Kierunek Istanbul
Trip Start
Apr 24, 2009
1
13
241
Trip End
Jan 25, 2012
Apropos poprzedniego zdania - szlo nam gorzej niz srednio, w Bulgarii lapalismy stopy co godzine i to takie co nas podwozily po 5-10 km, a do granicy mielismy na poczatku ok 50 km. W koncu gdy zostalo nam ok 25 km (a do najblizszego miasteczka Malko Tarnovo – gdzie powinien byc wiekszy ruch – 15km) postanowlilismy isc na piechote. Z naszymi plecakami (zdazylismy juz je powazyc i o jesli waga nie klamala moj wazy 18kg + namiot ze 3kg, Olki ok 20kg :O) i w pelnym sloncu szlo sie ciezko. W pewnym momencie postanowlilismy sobie stanac, odpoczac i cos zjesc i nagle pojawil sie patrol policji granicznej. Po sprawdzeniu nas odjechali, ale dzieki temu spotkaniu okazalo sie, ze pozniej jeden z policjantow wracal na granice i jako ze nas pamietal to zatrzymal sie, zeby nas podrzucic. Mielismy kupe smiechu jak pomimo naszych zapewnien, ze nie jestesmy para zaczal nas molestowac, ze musimy sie brac juz do robienia „bebe” :D. W dodatku on mowil tylko po bulgarsku, my po polsku, polowy pewnie nie zrozumielismy i dlatego bylo tak wesolo. Na granicy turcy przywitali nas bardzo milo, pan ktory odpowiadal za fotografowanie wszystkich przekraczajacych granice zaczal od slow: „I’m famous photographer here” – wiec jak on zaczal na wesolo, tak my pociagnelismy – skonczylo sie na tym, ze zrobil nam jeszcze wspolne zdjecie,wzial email i obiecal nam je wyslac. Robilo sie juz pozno, wiec po zalatwieniu formalnosci (m.in. wiza za 15euro) zdecydowalismy sie po drobnych negocjacjach wziac takse do najblizszej miejscowosci, potem taksiarz przekazal nas znajomemu (oczywiscie przy okazji byl czaj), ktory wywiozl nas mikrobusem do Kirklarlei, stamtad pojechalismy wypasnym autobusem prosto do Istambulu do ktorego dotarlismy ok 22:30. Potem ok polnocy dotarlismy do naszych hostow. Ale to jeszcze nie byl koniec tego dnia :D :D :D.
Troche obawialismy sie, ze przyjezdzajac do - badz co badz - kraju muzulmanskiego skoncza sie albo powaznie ogranicza mozliwosci picia alkoholu, ale juz od progu nasze watpliwosci zostaly rozwiane, gdyz gospodarze (Akyn i Mustafa) przywitali nas tureckim piwem "Efez". Po kilku chwilach, kiedy procenty zaczely lekko dzialac nauczyli nas ciekawej gry w karty, ktora zapewnia, iz kazdy jej uczestnik jest tak samo pijany :D. Nazywa sie "Ring of fire", zasady sa dosc proste, rozrzuca sie jedna talie kart na stole (bez jokerow) i kazda osoba wyciaga po kolei jedna z kart, kladzie obok siebie i w zaleznosci od tego co sie trafilo rozdziela "lyki" alkoholu pomiedzy uczestnikow (badz siebie). Sa rowniez karty o specjalnym znaczeniu, dzieki ktorym mozna niezle rozkrecic gre. Aha - najpierw jeszcze trzeba sie upewnic czy mamy wystarczjacy zapas alkoholu w lodowce i napelnic szklanki :P. Znaczenie poszczegolnych kart jest nastepujace:
2...9 ( bez osemki!!) - odpowiednia do wysokosci krty ilosc "lykow" alkoholu rozdzielona miedzy grajacych wg widzimisie osoby, ktora ta karte wyciagnela
8 - chyba najwaazniejsza karta podczas tej gry umozliwiajaca jednokrotne wyjscie do toalety :D w odpowiednim dla jej posiadacza momencie. Karte te mozna rowniez "sprzedac" za cos (np przysluge, wykonanie jakiegos zadania itp). Po wykorzystaniu karty odwracamy ja, zeby nie mozna jej bylo uzyc ponownie.
10 - osoba ktora wyciagnela ta karte "żąda" podania marek (np obuwia: nike, addidas). Wszyscy po kolei musza je podawac, do czasu az ktos sie podda. Wtedy tytulem kary wypija jeden "lyk".
Walet - mozliwosc ustalenia jednej nowej reguly. Moze to byc cokolwiek, jednak zazwyczaj dotyczy picia (np osoba ktora wyciagnela 8 musi wypic cala szklanke piwa za jednym podejsciem lub oddac 8mke komus innemu :P).
Dama - osoba ktora wycignie te karte nazywana jest "Krolowa kciuka" - w kazdej chwili moze polozyc kciuk na stole i pozostali uczestnicy musza uczynic to samo. Ostatnia osoba wypija za kare "lyka". Jest to karta wielokrotnego uzycia (nie tak jak 8mka czy walet), osoba pozostaje "Krolowa kciuka" do czasu gdy ktos inny wyciagnie kolejna dame.
Krol - po jego wyciagnieciu stajemy sie "Krolem pytan" - w kazdej chwili mozemy zadac jakies pytanie (np: Czy teraz moja kolej?), kto odpowie jako pierwszy ten wypija "lyka". Jesli chcemy zapytac o cos poza ta zasada nalezy uniesc do gory prawa dlon (jak przy przysiedze). Kariere "Krola pytan" konczymy dopiero w momencie, gdy ktos wyciagnal kolejnego krola.
As - tzw "Wodospad" - osoba, ktora go wyciagnela zaczyna pic duszkiem, po niej zaczyna kolejna itd - tak, ze ten kto rozpoczal picie musi poczekac z zakonczeniem az ostatnia osoba rozpocznie picie. Karta jednorazowa.
Z opisu gra nie wyglada moze zbyt ciekawie, ale w "realu" naprawde jest bardzo zabawnie.
Wracajac do opisu tego dnia (a w zasadzie nocy) - rozegralismy jedna runde, potem jeszcze chwile pogadalismy i nad ranem poszlismy spac. My moglismy sobie pozwolic na pospanie, natomiast jeden z naszych gospodarzy musial rano wstawac i isc do pracy.
Update: Fotki i film


