Izmir
Trip Start
Apr 24, 2009
1
17
241
Trip End
Jan 25, 2012
Chyba Turcja bedzie w naszym prywatnym rankingu autostopowania na 1szym miejscu, praktycznie momentalnie lapiemy stopa, ludzie sa mili, podwoza cie gdzie poprosisz, czasem proponuja cos wiecej. Nie inaczej bylo w drodze do Izmiru, zatrzymalismy TIRa z cemetem, ktorym przejechalismy ok 260 km (z calej 305km trasy). W dodatku jeszcze kierowca kupil nam jakies ciastka i napoje - nice :). Potem jeszcze krotki stop do centrum Izmiru, wizyta w restauracji zeby podladowac nasze bateryjki za pomoca kebaba, chwila oczekiwania na hosta i na wieczor wyladowalismy u naszych nowych gospodarzy Uwe (Niemiec - pracuje w firmie montujacej farmy/elektrownie wiatrowe) i Basak (Turczynka - jest stewardesa), z ktorymi pogadalismy przy butelce raki do poznych godzin wieczornych. Na jutro (21.05) mamy zaplanowane troche spraw okolotravelerskich (pranie, ladowanie urzadzen, Olka idzie do dentysty, bo jej sie ulamal zab, ja ide zrobic drugie szczepienie na zoltaczke), a pozniej z naszymi hostami mamy cos zjesc, polazic po miescie, wieczorem ma by jakis koncert rockowy - moze sie na niego wybierzemy. Zobaczymy jak sie ten dzien potoczy :).
Nastepnego dnia (21.05) zrealizowalismy z drobnymi problemami (jesli chodzi o moje szczepienia) nasze plany i po poludniu spotkalismy sie na miescie z Basak. Zaprowadzila nas na lokalny bazar, gdzie zjedlismy u jej znajomych smaczne jedzonko, potem pokrecilismy sie po nabrzezu, a wieczorem gdy dolaczyl do nas Uwe pojechalismy na przepyszna rybe w bulce (i to pisze ja - przeciwnik ryb!!). Pozniej jeszcze chwile porozmawialismy i dosc wczesnie polozylismy sie spac, zeby nastepnego dnia ruszyc w dalsza droge.
Nastepnego dnia (21.05) zrealizowalismy z drobnymi problemami (jesli chodzi o moje szczepienia) nasze plany i po poludniu spotkalismy sie na miescie z Basak. Zaprowadzila nas na lokalny bazar, gdzie zjedlismy u jej znajomych smaczne jedzonko, potem pokrecilismy sie po nabrzezu, a wieczorem gdy dolaczyl do nas Uwe pojechalismy na przepyszna rybe w bulce (i to pisze ja - przeciwnik ryb!!). Pozniej jeszcze chwile porozmawialismy i dosc wczesnie polozylismy sie spac, zeby nastepnego dnia ruszyc w dalsza droge.


