2nd session - Outdoors n Smores

Trip Start Jun 14, 2007
1
13
60
Trip End Oct 03, 2007


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of United States  , California
Sunday, July 1, 2007

Polski
Miałyśmy najliczniejszą grupę drugiego turnusu - 19 dziewczynek oraz 6 opiekunek - ja, Sequioa (jako lider), Texas, Blank, Thunder i Ziggy. Nasz turnus miał tematykę "outdoors`n`smores" i w praktyce oznaczał wszystko, co można robić na wolnym powietrzu, w tym m.in. gotowanie. Smores to amerykański przysmak: 2 herbatniki przekładane kostkami czekolady i roztopionymi na ognisku piankami Marshmallows. Niektóre dziewczynki były nieco rozwydrzone, ale wiele z nich było naprawdę kochanych. Na pewno nigdy nie zapomnę małej Chinki Celeste, którą musieli ode mnie odrywać, bo nie chciała beze mnie wyjeżdżać z campu. W jednej z dziewczynek aplikacji mama napisała, że może być trochę dramatyczna. Mianowicie, udawała, że coś jej jest, żeby zwrócić na siebie uwagę, np. zemdlenie i zanik pamięci, albo skręcenie kostki (prowadziłam ją wtedy pod ramię 200 m na zajęcia plastyczne, bo nie mogłam zostawić reszty dzieci. Gdy tylko tam dotarłyśmy -byłam wykończona i zapocona - i opatrzyłam jej nogę, po 5 min zapomniała się i zaczęła normalnie chodzić). Inne dziecko miało z kolei huśtawkę nastrojów - raz się śmiała, a za chwilę obrażona i naburmuszona odchodziła od reszty dzieci.
W drugim turnusie mieliśmy 2 Kamilki - obie najmłodsze. Jedna - blondyneczka z niebieskimi oczkami i piskliwym głosem kurczaczka, niemal topiła się w rozmiarze mojego swetra. Druga - murzyneczka, która miała problemy z zasypaniem, bo tęskniła za domem. Obie  je uwielbiałam.
Wiele razy w porze zasypiania musiałam pomóc zasnąć dzieciom tęskniącym za domem. Tłumaczyłam im wtedy, że ja zobaczę dom za 3-4 miesiące, a dziecko - za kilka dni; że dziecku zajęło godzinę, żeby dotrzeć na camp, a mnie 3 dni (wow 3 dni?? - odpowiadały), bo mieszkam 10000 km stąd itd., itp. Przeważnie pomagało. Czasami to jednak nie wystarczało i musiałam siedzieć z dziewczynką przez godzinę lub 2, aż zasnęła. Przynajmniej czułam się potrzebna.
4 lipca obchodziliśmy nad basenem, z grill party. To był bardzo przyjemny dzień. Nie było pochodów ani sztucznych ogni, ale za to był pokaz talentów - przezabawne. Zaprzyjaźniłam się z Alice, która jest siostrą naszej szefowej kuchni. Przyjechała z Texasu odwiedzić Angie na campie. Obie siostry były kochane. Uwielbiałam je.
English:
We had the biggest unit that session - 19 girls plus 6 counselors - me, Ziggy, Sequoia, Blank, Thunder and Texas. Our   group`s topic was "Outdoors`n`Smores" and technically meant everything what you could be doing outdoors, including cookouts. Smores is an American thing: in between 2 biscuits you`re gonna put some Hersheys chocolate and melted on the bone fire Marhmallows. Some of the campers were a bit spoiled, but a lot of them were really lovely. I`m definitely never going to forget a little Chinese girl - Celeste, that had to be taken out of me as she didn`t want to leave camp without me. In one of the girls application form I`d read that she could be a bit dramatic sometimes. She`d pretend to e.g. suffer from something, to make us pay an attention on her, e.g. fainting and losing her memory, or breaking an ankle. I was carrying her then through 200m distance to Arts and Crafts activity - I couldn`t leave the other kids. As soon as we got to the art barn - I was sweaty and exhausted - and I could use the first aid kit to her leg, 5 mins and she forgot about her leg, walking as every other person. The other kid was really upside down - she would be laughing at one moment and 5 mins later on she`d be grumpy and completely not in a mood, leaving activities and other children.
During that session we had 2 Camilles - both of them the youngest in our unit. One was a blonde cutie with blue eyes, with a chicks voice that would nearly disappear in the size of my sweatshirt. The other one was an Afroamerican sweetie that used to have problems with falling asleep, because she was homesick. I loved both of them.
Many times I used to deal with homesick campers that would have problems to fall asleep. I used to explain to them then that I`d see home in about 3-4 months and they would see it in several days; that it took them about an hour to get to camp, and to me it took 3 days ("wow, 3 days??' - they used to say), as I live 10000 km apart. Sometimes it wouldn`t help though and I`d have to stay with the kid for an hour or 2 until she`d be asleep. At least I felt useful.
The 4th of July we were celebrating at the camp pool, with a barbecue party. It was a really pleasant day. We didn`t get any parades or fireworks, but we had a talent show instead - hilarious! I also met Alice - our kitchen bosses sister. She arrived from texas to visit Angie at camp. Both of the sisters were so lovely, I adored them!
Slideshow Report as Spam

Post your own travel photos for friends and family More Pictures

Use this image in your site

Copy and paste this html: