flores. Pojeździłbym przynajmniej trochę i pozwiedzał, a tak jestem tu bez motocykla, przez co nawet nie mogę znaleźć dobrego hotelu. Miałem na sobie ciężkie buty do jazdy, a na plecach spory bagaż. Nie ma nawet opcji, żebym tak chodził w pełnym słońcu.

Złapałem więc taksówkę i poprosiłem kierowcę, żeby zabrał mnie do hotelu. Nie takiego z pięcioma gwiazdkami, lecz do jakiegoś taniego, byleby z internetem. Facet zawiózł mnie do oddalonej o kilka kilometrów wioski, gdzie hotel nie miał śniadania, prysznica ani dostępu do sieci, lecz na szczęście kilkaset metrów dalej była kafejka internetowa. Jako że nie ma tu nic do roboty poza siedzeniem na czterech literach i przeglądaniu neta, postanowiłem już teraz poszukać opcji na załadunek motocykla do Darwin.

Skontaktowałem się ponadto z działem pomocy technicznej firmy Contour w sprawie kamerki, którą niedawno zgubiłem. Jako że nie spadła ona z mojej winy, lecz z powodu słabego zamocowania, które pękło, poprosiłem o zwrot produktu. Po wymianie kilku maili stwierdzili, że w najlepszym przypadku mogą zaoferować mi 25% zniżki, jeśli zdecyduję się kupić u nich nową. Myślę, że sobie daruję - ta kamerka nie jest warta swojej ceny. Jest duża, ciężka, nieporeczna i boję się, że mógłbym ją znowu zgubić. Poza tym ma ona funkcję zapisywania odbytej trasy na podstawie GPS-a, lecz gdy po całym dniu walenia dziesiątek filmów chcesz zrobić z nich jeden, musisz użyć czegoś, by przerobić je na format Movie Makera. A wtedy tracisz dane z GPS-a i cała zapisana trasa idzie się kochać. Tak więc jest to bezużyteczna funkcja.
Bateria z kolei to jakiś chory żart. Kto to widział, żeby trzymała max dwie godziny? Kolejna kpina to włączanie i wyłączanie. Nigdy nie wiesz, czy kamerka w danym momencie jest na chodzie czy w stanie spoczynku, więc żeby być absolutnie pewnym, musisz po każdym nagrywaniu wyciągać na chwilę baterię. A zacisk odpadł po zaledwie kilku dniach używania. Musiałem go sklejać, przez co straciłem możliwość ustawienia pozycji kamery. Psuł się jeszcze kilkakrotnie podczas podróży, aż wreszcie poleciał w siną dal razem z rzeczą, którą miał przytrzymywać. Produkt niewart swej ceny, nawet po oferowanej mi zniżce. Będę musiał się wkrótce rozejrzeć za czymś lepszym i tańszym. Szkoda, że cały incydent nie miał miejsca w Tajlandii, bo tam wszystko było tańsze.

Slideshow Report as Spam

Comments

Fernando on

Hello i'm in my rwt and now in kupang in the way to ship my bike from dili to darwin, i would like to talk with you. please contact me in f_quemada@hotmail.com

cimek
cimek on

Hi
I will be in Kupang tonight.
Call me on local mobile: 085371288704 we can meet and exchange experience.
Speak to you soon.

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: