Missing ferry to Timor.

Trip Start Oct 17, 2011
1
60
91
Trip End Feb 02, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Indonesia  , East Nusa Tenggara,
Monday, December 19, 2011


6 at the morning I could hear some
voices in the port. I packed quickly, uneasy that there are still no
bigger ships in the port. I asked people loading vegetables on small
boat about ferry and they said smiling “ This is Maumbawa, small
goods port, Aimere is 60 km backwards”. I was so affected by road
that overnight just passed by the port town not seeing it. Now I had
to go this distance again, through the same mountains. On the clock
was 6.30 am and air was still pretty cold, so it shouldn't be any
problem for bike to do it with no cutting off. I did it in two hours
and don't regret this bit, beautiful scenery and big volcano which I
was have to take around. I didn't see this at night. I started
speeding again not to miss the ferry, but it was not really matter.
When I arrived port was empty and someone informed me “ferry is not
from here, it's from Ende”. Another 200km through the mountains and
only 4 hours to do it, maybe more if they delay as usually. How I
love this local information system.



I hit the road, but sun started to
operate on full power, after big rain today weather was beautiful.

10 km later bike cut off, as usually.
Quick decision had to be made - I stripping it off, there is no
chance to do it with no repair. For last few days Jack was trying to
help me browsing internet and posting my problem on forums. There was
a few answers, one very sensible – worn out fuel pump or just the
mesh filter on primary intake. I ripped pump out, cut the bottom of
filter and took the mesh out. It was greasy, probably that was it. I
put it back empty and torn off, twice quicker than first time as had
lot of practice since then. I started to ride, 1, 5, 10, 15 km, My
smile was going bigger and bigger with every kilometre done –
Yeeeaah, that's it! At last is solved, thanx Jack. We can do it
now, come on Katie!
And then engine died.




Pulling over I sow a spoil of petrol on
the place I stopped and far behind. Immediately I jumped off the seat and
closed the valve in second tank, not to lose all petrol. Quick look
under and I've seen the problem – broken petrol hose from pump to
injectors. I stripped bike off 4 times faster than before, cut an
inch of hose and put everything together. There is still a chance,
let's go.
I didn't even move from place – hose broke again. And
this time was too short to cut. If there is someone else with me, he
could go to the shop and bring missing part, but this time I was
alone. Actually, not really alone.



Every time I stopped and was doing
something to the bike always some number of watchers was watching
every my move with highest interest. Not disturbing and annoying, but
just watching and hoping to help. I decided to make some use of them.
I asked if they can go to the town and buy such a hose for me. One
was especially keen so I cut him a bit and he's gone on his scooter
away. After 30 minutes they exchanged and this one was not coming, so
I cut another bit and sent another keen one to the shop. After
another 30 minutes I repeated the action wondering how many
bits left, but still no one returned. Then, another guy passing by stopped, he speak English   fairly well and explained that his house is
just two km away and he has this pipe home. 10 minutes later he came
back with crappy, yellow pipe probably from truck, but in same size.
I cut it to the lengh, put everything back and bike started again,
this time with no leak. This guy saved my arse. Terima Kasi Berne.



Right after weather turns to normal and
it started to rain. I doubt ferry is still in the port, they are
usually leaving early, but I was still speeding, just to be sure.
This time Katie was going fine, I just noticed front brakes are not
so efficient as before. Probably break pads are close to it's end.
After crazy ride through the mountains, no wonder they worn out, but
no problem, I have new pads and can change them, takes 15 minutes.

When I arrived ferry was gone, a few
hours ago and next one is on the Christmas eve. There is small
airport here, but this little plains doesn't want to take a bike on
board, is not even going through the doors. Looks like I will have to
spend another few days locked on Flores. I bought a few beers and are
browsing internet, I never gave up easily, maybe I find some solution
tomorrow.



After I logged in Safari hotel and
parked motorbike I looked at the front breaks. They are O.K., no need
to change, this is the front shocks pissing oil like crazy.

WERSJA POLSKA

O szóstej nad ranem usłyszałem jakieś głosy dobiegające z portu. Szybko się spakowałem, zmartwiony nieco faktem, że nie było widać w pobliżu żadnych większych statków. Spytałem o prom ludzi ładujących właśnie warzywa na swój kuter, lecz odpowiedzieli mi tylko, że "to Mumbawa, mały port towarowy. Aimere jest 60km w drugą stronę". Byłem tak zajęty nocną jazdą, że nieświadomie przejechałem portowe miasto! Teraz muszę wracać się tą samą trasą przez te same góry. Na osi była 6.30, a powietrze wciąż dość zimne, więc nie powinno być problemów z motocyklem. Jechałem dwie godziny, ale wcale ich nie żałuję, bo miałem okazję podziwiać krajobrazy i wielki wulkan, którego wcześniej nie dostrzegłem. Gdy dotarłem do portu, ten okazał się być pusty. Powiedziano mi, że prom nie odpływa stąd, lecz z Ende. Kolejne 200km przez góry i tylko 4 godziny czas na wykonanie tej trasy, choć może trochę więcej, jeśli będą mieli standardowe opóźnienia. Po prostu kocham tutejszy system informacyjny.

Wyruszyłem więc na drogę, ale słońce zaczęło niemiłosiernie grzać. Po ostrym deszczu dziś pogoda była wyjątkowo ładna.

Dziesięć kilometrów dalej motocykl oczywiście zgasł. Szybka decyzja - rozbieram go, bo nie ma opcji, żebym zdążył bez naprawy. Przez ostatnie kilka dni Jack próbował pomóc mi, przeczesując internet i wypytując o mój problem na forach internetowych. Dostał kilka odpowiedzi, ale jedna była szczególnie obiecująca - zużyta pompka paliwowa albo tylko filtr siatkowy na wejsciu do niej. Wyprułem więc pompę, uciąłem końcówkę filtra i wyciągnąłem siatkę. Była cała zasyfiona mazią i prawdopodobnie to było problemem. Zamontowałem więc filtr z powrotem, już bez siatki, a potem złożyłem całą maszynę do kupy. Zrobiłem to już dwa razy szybciej, w końcu praktyka czyni mistrza. Znów ruszyłem w trasę. 1, 5, 10, 15 kilometrów. Banan na mojej twarzy rozszerzał się z każdym pokonanym kilosem. O to chodzi! W końcu po kłopocie! Dzięki, Jack! W końcu nam się udało, Katie!
I wtedy właśnie silnik padł.

Pchając maszynę, zobaczyłem plamę benzyny ciągnącą się od miejsca, w którym zgasł motocykl. W mgnieniu oka zamknąłem zawór w drugim baku, żeby tylko nie stracić całego paliwa. Szybki rzut okiem na bebechy maszyny i już problem zidentyfikowany - pęknięty wąż od pompy do wtryskiwacza. Rozebrałem więc motocykl po raz kolejny, tym razem jednak cztery razy szybciej, uciąłem kilka centymetrów węża i złożyłem wszystko do kupy. Ciągle jest szansa, że dojadę, więc łycha w drogę! Nie ruszyłem nawet z miejsca, a znowu poszedł wąż. Dodatkowo tym razem był już zbyt krótki, żeby go jeszcze dalej uciąć. Gdyby był ze mną ktoś jeszcze, mógłby skoczyć do sklepu po ten nieszczęsny kawałek gumy, ale tak się złożyło, że byłem sam. No, może nie do końca sam.

Za każdym razem, gdy się zatrzymywałem i grzebałem w maszynie, towarzyszyła mi grupka gapiów wybitnie zainteresowana każdym moim ruchem. Nie żeby mi to przeszkadzało, po prostu gapili się i liczyli, że będą mogli pomóc. Zdecydowałem, że wykorzystam ich zapał. Spytałem, czy mogą skoczyć do miasta i kupić mi taki wąż. Jeden był szczególnie wyrywny, więc uciąłem mu kawałek gumy, a ten ruszył na swoim skuterku do sklepu. Gdy po trzydziestu minutach facet nie wrócił, postanowiłem uciąć kolejny kawałek węża i wysłać następnego gościa. Po kolejnych trzydziestu minutach powtórzyłem całą akcję, zastanawiając się, na ile jeszcze starczy mi kawałków. Ciągle żaden nie wrócił. Wtedy zatrzymal sie kolejny przejeżdżający gosc, który, jak siekazało, że całkiem nieźle radzi sobie z angielskim. Powiedzial, że mieszka dwa kilometry dalej, a w domu ma takiego wlasnie weza. Dziesięć minut później wrócił ze starym, pożółkłym wężem, prawdopodobnie z jakiej ciezarówy, jednak w odpowiednim rozmiarze. Przyciąłem go na wymiar, złożyłem wszystko do kupy, a motocykl odpalił, tym razem już bez wycieku. Facet uratował mi tyłek. Terima Kasih Berne. (ind.Dziekuje ci Berne)

Zaraz potem pogoda wróciła do normy i zaczęło padać. Nie sądzę, aby prom wciąż był w porcie, zwykle wypływają wcześnie, ale mimo to gazowałem, aby nie stracić szansy. Tym razem Katie chodziła już dobrze, zauważyłem jedynie, że przednie hamulce nie są tak dobre jak wcześniej. Prawdopodobnie klocki powoli padają. Nic dziwnego zresztą, zważywszy na moją szaloną jazdę po górach. Nie jest to jednak dla mnie problemem, bo mam zapasowe, a wymiana zajmuje jakieś piętnaście minut.

Gdy dojechałem do portu, promu nie było już od kilku dobrych godzin, a następny odpływa w Wigilię. Mają tu małe lotnisko, ale tutejsze małe samoloty nie chcą brać na pokład motocykli, które nawet nie mieszczą się w ich drzwi. Wygląda na to, że utknąłem na kolejne kilka dni na Flores. Kupiłem kilka piw i przeszukuję internet w poszukiwaniu jakichś opcji. Łatwo to ja się nie poddaję, a nuż znajdę jutro jakieś wyjście z tej sytuacji.

Gdy już zalogowałem się w hotelu Safari i zaparkowałem motocykl, rzuciłem okiem na przednie hamulce. Wygląda na to, że klocki są w porządku, nie ma co ich zmieniać, to amortyzatory rzygaja olejem jak szalone.
Slideshow Report as Spam

Comments

Ewelina on

Hej Marcin, obiecałeś dostarczać emocji i dotrzymujesz słowa. Czytam każdy wpis z zapartym tchem. Mam nadzieję, że szybko znajdziesz jakieś rozwiązanie i jeszcze przed świętami uda Ci się stamtąd wyjechać. Będziemy trzymać kciuki. Pozdrowienia z Wrocławia.

cimek
cimek on

Spoko, dzieki. Jak by co, to ta wyspa i wschodni Timur sa chrzescijanskie, chociarz jakies choinki w marketach widac.

levy
levy on

no to sobie teraz wyopbraz ze jedziesz BMW albo jakims kurwa innym zlomem...to bys dopiero klna..pozdro i trzymam kciuki

jtw000
jtw000 on

Glad it was a cheap fix and glad I could lend a hand. My internet has been bad, the electricity around Pattaya has been odd so I'm just catching up with your adventures now.

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: