Tiger Leaping Gorge – 2dniowy trekking
Trip Start
Apr 24, 2009
1
93
241
Trip End
Jan 25, 2012
Zakwaterowalismy sie w Jane's GH, ktora po dlugich negocjacjach spuscila nam z ceny i zamiast 80Y zaplacilismy 60Y. Troche sie zmartwila jak uslyszala, ze w dodatku nic nie bedziemy u niej jedli, bo teraz jestesmy juz po obiedzie, rano bedziemy ruszali na tyle wczesnie, ze jeszcze nie bedziemy mysleli o sniadaniu, a poza tym mamy swoj prowiant na trekking. Po chwili dodala "ok – I know your way" i juz skonczyla z dopytywaniem sie czy cos u niej zamowimy :). Rano wstalismy po 5tej i po zostawieniu bagazy w restauracji u Jane wyruszylismy jeszcze po ciemku (bo ok 6tej) na szlak. Po okolo godzinnym spacerze z latarkami zaczelo sie rozwidniac. Akurat dotarlismy do wejscia do parku, gdzie zazwyczaj gola po 50Y/osobe, ale nasz misterny plan sie powiodl i jeszcze obsluga nie dotarla :D. Droga opisywana byla w LP jako jedna z najciekawszych w Chinach do samodzielnego wedrowania, jednoczesnie ostrzegano, ze jest to dosc trudny szlak wymagajacy sporego wysilku nawet od wysportowanych osob. Niestety (albo stety :) ) - pierwsze mozemy potwierdzic, ale drugie to stanowczo jakas pomylka w druku ;) - po okolo 2h wspinania sie, gdzie tylko troche sie spocilismy, okazalo sie, ze dalej juz jest tylko z gorki. Za to widoki byly naprawde przednie. Okolo 13tej zatrzymalismy sie HalfWay GH, gdzie wciagnelismy ryz z namiastka miesa, pogawedzilismy chwile ze spotkanym juz wczesniej na drodze Chinczykiem, pozniej ruszlismy dalej, tak, ze okolo 16tej dotarlismy do Walnut Garden – naszej docelowej miejscowosci. Tam zakwaterowalismy sie w praktycznie pierwszym z brzegu hotelu Tibet GH za 40Y i po wciagnieciu zupek instant + po 2 piwa poszlismy na zasluzony odpoczynek. Z rana wyruszylismy w droge powrotna innym szlakiem rowniez wczesnie, gdyz chcielismy jeszcze tego samego dnia wrocic do Qiautou i zlapac busa do Shangri-La – miasteczka oddalonego o 2h drogi od Qiautou. Po zaliczeniu z bliska przelomow na rzece i w ich uroczej bliskosci zjedzeniu home made sniadanka (chlebki baba + mielonka) ruszylismy juz dosc nudna droga z powrotem. Okolo godz 16tej dotarlismy do wiosku, a godzine pozniej siedzielismy juz w autobusie do Shangri-La.
UPT!!!!
UPT!!!!


