Duck Key
Trip Start
Oct 25, 2010
1
4
25
Trip End
Dec 03, 2010
[MA]
Do budynku wypożyczalni dojeżdża się specjalnym autobusem. Jest to jeden wielki budynek, chyba z 4 piętrowy, a w nim biura wszystkich wypożyczalni. Nasza to było Alamo. Mało ludzi przy niej. Tak więc załatwienie spraw formalncych zajęło nam może z 5 minut. Wspomnę tylko, ze wszystko było wcześniej zarezerwowane i opłacone.
Zjechaliśmy ppotem dwa piętra nizej na parking. I z działu Premium wybraliśmy dla siebie samochód. Nissan Pathfinder. Straaaaaaaaaaaaaaasznie duzy. Ale co tam! Dopiero jak wyjechalismy na ulice, okazało się, ze należy do jednych z mniejszych. He. He. Michał usiadł za kierownicą i jak rasowy amerykański kierowca nie miał żadnych problemów z jazdą. Gps mieliśmy ze sobą, z ostatniej podroży po Stanach.
Nasz pierwszy posiłek poranny to Subway. Szybko, tanio, smacznie. Kawa na drogę. Drogi w Miami szerokie, 3,4 pasy. Jedzie się spokojnie.
Po drodze jeszcze małe zakupy: apteka i prepaid. W aptece samoobsługowej oczywiście nic nie można było sobie pooglądać, bo pan z obsługi typu Chińczyk cały czas pytał: May I help you?Dwa razy skorzystałam z jego pomocy. Ale potem już mówiłam: dziękuje. Bo ja tylko chciałam sobie popatrzeć!!!!! I tak jeszcze pytał, czy nie pomoc. W końcu stwierdził, ze jak tylko będę potrzebować pomocy to mam pytać. He.
Droga pozostała do miejsca naszego noclegu minęła bez żadnych problemów. Resztę pokażą filmiki.
Klimat: Parno!!! Wysoka wilgotność!!! Jak w łaźni! :)
Michał: Z każdą chwilą coraz lepiej! Powinno być ok!
Ptaki: Pelikany, czaple, mewy.
Ssaki: Delfiny
Ryby: Wielkie (1m) i małe.
Płazy: Jaszczurki na każdym kroku.
Ludzie: W ogóle nie widać pieszych, wszyscy jeżdżą samochodami.
Do budynku wypożyczalni dojeżdża się specjalnym autobusem. Jest to jeden wielki budynek, chyba z 4 piętrowy, a w nim biura wszystkich wypożyczalni. Nasza to było Alamo. Mało ludzi przy niej. Tak więc załatwienie spraw formalncych zajęło nam może z 5 minut. Wspomnę tylko, ze wszystko było wcześniej zarezerwowane i opłacone.
Zjechaliśmy ppotem dwa piętra nizej na parking. I z działu Premium wybraliśmy dla siebie samochód. Nissan Pathfinder. Straaaaaaaaaaaaaaasznie duzy. Ale co tam! Dopiero jak wyjechalismy na ulice, okazało się, ze należy do jednych z mniejszych. He. He. Michał usiadł za kierownicą i jak rasowy amerykański kierowca nie miał żadnych problemów z jazdą. Gps mieliśmy ze sobą, z ostatniej podroży po Stanach.
Nasz pierwszy posiłek poranny to Subway. Szybko, tanio, smacznie. Kawa na drogę. Drogi w Miami szerokie, 3,4 pasy. Jedzie się spokojnie.
Po drodze jeszcze małe zakupy: apteka i prepaid. W aptece samoobsługowej oczywiście nic nie można było sobie pooglądać, bo pan z obsługi typu Chińczyk cały czas pytał: May I help you?Dwa razy skorzystałam z jego pomocy. Ale potem już mówiłam: dziękuje. Bo ja tylko chciałam sobie popatrzeć!!!!! I tak jeszcze pytał, czy nie pomoc. W końcu stwierdził, ze jak tylko będę potrzebować pomocy to mam pytać. He.
Droga pozostała do miejsca naszego noclegu minęła bez żadnych problemów. Resztę pokażą filmiki.
Klimat: Parno!!! Wysoka wilgotność!!! Jak w łaźni! :)
Michał: Z każdą chwilą coraz lepiej! Powinno być ok!
Ptaki: Pelikany, czaple, mewy.
Ssaki: Delfiny
Ryby: Wielkie (1m) i małe.
Płazy: Jaszczurki na każdym kroku.
Ludzie: W ogóle nie widać pieszych, wszyscy jeżdżą samochodami.



Comments
Te chinczyki to jakis namolny naród - wszedzie sie wciskaja delikatnie mówiac.
Co do duzych samochodów to jak wrócicie to niech Michal sobie kupi Kamazaa. Bedzie pelny odlot
ciekawe czy taka rybka nadala by sie mi do akwarium :P
no tak tacy Chinczycy to jednak potrafia zameczyc, moze o to chodzi zeby dla swietego spokoju cos kupic hehe ciekawe czy tansxza skora na buty tez byla by taka namolna hehe
a tak to pieknie nic dodac nic ujac :-) jeszcze wiecej zdjec z drinkow jakie sobie serwujecie :-)
Welcome to Florida :)) Madzia juz nabiera American accent :))