No to przygode czas zaczac ...

Trip Start Apr 24, 2009
1
178
241
Trip End Jan 25, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Pod drzewkiem

Flag of New Zealand  , North Island,
Thursday, May 5, 2011

Wlasciwie to rozpoczalem ja dosc pozno. Wstalem dopiero w poludnie, zanim sie wykapalem i spakowalem z duzym bolem glowy to byla juz 3cia. Poszedlem na autobus, maja tu swietny system komunikacji: bedac na przystanku wysylasz smsa z jego numerem i dostajesz info jakie autobusy i za ile przyjezdzaja. W dodatku maja super stronke, gdzie jak sie poda gdzie chce sie dojechac i skad to podaje jakim autobusem, o ktorej i za ile plus info ile bedzie trwala podroz. Jak wsiadlem do autobusu i zaczalem rozmawiac z panem (z wyraznie maoryskimi rysami ;) ), ktory oprocz tego ze powiedzial ze poinformuje mnie gdzie wysiasc to jeszcze dal jakis upust, takze ze zaplacilem polowe mniej, przez cala droge zabawial rozmowa, a po daniu mi znac ze musze wysiadac wskazal jeszcze sklepy i kafejki w okolicy. Ja mu nie tlumaczylem, ze wyjechalem tak daleko poza miasto, zeby autostopowac. Poszedlem kupic do sklepu tunczyka i chleb (w koncu prawdziwe, backpackerskie zarcie :P), pozniej troche pospacerowalem, zeby znalezc dobra miejscowke na lapanie stopa i okolo 16:30 zaczalem machac raczka (a raczej pokazywac kciuka). Po 5 min zatrzymal sie pan, ktory jechal z pracy do niedalekiej (20km) miejscowosci. Jak do niej dotarlismy to juz zaczelo sie sciemniac, wiec odpuscilem sobie autostopowanie (bo kto wezmie samotnego mezczyzne noca?) i postanowilem przejsc na drugi koniec miasta i tam poszukac miejsca gdzie moglbym sie rozbic. Wlasciwie slowo "rozbic" nie bardzo pasuje bo nie mialem calego namiotu tylko dolna, nieprzemakalna czesc i gore (topik czy jak go tam zwa). Wiec cala filozofia ograniczala sie do znalezienia miejsca gdzie bede w miare zdala od ludzi i po prostu poloze sie na ziemi na nieprzemakalnej macie, poubieram sie na mase, wleze do spiwora i nakryje sie tropikiem. Plan mial jeden slaby punkt: jak zacznie padac to dupa zbita. Ale na razie widzialem gwiazdy i zadnej chmury wiec sie nie martwilem. Po drodze zjadlem obiad (ktory wczesniej kupilem - tunczyk bez masla troche ciezko wchodzi :D), pozniej jeszcze troche przeszedlem, az znalazlem dobra miejscowke. "Rozbilem" sie, rozpalilem male ognisko, troche ponetowalem (fajnie bo tu wszedzie komorki maja zasieg) i kolo 23ciej zaczalem sie zbierac do snu. Niestety gwiazd juz nie widzialem na niebie :(.

upt!!!
Slideshow

Comments

aleksandrartwt on

Z tym namiotem to poszedles na maksymalny minimalizm ;-). Dobrze chociaz, ze masz iskre-rozpalke, to jakos uchronisz sie od dzikiej zwierzyny i przeszywajacego chlodu...

camer
camer on

No namiot by sie przydal mi w nz, ale jakis porzadny, zimowy i do tego lekki. Nie
wiem nawet czy takie polaczenie istnieje. Ze nie wspomne o cenie ...

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: