Nocny pociag, placz dzieci, sen z glowa na stole..
Trip Start
Jul 04, 2010
1
39
65
Trip End
Sep 01, 2010
nocny pociag do ulaan baatar, placz malych dzieci, sen z glowa na pociagowym stole, poranek w ulaan baatar, 2 osobowy pokoj z 3 lozkami w hotelu na dworcu i mistrzostwo swiata w kapaniu sie w umywalce :P czyli same uroki podrozowania :D:D
....ale od poczatku czyli od Irkucka.
Dojechalimy koleja transsyberyjska do Irkucka, jechal 3 noce czyli nie tak zle. Choc wgon jak na moj gust luksusowy (bo z klimatyzacja!!!) to jednak nie wszyscy lubia brac prysznic w pociagowej umywalce i po wejsciu do wagonu czuc wszechobecny zapach (tu gleboki wdech przez noc zeby sobie przypomniec te delicje dla nosa podroznika :P) niemytych nog :P.....ale przynajmniej prowadnica byla krasiwa....ojjjjj bardzo krasiwa tylko ze jakas niesmiala i zaden z nas nie zagadal na dluzej niz 1minute ;]
na pierwszy rzut oka okazalo sie ze Irkuck nie ma -oprocz kaszy gryczanej i klopsow na sniadanie- nam nic wiecej do zaoferowania wiec marszrutka pojechalismy nad Bajkal do Listwianki. W Listwiance spotkalismy grupe Polakow (nasi sa chyba wszedzie, nawet na Syberii) - Irek z ekipa (nie jestesmy pewni co do waszych imion wiec zeby nie popelnic "faupais"-czy jak to sie pisze nazwiemy was ekipa Irka ;), mam nadzieje ze nie macie nic przeciwko :) )
i tak juz w 9 poplynelismy do przepieknej wsi Balszoje Koty, ktora opanowana jest cisza i spokojem i gdyby nie poruszajace sie slonce to mialoby sie wrazenie ze czas tam nie pmynie. Do wioski mozna sie jedynie dostac lodzia albo szlakiem wzdluz brzegu(ok. 20km.) choc i tak pomimo ze nie ma tam drog to ludzie maja samochody :|. Irek szybko nas oprowadzil po wiosce, pokazal gdzie co mozna nabyc, jakie szlaki poleca, co warto i wrecz trzeba sprobowac i zobaczyc (wielki dzieki za pomoc!!) po czym
zaprowadzil na do bazy pana profesora meteorologii(chyba....nietety imie nam ukecialo z glowy). W Balszoich Kotach spedzilismy 2 noce po czym udalismy sie cala grupa do Ulan Ude. Przez noc jechalismy marszrutka i musze stwierdzic 2 rzeczy:
1. Polskie drogi od dzisiaj sa zajebiste!, plaskie jak blat stolu
2. Polscy kierowcy sa przykladem uprzejmych, znajacych przepisy drogowe i stosujacych sie do nich kierowcow pojazdow mechanicznych!
W Uan Ude przyszedl czas rozstania z Magda i Marcinem. Ja z Miloszem pojechalismy do Kiachty a MAgda z Marcinem gdzies w okolice Uaan Ude.
Po dotarciu do Kiachty pojechalismy taksowka na granice (oczywiscie nie obylo sie bez targowania ceny). Ledwo wysiedlismy z taxi a juz obtrabila nas przemila pani w samochodzie wielkosci naszgo Daewoo Tico, ktora postanowila nas podwiezc do pierwszego wiekszego miasta w Mongolii-Suche Ude. Jak sie okazalo ta przemila pani zatrabila bo wydawalo jej sie ze to jej znajomy a jak juz sie obrocilismy do niej twrzeami to chyba bylo jej glupo udawac ze nas nie widzi :P no ale coz, dzieki Miloszowej serbskiej urody pojechalismy dalej bez zadnych problemow :D
w Suchymn ude zdalismy plecaki do depozytu po czym kupili my bilety i poszli na zaluzony odpoczynek do pubu blisko dworca. A w pubie czekaly na nas 2 zimne Tigery (ponoc mongolskie piwko - dooobra :D) i przemila barmanka (kto powiedzial ze mogolki sa brzydkie, he???)
Wskoczylismy do pociagu i przy akompaniamencie jezyka mongolskiego i co jakis czas placzu gora rocznych dzieci udalo nam sie dojechac (spiac w pozycji siedzacej z glowami opartymi o stolik) do Ulaan Baatar!!
Moze troche o mongolii....na pewno jest tu cholernie goraco! no i tanio ;]. Miasta szare, troche blokow, w stolicy w centrum jakies nowsze wiezowce i glownie 1-2poziomowe domki no i jurty ktore mozna spotkac nawet w srodku centrum. Po tym jak sie wyspalismy w naszym 2osobowym pokoju z 3 lozkami (;]) w hotelu dworcowym, ruszylismy na miasto w poszukiwaniu kafei internetowej. Niestety maja tu mega wolne kompy i raczej nie uda sie uploadowac zadnych zdjec na bloga ale jeszcze bedziemy probowac :)))
pozdrowienia
Obel i Milosz
....ale od poczatku czyli od Irkucka.
Dojechalimy koleja transsyberyjska do Irkucka, jechal 3 noce czyli nie tak zle. Choc wgon jak na moj gust luksusowy (bo z klimatyzacja!!!) to jednak nie wszyscy lubia brac prysznic w pociagowej umywalce i po wejsciu do wagonu czuc wszechobecny zapach (tu gleboki wdech przez noc zeby sobie przypomniec te delicje dla nosa podroznika :P) niemytych nog :P.....ale przynajmniej prowadnica byla krasiwa....ojjjjj bardzo krasiwa tylko ze jakas niesmiala i zaden z nas nie zagadal na dluzej niz 1minute ;]
na pierwszy rzut oka okazalo sie ze Irkuck nie ma -oprocz kaszy gryczanej i klopsow na sniadanie- nam nic wiecej do zaoferowania wiec marszrutka pojechalismy nad Bajkal do Listwianki. W Listwiance spotkalismy grupe Polakow (nasi sa chyba wszedzie, nawet na Syberii) - Irek z ekipa (nie jestesmy pewni co do waszych imion wiec zeby nie popelnic "faupais"-czy jak to sie pisze nazwiemy was ekipa Irka ;), mam nadzieje ze nie macie nic przeciwko :) )
i tak juz w 9 poplynelismy do przepieknej wsi Balszoje Koty, ktora opanowana jest cisza i spokojem i gdyby nie poruszajace sie slonce to mialoby sie wrazenie ze czas tam nie pmynie. Do wioski mozna sie jedynie dostac lodzia albo szlakiem wzdluz brzegu(ok. 20km.) choc i tak pomimo ze nie ma tam drog to ludzie maja samochody :|. Irek szybko nas oprowadzil po wiosce, pokazal gdzie co mozna nabyc, jakie szlaki poleca, co warto i wrecz trzeba sprobowac i zobaczyc (wielki dzieki za pomoc!!) po czym
zaprowadzil na do bazy pana profesora meteorologii(chyba....nietety imie nam ukecialo z glowy). W Balszoich Kotach spedzilismy 2 noce po czym udalismy sie cala grupa do Ulan Ude. Przez noc jechalismy marszrutka i musze stwierdzic 2 rzeczy:
1. Polskie drogi od dzisiaj sa zajebiste!, plaskie jak blat stolu
2. Polscy kierowcy sa przykladem uprzejmych, znajacych przepisy drogowe i stosujacych sie do nich kierowcow pojazdow mechanicznych!
W Uan Ude przyszedl czas rozstania z Magda i Marcinem. Ja z Miloszem pojechalismy do Kiachty a MAgda z Marcinem gdzies w okolice Uaan Ude.
Po dotarciu do Kiachty pojechalismy taksowka na granice (oczywiscie nie obylo sie bez targowania ceny). Ledwo wysiedlismy z taxi a juz obtrabila nas przemila pani w samochodzie wielkosci naszgo Daewoo Tico, ktora postanowila nas podwiezc do pierwszego wiekszego miasta w Mongolii-Suche Ude. Jak sie okazalo ta przemila pani zatrabila bo wydawalo jej sie ze to jej znajomy a jak juz sie obrocilismy do niej twrzeami to chyba bylo jej glupo udawac ze nas nie widzi :P no ale coz, dzieki Miloszowej serbskiej urody pojechalismy dalej bez zadnych problemow :D
w Suchymn ude zdalismy plecaki do depozytu po czym kupili my bilety i poszli na zaluzony odpoczynek do pubu blisko dworca. A w pubie czekaly na nas 2 zimne Tigery (ponoc mongolskie piwko - dooobra :D) i przemila barmanka (kto powiedzial ze mogolki sa brzydkie, he???)
Wskoczylismy do pociagu i przy akompaniamencie jezyka mongolskiego i co jakis czas placzu gora rocznych dzieci udalo nam sie dojechac (spiac w pozycji siedzacej z glowami opartymi o stolik) do Ulaan Baatar!!
Moze troche o mongolii....na pewno jest tu cholernie goraco! no i tanio ;]. Miasta szare, troche blokow, w stolicy w centrum jakies nowsze wiezowce i glownie 1-2poziomowe domki no i jurty ktore mozna spotkac nawet w srodku centrum. Po tym jak sie wyspalismy w naszym 2osobowym pokoju z 3 lozkami (;]) w hotelu dworcowym, ruszylismy na miasto w poszukiwaniu kafei internetowej. Niestety maja tu mega wolne kompy i raczej nie uda sie uploadowac zadnych zdjec na bloga ale jeszcze bedziemy probowac :)))
pozdrowienia
Obel i Milosz




Comments
Super, ze wam sie udalo dostac do Mongolii. Czekamy na wiecej i napiszcie jakie plany na nastepne tygodnie wyprawy. Pozdrowienia.
Elo Zachar!
Plan na najblizsze 2 godziny to nocny wypad na piwko, u Was srodek dnia a u nas juz pora piwna ;)
Jutro jeszcze kiblujemy w UlanBator, przenosimy sie do hostelu, ogladamy monastyr, idziemy na najwiekszy rynek w Mongolii, mamy zamiar sie obkupic zdeczka ;) i pojutrze jedziemy na poludnie - jutro sprobujemy ustalic gdzie dokladnie. Chcemy wybrac taki rejon gdzie turystow jurty jeszcze nie widzialy. 2 Lipca musimy byc w Pekinie, wiec czasu na dostanie sie mamy duzo.
faux pas!
chepau bas milosz.