Jeszcze troche ruin :)
Trip Start
Apr 24, 2009
1
230
241
Trip End
Jan 25, 2012
Jeszcze w Chiclayo napisalem "last-minute" request na CS, a po przyjezdzie mialem juz pozytywna odpowiedz od Abraham'a. Pierwszy wieczor spedzilismy na pogawedkach plus dolaczyla do nas CS-ka z Niemiec - Majke. Nastepnego dnia umowilismy sie na zwiedzanie Huaca de la Luna (Swiatyni Ksiezyca) polozonej niedaleko Trujillo. Dolaczyl do nas host Majke i CS Felipe z Kolumbii. Jako ze stracilem moja lipna legitymacje studencka (wyrobiona w Bangkoku) to udalem studenta przy pomocy dowodu osobistego i udalo sie wejsc za nizsza cene :P. Sama swiatynia robi wrazenie tylko z jednej strony, gdzie zachowala sie cala sciana co pomaga wyobrazic sobie jak wielka byla to budowla. Do tego w cenie biletu jest przewodnik, ktory opowiada wiecej o tym miejscu, wiec w sumie spedzilismy tak dobra godzine. Pozniej wspolny obiad i rozeszlismy sie do swoich miejscowek zeby sie wyspac przed wieczorem, bo zaplanowalismy troche poimprezowac. Chcielismy zaprosic wiecej cs'ow z Trujillo ale chyba za pozno zamiescilismy ogloszenie bo nikt do nas nie dolaczyl i bawilismy sie w piatke. Troche popilismy, troche pogadalismy, troche potanczylismy - bylo fajnie. Nastepnego dnia planowalem ruszyc dalej, do Huaraz gdzie chcialem zrobic kilka trekow, ale doszedlem do wniosku, ze w sumie rownie dobrze moge pojechac teraz do Limy, odwiedzic tam moich znajomych, zostawic troche sprzetu, kupic namiot i dzieki temu bede mogl zrobic naprawde porzadne, kilkudniowe treki. Niestety kiedy dotarlem na terminal okazalo sie, ze nie ma juz biletow na dzisiaj. Wiec szybko skontaktowalem sie z Abrahamem, zostawilem plecak u niego w domu, poszlismy cos zjesc i pozniej wstapilismy do jego znajomego na mecz Peru-Paragwaj (2:0), pozniej jakies filmy takze wrocilismy do domu ok 1szej w nocy.



Comments
Zmieniam poprz. wpis - te nowe wrażenia z podróży też
są fascynujące
kurcze zaczynam sie rumienic i wierzyc w siebie ;). dziekuje za wierne kibicowanie