5th session - Snapshot

Trip Start Jun 14, 2007
1
20
60
Trip End Oct 03, 2007


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of United States  , California
Saturday, July 21, 2007

POLSKI:
To była najbardziej narzekająca grupa dzieci, jaka miałam na tym campie. A dlaczego?, a po co?, ja nie narzekam, tylko pytam!, a czemu ona robi to tak a nie inaczej?, a czemu nie mamy dłuższej ciszy poobiedniej?, a kiedy skończymy iść pod  górę? Umarłabym, żeby już schodzić w dół... [15 min. Potem, schodząc w dół] właściwie wchodzenie pod górę jest łatwiejsze, przynajmniej nie jest tak ślisko... O słodki Jezu! I tak przez 7 dni, non stop. Nie mogę jednak powiedzieć, lubiłam większość tej grupy. To był turnus fotografii, więc wszystko opierało się o robienie zdjęć - portretów, wydarzeń - w akcji, widoków - krajobrazów, natury, przedmiotów... Kilka dziewczynek było naprawdę utalentowanych, zrobiły piękne ujęcia. Uczyłyśmy je też o kompozycji, świetle i wszystkich innych podstaw fotografii.  Parę dziewczynek miało rodziców - fotografów, więc wysłali je na camp, żeby się bardziej wdrożyły w temat. Odbyłyśmy tez 2 piesze wycieczki w góry - jedną na początku, a drugą na końcu turnusu - żeby porównać rezultaty robienia zdjęć w plenerze. Mieszkałam w Buszu - części campu z kabinami bez drzwi i okien - tylko zostawioną przestrzenią między np. dachem a ścianą. Tam właśnie najbardziej lubiłam mieszkać. Mieliśmy też takie specjalne zadaszenie, z kominkiem i ławkami  pod nim. Gdy dzieci poszły spać, uwielbiałam siadywać tam wieczorem i rozmawiać z innymi counselorkami lub pisać w pamiętniku... Mieszkałam z Ziggy, Sal i Buttercup. Super się z nimi dogadywałam i wspaniale nam się współpracowało.
W piątek mieliśmy zajęcia z całym campem. Naszym zadaniem było zbudować łódkę, która utrzymałaby na wodzie 1 osobę. Z materiałów mieliśmy kartony, 2 wielkie worki na śmieci, taśmę klejącą, kilka baloników, i to w zasadzie wszystko. W ciągu 1,5 h zbudowaliśmy łódkę, która wyglądała niemal jak prawdziwa spośród wszystkich grup. Ziggy wniosła w nią najwięcej kreatywności. Któraś z counselorek z każdej grupy miała za zadanie zasiąść w tej łódce i pokonać długość basenu. Tym kimś w mojej grupie byłam ja. Nasza łódka okazała się najwolniejsza spośród wszystkich, ale za to byłam najbardziej sucha spośród wszystkich uczestników wyścigu. To było niesamowite, utrzymywała mnie na wodzie dopóki 110-kilowy Tiny nie rzucił się na nas (tzn. mnie z łódką) i nie przebił balonów. To była jedna z najlepszych frajd, jakie miałam na tym campie.
Ogólnie to był całkiem niezły turnus. 11 dziewczynek rozjechało się do domów dość szybko i mieliśmy wolne...

ENGLISH:
That was the most complaining unit of children I had ever had at camp. Why?, what for?, I`m not complaining, just asking!, why is she doing it in that way?, why don`t we have a longer rest hour?, When are we going to stop climbing up the hill? I`d die to start going down... [15 mins later on, when going down...] Actually climbing up is easier, at least it`s not as slippery as when walking down... Oh my sweet Lord! And they would like that over and over, for entire week. Though, I liked most of that group.
It was a Snaphot - photography session, so everything was based on taking photos of people - portraits, events - in action, landscapes - nature and also different items. A few of our campers were really talented, they took some great shots. We also used to teach them about the composition, the light and all the other basics of photography. A few of the girls had parents - photographers, so they sent their children to camp to make them learn more about it.
We also did two hikes up the hill - one at the beginnings, and one in the end of the session, so we could compare the results of our work in the plein-air.
I used to live in Bush unit during that session, which meant sleeping in open-air cabins, no windows and neither doors. I really liked to live there. We also had a padio in that unit with benches and a fire place. When the children went to beds, I used to love to sit there and chat with other counselors, or write in my diary... I lived with Sal, Ziggy and Buttercup in the same unit. We used to get along and work with each other so well!
On Friday we had all camp activities. We were supposed to build a boat, that would hold above the water one person. We only had paper boards, two large plastic bags, duct tape, a few balloons and that was pretty much it. Within a 1,5 we had built a boat that in my opinion looked the most like a real boat from all the units. Ziggy was the most creative about it. One of the counselors from each unit was supposed to sit in the boat and swim in it the pool length. In my unit that was me. I found our boat the slowest, but after all the races I was the driest from all the participants. That was amazing, the boat was holding me on the water until 225 lbs of Tiny wasn`t thrown on us (I mean me and the boat) and the balloons didn`t start popping. It was one of the greatest funs I had ever had at that camp!
In general it was a pretty good session. 11 of the girls went home on Friday pretty fast and we were off...
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: