The night before

Trip Start Jul 07, 2008
1
23
34
Trip End Aug 05, 2008


Loading Map
Map your own trip!
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Bosnia and Herzegovina  ,
Monday, July 28, 2008

POLSKI:
W Sarajewie szukaliśmy noclegu przez jakieś 2 godziny. Wszystkie hostele i hotele były pełne. Próbowała nam nawet pomóc jakaś kanadyjka z Quebecu, która w tym celu wsiadła z nami do auta, zajechaliśmy pod jej dom i w Internecie wyszukała nam kwatery. W końcu powiedziano nam o jakimś hostelu za 10 Euro/os. Francuzi zaparkowali auto i w czwórkę poszliśmy z plecakami pod górę. Przez chwilę myśleliśmy, że ktoś sobie z nas zażartował, ale w końcu znaleźliśmy nieoświetlony napis "hostel". Zbudziliśmy gospodarza, bo było już grubo po pierwszej. Pan kazał nam przez chwilę czekać i po 15 minutach przyjechał samochodem inny pan. Okazało się, że mieliśmy do niego wsiąść i zostaliśmy zawiezieni w czwórkę do schroniska po drugiej stronie centrum. Tam znowu musieliśmy się wspiąć kawałek pod górę i... w końcu byliśmy u celu - w domu przerobionym na hostel. Było przed 3cią, jak poszliśmy spać. I ja, i Marcin, załapaliśmy się już tylko na zimną wodę, bo ciepłej z bojlera zabrakło. Pokój mieścił 6 osób. Cztery mogły spać na łóżkach piętrowych, a poza tym była jeszcze podwójna amerykanka. Dzieliliśmy kwaterę z naszymi francuzami oraz jakimiś dwiema dziewczynami, które już dawno spały, gdy przybyliśmy. A zatem, tylko ja i Marcin byliśmy, że tak powiem, składem mieszanym. Francuzi bez zastanowienia zajęli ostatnie łóżko piętrowe, więc nam została amerykanka. Gdy wyszłam spod zimnego prysznica i wlazłam pod kołdrę, Marcin stwierdził, że musi się ogrzać i mocno się do mnie przytulił, a właściwie przylgnął do mnie całym sobą. Tak naprawdę, to ja cała trzęsłam się z zimna, ale po jakimś czasie ogrzał mnie na tyle, że zdołałam zasnąć. Już dawno nie czułam się i nie spałam tak dobrze.
Wstaliśmy przed 11tą, pożegnaliśmy się z uroczymi chłopakami z Francji, którzy tyle dla nas zrobili, i poszliśmy zwiedzać miasto. Dosyć ładne kamienice, targ i uliczki wijące się w górę i w dół. Zahaczyliśmy o kafejkę internetową i w sumie nim się obejrzeliśmy, zrobiło się późne popołudnie. Przed 17tą wróciliśmy do hostelu po plecaki i ruszyliśmy poza miasto.
Autobusem nr31 pojechaliśmy w pobliże wylotówki, tylko że jak się okazało - prowadzącej w przeciwnym kierunku niż myśmy chcieli. Na szczęście jakiś pan nie zważał na brak pobocza i fakt, że szliśmy po trawniku, i zabrał nas mały kawałek obwodnicą.

ENGLISH:

We`d been looking for a place to stay overnight in Sarajevo for over 2 hours. All the hostels and hotels  were full. We even got help from a Canadian girl from Quebec, that in order to do so jumped into our car and we drove her to her house where she searched for an accommodation for us on the internet.   We finally we were told about a hostel for 10Euros/person. The French guys parked their car and four of us walked up a hill, altogether with our backpacks. For a moment we thought somebody must have made fun of us, but eventually we found an unlit sign "hostel". We woke up the host as it was well after 1am. The man asked us to wait and after about 15 min another man came over by his car. We were told to hop in and he took 4 of us to a hostel on the other side of the centre. There we had to climb up another street in a hill and... we finally got to our destination - a house turned into a hostel. It was before 3am when we eventually got to sleep. Me as well as Marcin got to shower under cold water only, as the boiler didn`t have enough of hot one.
The room was set for 6 people. Four of them could sleep in bunk beds, except for that there was also a sofa bed. We shared the room with the French guys and two other girls that were already asleep when we got there. Therefore only me and Marcin were, let's say, a mixed squad. The French guys grabbed the last bunk bed without even thinking, thus the sofa bed was left for us. When I got off the cold shower and went to bed, Marcin said that he was cold and decided to cuddle up, or rather cling up to me all by himself. Actually that was me shivering with cold, but after a while he warmed me up to this stage that I managed to fall asleep. I hadn`t felt neither slept so good in a long time.
We got up before 11, said goodbye to the lovely guys from France that had done so much for us, and went to do sightseeing. The city had quite nice tenement houses, a market and streets going up and down. We also went to an internet café and befor we even realized, it was already late afternoon. We got back to the hostel before 5pm, grabbed our backpacks and headed towards out of the city.
We took a bus No31 that was supposed to take us to the main road but - what we found out - the road going in the opposite direction than we wanted to go. Luckily a certain man didn`t bother about the fact that there was no roadside and that we were walking in a grass and drove us a small distance along the ringroad.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: