Izgrev, Kalina i ogolnowiejska akcja :)

Trip Start Apr 24, 2009
1
12
241
Trip End Jan 25, 2012


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed
Goscina u dobrych ludzi

Flag of Bulgaria  , Burgas,
Sunday, May 10, 2009




Mielismy do pokonania ok 90 km do granicy tureckiej, ale szlo nam jak „krew z nosa” (pewnie dlatego ze za pozno zaczelismy), pod wieczor wyladowalismy w miejscowosci Carevo. Tu udalo nam sie zlapac kolejnego stopa, ktory jechal tylko 5 km (chyba nasz niechlubny rekord). Jednak nie ma tego zlego ... . Facet mowil po niemiecku, wiec Olka wziela go w obroty. Wysadzil nas we wsi Izgrev i od razu zapoznal z soltysem i dogadal ewentualna miejscowke, gdzie mozemy rozlozyc namiot jak nam nie uda sie nieczego zlapac. Potem zostawil nas z tym dziadkiem, cos tam probowalismy sie dogadac, ale z miernymi sukcesami. Akurat w poblizu przechodzila jakas kobieta (Kalina) i soltys zapytal ja czy zna troche jezyk polski, gdy okazalo sie, ze tak - to juz ona nas przechwycila. Jako ze byla niedziela i wszystko bylo pozamykane, a my bez zjedzenia zaczelismy wypytywac czy jest jakas mozliwosc zrobienia zakupow. Po chwili Kalina zalatwila nam otwarcie wiejskiego sklepiku, w ktorym kupilismy najpotrzebniejsze rzeczy (m.in. piwo Kamenitza w butelce plastikowej o poj 2l :D - zamiast Coca Coli, ktorej pani sprzedawczyni nie miala na stanie). Ponadto, gdy Kalina dowiedziala sie ze mamy spac w namiocie zaproponowala, zebysmy poszli do niej do domu i tam sie przespali. Troche sie opieralismy, bo nie chcielismy robic problemu, ale ze wciaz nalegala, to w koncu wyladowalismy u niej. Okazalo sie ze razem z mezem znaja polski, gdyz kiedys mieszkali w jednym bloku z Polakami. Po krotkiej rozmowie siedzielismy przy stole wcinajac smaczna zupe na miesie mielonym (ktora doprawiaja tutaj sokiem z cytryny) i popijajac rakije domowej produkcji. Jakby tego bylo malo, dostalismy jeszcze jedna butelke „na zapas”, a po chwili dowiedzielismy sie rowniez ze caly dom bedzie do naszej dyspozycji tej nocy, bo Kalina z mezem w rzeczywistosci mieszkaja w pobliskim Carevie, a to jest taki ich niby dom letniskowy. Takze ok godz 22 pozegalismy ich i zostalismy sami. W koncu mielismy troche czasu na sprawy „gospodarcze” wiec posortowalismy zdjecia, ja opisalem pare ostatnich dni do bloga, rozpracowalismy jeszcze troche Kamienitze :P i poszlismy dosc wczesnie (jak na nas) spac, zeby rano zaczac wczesnie polowanie na stopa do Turcji (plan zaklada dojazd dzisiaj do Stabulu, ok 300km – zobaczymy jak nam pojdzie :/ ).

Update: Fotki
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: